za: http://www.zegluga.wroclaw.pl/news.php?readmore=2079
23 grudnia zeszłego roku, świat obiegła informacja, że “Polonus”, odbywający wyprawę śladami Ernesta Shackletona, wysztrandował na brzegu wyspy Króla Jerzego na Antarktydzie. O szczegółach tego niefortunnego wypadku możecie przeczytać poniżej, ale najważniejsze jest, że szczęśliwie nikomu z naszej załogi nic się nie stało, sam jacht jednak jest w opłakanym stanie.
“Polonus” jest w naszej rodzinie od wielu lat. Wspólnie, pełni pasji wypływaliśmy na niejedną morską wyprawę. Jego pokład stał się dla nas drugim domem – dzikim domem, gdzie niebezpieczeństwo ścierało się z wolnością. Teraz jacht utknął na Antarktydzie i wymaga intensywnej naprawy, by mógł powrócić na wodę. Zostawiliśmy tam swoją miłość, bez której nie możemy żyć.
Chcemy kontynuować jego legendę, ale możemy to zrobić jedynie z Waszą pomocą. Tylko Wy możecie pomóc zapisać nam kolejne strony jego historii, gdzie to właśnie Wy staniecie się jej bohaterami.
Jako ,że biorę udział w akcji ratunkowej na Antarktydzie gdzie pozostał Polski jacht Polonus proszę o umieszczenie na stronie informacji o akcji „Wspieram to” i poniższy link:
https://wspieram.to/projekt/4374/uratuj-polonusa
Pozdrowienia
Janusz Kowal
Janusz Kowal
