Warto wsłuchać się w powyborcze analizy prof. Wolniewicza

Marek Pyza
Niewielu jest w naszym życiu publicznym ludzi mądrych, przenikliwych, kierujących się szlachetnymi, patriotycznymi pobudkami, a jednocześnie wyrażających swoje sądy w sposób klarowny i bezkompromisowy. Jednym z takich rodzynków jest prof. Bogusław Wolniewicz, wybitny filozof, masowej publiczności nieznany z powodu swoich rzekomo „kontrowersyjnych” poglądów.
A szkoda, bo jego analizy i sposób argumentacji są na poziomie rzadko już dziś spotykanym. Na szczęście profesor jest człowiekiem bardzo aktywnym i regularnie publikuje swoje wystąpienia w internecie. Kilka ostatnich odcinków poświęcił wyborom prezydenckim. Warto się z nimi zapoznać, by na polskie sprawy spojrzeć szerzej.
Prof. Wolniewicz postawił tezę, że 24 maja był nowym 3 maja. Jak porównuje, w 1791 r. też odezwał się naród (co prawda tylko w swej szlacheckiej części), ale wówczas było już za późno, by uratować Ojczyznę.
Teraz być może jeszcze nie jest za późno
— mówi z nadzieją. Jak wskazywał już po pierwszej turze, w Polsce zaczął wiać nowy wiatr, który daje szansę na realizację jednego z najważniejszych zadań, jakie postawił przed sobą nowy prezydent: odbudowania wspólnoty. Oczywiście jest do tego potrzebna dobra wola drugiej strony. I o ile można na nią liczyć w elektoracie politycznego przeciwnika, o tyle nie w „betonie politycznym Platformy”, „żywotnie zainteresowanym w konserwacji porządku, który rodził się w Polsce od 1989 r., a właściwie od Magdalenki”. Ten beton nie ustąpi – przypomina filozof i wskazuje:
Ci, którzy nie są przyzwyczajeni do działań demokratycznych, byli oszołomieni
a teraz
otrząsnęli się z tego oszołomienia i zbierają się do kontruderzenia.
Naukowiec nie ma co do tego żadnych złudzeń, bo – jak mówi – „prywatne interesy betonu za bardzo zrosły się z sytuacją, jaką mamy w Polsce” – ze „skolonizowaniem naszego państwa przez obcy kapitał”.
Ten beton pełni funkcję kompradorów w stosunku do tego kapitału
— powtarza prof. Wolniewicz i przypomina, że termin ten w koloniach oznaczał tubylczych nadzorców miejscowej siły roboczej, którymi kolonizator się posługuje. A – jak dodaje – beton PO z kompradorstwa dobrze żył, więc łatwo z tego nie zrezygnuje.
Według filozofa zmiana, która dokonała się 24 maja, oznacza, że
pękła nad Polską skorupa korupcji i kompradorstwa, niszcząca w nas od lat ducha obywatelskiego. Ducha troski nie tylko o siebie i o swój własny kran, lecz także o Polskę. O pokolenia tych Polaków i tych Polek, które dopiero nadchodzą.
Profesor ostrzega, że na pewno budzą się już i organizują potężne siły, które będą się chciały tej zmianie przeciwstawić. I wraca do analogii z 1791 rokiem, wskazując, że wtedy te siły też się obudziły:
Nazywały się Targowica. Rok później doprowadziły do obalenia konstytucji. Ówczesny beton stanowiła tzw. magnateria – dziś to się nazywa „elity”. (…) Targowica działała w oparciu o zagranicę – przede wszystkim o Rosję i Katarzynę II, a ona (…) działała w porozumieniu z dwoma pozostałymi późniejszymi zaborcami – z Prusami i Austrią. (…)Jestem przekonany, że już w tej chwili nowa Targowica porozumiewa się ze swoimi zagranicznymi mocodawcami, by tej przemianie przeciwdziałać.
Jako jeden z przykładów mieszania się zewnętrznych czynników w polskie wybory prof. Wolniewicz podaje przyjazd do Polski Donalda Tuska przed II turą wyborów i zachęcanie przez szefa Rady Europejskiej do głosowania na Bronisława Komorowskiego.
On tu przyjechał jako emisariusz
-– mówi naukowiec i definiując zagrożenia wskazuje na konieczność liczenia się nawet z zamachem stanu, oczywiście nie w klasycznym jego rozumieniu, i przeprowadzanego w sposób zakamuflowany, np. poprzez destabilizację ekonomiczną Polski, jaką łatwo wywołać choćby sankcjami ekonomicznymi, niekoniecznie oficjalnie nazwanymi. A w efekcie z doprowadzeniem do dezorganizacji polskiej gospodarki i protestów społecznych.
Może jakiś nowy Majdan w Warszawie? Na Ukrainie był przeciwko Janukowyczowi, a tu mógłby być przeciwko Dudzie. Dlaczego nie? Naród występuje przeciw formacji, która przejęła władzę i doprowadziła do ekonomicznego rozstroju – z tym się trzeba liczyć.
