W odpowiedzi księdzu dyrektorowi opolskiego Caritas. – list czytelniczki
Marianna Kowalska
W opolskim wydaniu Gościa Niedzielnego przeczytałam artykuł księdza dyrektora opolskiego Caritas
Jezus był uchodźcą, ale wrócił do Galilei
Ks. Arnold Drechsler przed spotkaniem Caritas Europa na temat kryzysu migracyjnego
Ksiądz Drechsler był łaskaw przedstawić sylwetkę uchodźca jako „ uciekającego przed krwawym terrorem”, który w kraju ogarniętym wojną pozostawił swoich najbliższych; dzieci, starców i niepełnosprawnych.
„- Jezus był uchodźcą, ale pamiętajmy, że On wrócił do Galilei. Trzeba wszystko zrobić, żeby ci uchodźcy mogli wrócić do domu. Dlaczego? Bo oni są tylko „czubkiem góry lodowej”. Cała reszta została w domu: starsi, chorzy, niepełnosprawni, dziadkowie, dzieci. Kto się będzie o nich troszczył? To jest cały problem”
Nie wiem być może oglądamy różne stacje telewizyjne. Ja oglądając doniesienia z sąsiednich państw, w przedstawianych przez księdza uchodźcach nie dostrzegam lęku czy rozpaczliwego wołania o pomoc, w szczególności wobec pozostawionych tam bliskich.
Widzę natomiast roszczeniowych osiłków, z drogimi telefonami komórkowymi w dłoniach, wrzeszczących i niszczących cudze mienie. Czyż nie powinni oni pozostać w swojej ojczyźnie i stanąć w obronie ludzi starszych, chorych, niepełnosprawnych i dzieci, pozostawionych samotnie w strefie wojny?! Czy tak zachowują się przerażeni i umęczeni wojną ludzie?? Proszę porównać ten obraz z błagającymi o pomoc uchodźcami z ogarniętego wojną Donbasu.
Polacy mieszkający w Mariupolu i okolicach po raz kolejny wystosowali apel do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Proszą o ewakuacje ponieważ obawiają się wojny. MSZ nie zamierza podjąć działań.
A może tutaj warto pomagać, skoro rządowe ośrodki, jak zwykle, zawiodły? Tym bardziej, że proszący o pomoc często powołują się na swoje związki z Polską?!
W artykule nawołuje ksiądz do otwarcia się na islamskich imigrantów, do okazania zrozumienia i miłości.
„Przede wszystkim musimy kierować się prawem wolności religijnej i miłością bliźniego. W tej konfrontacji z islamem jest czas objawienia najpiękniejszego oblicza chrześcijaństwa. To może naszym gościom z Bliskiego Wschodu oczy otworzyć. Jest czas mówienia o Panu Bogu i czas, żeby miłość przemawiała. Kościół ma okazję pokazać swoją tożsamość – nawet w konfrontacji z innowiercami – kim jesteśmy, czym się w życiu kierujemy”.
Ucieszyłam się słysząc takie piękne słowa z ust kapłana.
Rozumiem, że ksiądz jako gorliwy Pasterz, pierwszy wskaże nam drogę?
Porzuci swoje dotychczasowe środowisko, bezpieczną posadę i stanie się prawdziwym Świadkiem Ewangelii? Będzie ksiądz jaśniał przykładem, będzie miał okazję do mówienia o Bogu, Jezusie i Maryi! Wówczas i my nie pozostaniemy głusi na naglącą potrzebę ewangelizacji, okażemy swoją chrześcijańską tożsamość, będziemy nawracać innowierców, namawiać do powrotu na łono Prawdziwego Kościoła Chrystusowego.
Niecierpliwie oczekujemy pierwszych kroków ze strony naszych Pasterzy. My pójdziemy za Wami! Bo, faktycznie, cóż to za Świadek, który niewiele czyni dla przybliżenia Królestwa Bożego na ziemi?
Jest jeszcze jedna sprawa, o której ksiądz nie wspomina.
Porządek miłości. Opiera się on na cnocie roztropności i sprawiedliwości przede wszystkim, a nie emocjach. Obserwowałam kolejki, które tworzyły się podczas podziału żywności przyznawanej przez ośrodki Caritas w ramach „ Programu dla najuboższych członków UE” Pomijam tutaj niegodziwe milczenie ludzi Kościoła w Polsce, kiedy nasz naród doprowadzano do strefy najuboższych członków UE. Chodzi mi o coś innego. O uporczywe upokarzanie beneficjentów fasolki w puszce czy ryżu w woreczku. Każdy, kto zmuszony został do korzystania z tych żywnościowych dobrodziejstw, wpierw musiał wylegitymować się odpowiednim dokumentem, wskazującym na stan jego ubóstwa. Urzędowe potwierdzenie ubóstwa, które kwalifikuje jego rodzinę do otrzymania darmowej porcji fasolki.
W innym przypadku opolskie miłosierdzie nie zadziała!
A czym muszą wykazać się tzw uchodźcy?
Ciemniejszą skórą zaledwie? Umiejętnością mowy w nieznanym nam języku?
Kto zweryfikuje tożsamość tychże? Opolscy duszpasterze zapewniają nas, że do Polski przybywają syryjscy chrześcijanie, powołując się przy tym na współpracę z Fundacją Estera. Skąd pani Miriam Shadet posiada wiedzę na temat tożsamości uchodźców, skoro sama nie przebywa w Syrii, nigdy tam nie mieszkała?!
Powołuję się na słowa dr Nabil Al Malazi szefa Klubu Syryjskiego w Polsce.
Ubolewam, że pośród Partnerów Fundacji Estera nie odnajduję instytucji związanych z Kościołem Katolickim. Są baptyści, jacyś nieznani nam „wolni chrześcijanie”, protestancka sekta nazywająca się Kościołem Dobrego Pasterza…. Z tego co mówi dr Nabil Al Malazi, pani Miriam Shadet jest córką pastora owego „ Kościoła Dobrego Pasterza” jednocześnie bratanicą pastora zamieszkałego w Syrii. Być może zaświadczenia dla uchodźców wydawane są przy zborze protestanckim? Czy ktoś to weryfikuje, jak jest w przypadku rodzimych potrzebujących?
Kończąc, kolejny raz upominam się o udzielanie pomocy Polakom zamieszkałym na wschodzie. Błagających o umożliwienie im powrotu do Ojczyzny. Przecież chrześcijańskie miłosierdzie musi współgrać z cnotami kardynalnymi – z roztropnością, ze sprawiedliwością, umiarkowaniem i męstwem
Nie zapominajmy o tym usiłując naprawić cały świat.
Za Kardynałem Stefanem Wyszyńskim:
„Posługując się wartościami ekonomicznymi musimy pamiętać, że i tutaj istnieje ład, który jest normowany przez zasadę miłości. Zaczynając od najbliższych sobie, zaspokajając potrzeby rodziny, narodu czy państwa, dopiero w dalszym rzucie, kierując się miłością ogólnoludzką, możemy służyć zbywającymi dobrami innym ludom i narodom. Ład w miłowaniu ordo caritatis wymaga, aby człowiek, który staje na czele jakiejś grupy społecznej i przyjmuje na siebie odpowiedzialność za nią, pamiętał najpierw o obowiązkach wobec dzieci swego narodu, a dopiero w miarę zaspokajania i nasycania najpilniejszych, podstawowych potrzeb własnych obywateli, rozszerzał dążenie do niesienia pomocy na inne ludy i narody, na całą rodzinę ludzką”.