Powracająca fala


za:  http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=16218&Itemid=119

michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3459

Napływ imigrantów do Europy ma charakter powracającej fali, współczesnej odmiany „wędrówki ludów”. Pierwsza miała miejsce na przełomie starożytności i wieków średnich, doprowadzając do upadku zachodniego Cesarstwa Rzymskiego.

Druga rozpoczęła się u zarania ery nowożytnej, której początek wyznacza upadek Konstantynopola. Europejczycy – początkowo Portugalczycy i Hiszpanie, a później również Holendrzy, Francuzi i Anglicy, wyruszają na oceany, tworzą zamorskie imperia, podporządkowane europejskim metropoliom. Trzecia – to handel murzyńskimi niewolnikami, w następstwie którego Europejczycy przesiedlili z Afryki do obydwu Ameryk i Europy co najmniej 10 mln , a być może nawet 50 mln Murzynów. Obecnie mamy do czynienia z czwartą wędrówką ludów, kiedy to mieszkańcy dawnych europejskich imperiów próbują osiedlić się w Europie.

Młode i demograficznie prężne narody nie godzą się z miejscem i rolą, jaką sto lat temu wyznaczyli im kierownicy Imperium Brytyjskiego i próbują wywalczyć sobie miejsce odpowiadające ich ambicjom. Sprzyja to konfliktom, dodatkowo podsycanym rywalizacją wielkich mocarstw oraz dążeniem Izraela z pomocą USA do zapewnienia sobie bezpieczeństwa, poprzez wtrącenie potencjalnych nieprzyjaciół w stan permanentnego chaosu. W rezultacie poziom bezpieczeństwa na peryferiach świata gwałtownie się obniża, radykalne twory polityczne w rodzaju Państwa Islamskiego stosują masowy terror, co skłania przedsiębiorcze jednostki do poszukiwania bezpieczeństwa w Europie. Tymczasem Europa nie jest na tę wędrówkę ludów przygotowana ani ekonomicznie, ani ideowo, ani psychologicznie – co znakomicie przedstawił francuski pisarz Jean Raspail w powieści „Obóz świętych”.

Dramatyzmu sytuacji dodaje okoliczność, że znaczna część, a może nawet zdecydowana większość imigrantów poszukuje w Europie nie tylko bezpieczeństwa, ale również – łatwego dobrobytu, licząc na możliwość wykorzystania istniejącego tu socjalu. Wprawdzie nielegalnym imigrantom socjal formalnie nie przysługuje, ale dla wielu z nich, pozbawionych u siebie wszelkich środków do życia, nawet okruchy ze stołu pańskiego stanowią atrakcyjną alternatywę. Najwyraźniej orientują się też, gdzie socjal jest korzystniejszy – co widać już choćby po naporze na granice Wielkiej Brytanii, czy Szwecji. Remedium na ten napór byłaby likwidacja socjalu w krajach europejskich (jak radził „Towarzysz Szmaciak” – „abo dajta im to mięso, albo też im połamta kości”) – ale w warunkach demokracji politycznej jest to nierealne. W tej sytuacji buńczuczne zapowiedzi użycia wojska po obydwu stronach eurotunelu niczego nie rozwiążą. Wojsko co najwyżej przegoni imigrantów w inne miejsce, ale przecież i tam trzeba będzie ich żywić – i tak dalej.

Bo o tym, by wojsko odstawiło ich ciupasem tam, skąd przybyli, nie ma przecież mowy. Wygląda zatem na to, że po dwóch europejskich wojnach domowych, jesteśmy obecnie świadkami początku końca europejskiej, łacińskiej cywilizacji.  

, , , ,