za: http://3obieg.pl/zemsta-czerwonego-kata-proces-17-grudnia
Pawel Pietkun
Wszyscy, którzy czynnie domagali się likwidacji pomnika sowieckiego kata gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie mają dzisiaj kłopoty. Prokuratura w Braniewie stawia zarzuty Polakom, którzy mieli czelność domagać się likwidacji pomnika. O dobre imie generała Czerniachowskiego, oprócz prokuratury w Braniewie, walczy również Władimir Putin i szefowie FSB. To nie żart!

To, że Iwan Czerniachowski, w stopniu generała, był jednym z najkrwawszych katów żołnierzy Armii Krajowej jest oczywiste dla wszystkich historyków specjalizujących się w historii II Wojny Światowej i historii najnowszej Europy – również dla historyków rosyjskich, którzy często mówią, że wprawdzie Czerniachowski katem był, to fakt. Ale był katem noszącym rosyjskie nazwisko i oni, historycy rosyjscy, czują się w obowiązku pilnować jego mniej więcej dobrego imienia.
Dlaczego polska – przynajmniej z nazwy – prokuratura w Braniewie przyjęła inne stanowisko?
Tego nie udało nam się dowiedzieć. A teraz fakty:
Braniewska Prokuratura w osobie prokurator Weroniki Olender wsławiła się dość kontrowersyjnym podejściem do osób, które były przeciwne istnieniu w przestrzeni publicznej pomnika kata żołnierzy AK, Iwana Czerniachowskiego. Dotknęło to bezpośrednio trzy osoby – redaktora naczelnego Expressu Olsztyn, Piotra Niczyperowicza oraz Władysława Kałudzińskiego i Wojciecha Kozła.
Piotr Niczyperowicz został oskarżony przez prokurator Olender o znieważenie policjantki. Sprawa dotyczyła zdarzenia z 4 maja 2014 roku. Tego dnia odbyła się pikieta pod pomnikiem Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie. Była to odpowiedź na kolejną prowokację rosyjską, bowiem swój przyjazd pod obiekt zapowiedział gubernator obwodu kaliningradzkiego Nikołaj Cukanow na czele kawalkady motocyklistów. Samochody policyjne dyskretnie eskortowały odjeżdżających dziennikarzy, którzy relacjonowali akcję w Pieniężnie. Część z nich została zatrzymana przez policję, w tym redaktor naczelny portalu Express Olsztyn. Osobą rzekomo znieważoną poczuła się wówczas policjantka z Braniewa, która stwierdziła, że Piotr Niczyperowicz powiedział w jej kierunku, iż ‘czerwone świnie nas zatrzymały’. Słów tych jednak nikt – oprócz owej policjantki – nie słyszał. Co ciekawe, pani pokrzywdzona stwierdziła, że takimi samymi słowami miał ją obrazić jeden ze świadków, ale jego nie oskarżyła o znieważenie, gdyż on to robił… jakby mniej.
Szef lokalnego Expressu Olsztyn wprawdzie został uniewinniony przez braniewski sąd, ale prokuratura złożyła apelację, która na dniach będzie rozpatrywana.
Władysław Kałudziński oraz Wojciech Kozioł, którzy zniszczyli litery upamiętniające generała, zostali przez braniewską prokuraturę potraktowani inaczej. Pierwszego prokurator Weronika Olender wysłała na na przymusowe badania psychiatryczne, bo – jak uzasadniała we wniosku – wymiar sprawiedliwości chce się dowiedzieć, czy ‘istnieje niebezpieczeństwo, że kwietniowy czyn zostanie powtórzony’. Drugi, według służb prokuratorskich, jest wandalem. Być może niebezpiecznym.
– Wystąpimy o zadośćuczynienie w wysokości 10 tysięcy złotych za naruszenie dóbr osobistych Władysława Kałudzińskiego – mówi mecenas Lech Obara, który broni oskarżonych. Uważamy bowiem, że skierowanie na badania psychiatryczne było elementem szykany wobec niego.
Sprawę monitoruje m. in. Obserwatorium Strasburskie, które jest w trakcie sporządzania opinii na ten temat. – Uważamy, że stanowisko prokuratury jest szokujące i oderwane od aktualnych realiów politycznego i patriotycznego charakteru działalności, związanej z usunięciem pomnika kata żołnierzy AK – symbolu sowieckiego totalitaryzmu – mówiła w mediach dr hab. prof. UJ Izabela Lewandowska-Malec z Obserwatorium Strasburskiego, kiedy zapoznawała się z aktami.
– Nie sądziłem, że doczekam takich czasów – mówi krótko Piotr Niczyperowicz, szef Expressu Olsztyn. Dodaje, że sam fakt, że w ćwierć wieku po odzyskaniu przez Polskę niezależności od Związku Radzieckiego, odbywały się uroczystości na cześć mordercy Polaków ochraniane przez polską policję, zakrawa na kpinę i wymaga oddzielnego śledztwa. Przeciwko urzędnikom, którzy uniemożliwiali protestowanie przeciwko czczeniu pamięci sowieckiego generała.
Proces w tej sprawie odbędzie się 17 grudnia.
Szczegółowy opis wydarzeń: Express Olsztyn: