Kolej na ślepym torze


za:  https://marucha.wordpress.com/2015/08/15/kolej-na-slepym-torze/

 

Karol Trammer – twórca i redaktor naczelny dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn” (Foto: Krzysztof Żuczkowski)

Kacper Leśniewicz

W ciągu 20 lat zlikwidowano w Polsce jedną czwartą połączeń kolejowych, a o trzy czwarte zmniejszyła się liczba pasażerów. Jesteśmy europejskim liderem w demontowaniu infrastruktury kolejowej.

– Nasza kolej po zamknięciu wielu połączeń przestaje być obejmującym cały kraj szkieletem sieci transportowej. Inaczej jest u naszych sąsiadów. W Niemczech kolej pasażerska dociera do wszystkich 402 powiatów, a w Czechach do każdego z 77 powiatów.

Jak na dłoni widać, że oparcie „reformy” kolei na likwidacji tzw. nierentownych połączeń jest ślepą uliczką. Likwidując nierentowne połączenia, możemy doprowadzić do likwidacji całej sieci. W tych krajach, w których kolej dysponuje gęstą siecią połączeń, a pociągi kursują regularnie od rana nawet do późnego wieczoru, kolej ma mniej problemów.

Tymczasem w Polsce, zupełnie abstrahując od społecznych potrzeb obywateli, podjęto decyzję o „oszczędnościach” poprzez likwidowanie połączeń. Mimo to kolej wciąż tkwi w tarapatach ekonomicznych. I co jakiś czas robi się kolejne „restrukturyzacje” albo „optymalizacje”. Pod tymi słowami wytrychami zwykle kryją się zwolnienia pracowników i cięcia połączeń.

Likwidacja lokalnej stacji albo lokalnego połączenia oznacza prawdziwe trzęsienie ziemi, a nawet życiową katastrofę dla osób, które z nich dotychczas korzystały.

– Badaniem skutków likwidacji połączeń kolejowych zajmuje się prof. Zbigniew Taylor z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN. Jego analizy pokazały, że nierzadko ludzie rezygnują z pracy, ponieważ po zlikwidowaniu pociągów nie mają możliwości dogodnego dojazdu do dużego miasta, gdzie pracowali.

Prof. Taylor zwrócił też uwagę na problem wybierania gorszych szkół kosztem lepszych, do których zlikwidowano bezpośredni dojazd. Zwróćmy uwagę, jak bardzo to ogranicza wybór ścieżki życiowej. Z badań prof. Taylora wynika, że likwidacja każdej najmniejszej linii kolejowej drastycznie ogranicza możliwość dojazdu do pracy lub szkoły albo sprawia, że komuś przestaje się opłacać działalność gospodarcza.

Magicznym hasłem o rentowności kolei unieważnia się podstawowe społeczne potrzeby: dojazd do pracy czy do szkoły.

– A czy ktoś pyta o rentowność dróg, którymi jeżdżą samochody? Nikt nie liczy samochodów przejeżdżających w ciągu doby drogą lokalną. Uznajemy, że drogi są dobrem wspólnym i w interesie społeczeństwa jest to, aby istniały i umożliwiały ludziom przemieszczanie się. Natomiast w przypadku kolei mamy inne spojrzenie. Moim zdaniem, na kolej powinniśmy patrzeć pod kątem funkcjonowania państwa.
(…)

Kacper Leśniewicz
Cały tekst dostępny w E-KIOSK i EPRASA
http://www.tygodnikprzeglad.pl/