za: http://wpolityce.pl/polityka/271896-francja-poczatek-konca-unii-europejskiej

Andrzej Potocki
W programie „Kawa na ławę” red. Bogdan Rymanowski przytoczył dane, które spowodowały, że skóra ścierpła mi na plecach. Otóż okazuje się, że w przedziale wiekowym 21-28 lat 30 procent obywateli Francji popiera tzw. państwo islamskie.
Cóż to oznacza? W tej sytuacji paryska administracja nie jest w stanie realnie walczyć z terroryzmem. Pozostaje tylko gra pozorów obliczona na to, że jakieś inne siły unicestwią ISIS i zaprowadzą ład w świecie arabskim, poczym zagrożenie przemocą zniknie jak meteor.
Żadna liberalna demokracja, siłą rzeczy, nie może mieć mocy sprawczej, by poradzić sobie z taką ilością głosów wewnątrz własnego państwa wspierających de facto radykalny islam. Dlatego nie ma większego znaczenia czy jeden z piątkowych zamachowców przedostał się do Francji w tłumie imigrantów z Południa, czy też wziął się tam z jakiegoś innego miejsca. Ma to tylko znaczenie w kontekście dyskusji o zatrzymaniu fali tzw. uchodźców. Baza poparcia terrorystów w metropolii stała się już na tyle silna, że przeprowadzenie kolejnych zamachów pozostaje tylko kwestią czasu i woli kalifa Abu Bakr al-Baghdadiego, znanego także jako Abu Du’a – przywódcy sunnickiej organizacji Państwo Islamskie w Iraku i Lewancie.
Nie bez znaczenia pozostaje fakt ukrywania wiedzy o osobach przygotowujących się do piątkowej masakry, przez mieszkających w Paryżu wyznawców Allacha. Podkreśla to wielu komentatorów, że przecież do kogoś z lokalnej społeczności musiała dotrzeć jakaś wiedza, choćby szczątkowa, o organizowanym zamachu, to jednak nikt nie pofatygował się, by poinformować o tym władze.
Biorąc pod uwagę dodatkowo fakt zamieszkiwania terenów Francji przez oficjalnie 7-8 milionów przybyszów z krajów Maghrebu i Bliskiego Wschodu (w rzeczywistości jak obliczają niektórzy eksperci może ich być dwa, a nawet trzy razy więcej), to Francja znalazła się na równi pochyłej. Na dziś nie widać nawet przysłowiowego światełka w tunelu, które by ten upadek mogło zatrzymać.
Pierwszą reakcją władz francuskich, która nasuwa się sama, powinno być natychmiastowe uderzenie wojsk Republiki na ISIS, tak jak to uczynił Bush senior w Afganistanie. Rozbicie młodych struktur państwa Talibów i organizującej się w nim Al -Kaidy spowodowało, że od czasów ataku na World Trade Center w Stanach Zjednoczonych nie wybuchła żadna bomba. Po drugie, Amerykanie przenieśli wojnę na „terytorium wroga”, stając się siłą zaczepną. Bowiem, kto się tylko broni, ten przegrywa. Ale ten scenariusz jest nierealny. Już pojawiają się głosy ekspertów, którzy przestrzegają przed taką reakcją. Jakoby „nie można wchodzić z europejskimi butami” do Syrii i Lewantu, bo to dopiero uruchomi „prawdziwy terror”. Jakby ten był na niby. We Francji muzułmański wewnętrzny młot jest zbyt silny, a narodowe kowadło zbyt miękkie, by sprawy mogły się potoczyć tym torem. Oprócz statystyk, które pokazują siłę islamskiego młota zwracają uwagę również reakcje na zamach etnicznych Francuzów. Ograniczają się one do palenia świec, organizowania marszów solidarności i kolejnych, pustych deklaracji prezydenta Francoise Hollanda. Zakrawa o śmieszność wyniesienie przez jednego Paryżanina fortepianu i zagranie w pobliżu miejsca kaźni pacyfistycznej kompozycji Johna Lennona „Imagine”.
Warto tu przypomnieć fragment słów tego utworu, którego puszczania w eterze zakazał Bush senior po ataku na World Trade Center. Nawiasem mówiąc słyszałem go wczoraj w radiowej Trójce:
Wyobraź sobie, że nie ma Nieba/
To łatwe jeśli chcesz/
Nie ma także piekła pod nami/
A nad nami jest tylko nieboskłon/
Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie żyją dniem dzisiejszym/
Wyobraź sobie, że nie ma państw/
To nie jest takie trudne/
Nic za co można by zabić lub umrzeć/
I nie ma religii/
Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie żyją w pokoju/
Możesz powiedzieć, że jestem marzycielem/
Ale nie jestem jedyny/
Mam nadzieję, że któregoś dnia przyłączysz się do mnie/
A wtedy Świat będzie jednością
