Dlaczego niemieccy kardynałowie są tak przeraźliwie “miłosierni”


za:   http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=16425&Itemid=46

 

Perché i cardinali tedeschi sono tanto misericordiosi

 [To spojrzenie powierzchowne, ale potrzebne. Pod spodem “reform” kryje sie chęć Kusego do zgorszenia. Wszystkich.. Wielu – przez odbieranie NADZIEI. MD]

 http://www.maurizioblondet.it/perche-i-cardinali-tedeschi-sono-tanto-misericordiosi/

Maurizio Blondet

Wkrótce rozpocznie swe prace Synod do spraw rodziny, i jak się nie trudno domyślić, będzie on obfitował w „miłosierdzie” co do dopuszczenia do Komunii osób rozwiedzionych i będących w nowych związkach.

Jest więc rzeczą niezwykle istotną, zrozumienie, dlaczego kardynałowie niemieccy, tj. Kasper  i inni, tak bardzo forsują ten „postęp”.

Otóż powodem tego  jest „podatek kościelny”, czyli „Kirchensteuer„, jaki Kościołowi  muszą płacić wszyscy niemieccy  katolicy. Obecnie, w czasach galopującej sekularyzacji społeczeństwa, niemieccy katolicy coraz częściej rozwodzą się, poczym ponownie zakładają rodzinę. Nie będąc w stanie łaski uświęcającej, odchodzą od Kościoła i tym samym przestają płacić podatek.

W ten to sposób dochód Kościoła, pochodzący z „Kirchensteuer „, niestety zmniejsza się od lat. I tu potrzebne jest wyjaśnienie;  Kościół niemiecki rozumiany jako instytucja, urósł do biurokratycznego kolosa, zatrudniającego 40.000 pracowników etatowych, którym trzeba płacić. W obecnej sytuacji, temu zbiurokratyzowanemu Kościołowi grozi bankructwo. To właśnie jest powodem, dla którego hierarchowie niemieccy stali się tak niezwykle  „miłosierni”  i popychają Kościół, aby umożliwił dawanie rozwiedzionym Komunii.  Wg.  kardynała Kaspera, ” aby również te owieczki zagubione, w pełni brały udział w życiu Kościoła”.

W tym przypadku,  wyrażenie „w pełni” jest doprawdy bogate w znaczenie, bowiem w ten to sposób chce się dać Komunię, grzesznikom nieskruszonym w zamian za pieniądze (dawniej mówiło się „w sposób świętokradzki„).

Istniało pojęcie  „simonii”, czyli handlu  świętością. W naszych czasach, proceder ten nazywany jest „miłosierdziem”. (…)

 [Spokojnie: pojęcie  „symonii” istnieje, świętokradztwa też, tylko słudzy czorta o nich zapominają. MD]

, ,