Idea stroniącą od koncepcji monoteistycznej, która stawia[-ła?] człowieka w centrum stworzenia.


za:  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=16903&Itemid=63

Epiphanius

EKO-DEKALOG. Idea stroniącą od koncepcji  monoteistycznej, która stawia[-ła?] człowieka w centrum stworzenia.

 [Umieszczam w związku z cmentarną (piekielną?) Ciszą wokół szczytowania w Paryżu, pocz. grudnia ‘15. md]

[z książki UKRYTA STRONA DZIEJÓW.  Masoneria i tajne sekty Epiphanius, str. 352, wyd. ANTYK . W oryginale odnośniki do literatury. MD]

W gazecie codziennej włoskiego episkopatu Avvenireukazał się artykuł Antonio Gaspariego opatrzony długim tytułem:
„Środowisko. „Karta Ziemi”, kontrowersyjny projekt łączący ONZ i światowych magnatów finansowych – za­powiedź Eko-Dekalogu”.
W artykule tym znalazły się bardzo niepokojące informacje. Otóż ONZ, współpracująca z międzynarodową Wysoką Finansjerą, postanowiła ogłosić do 2000 roku – w związku z nadchodzącym nowym tysiącleciem – „powszechny ko­deks postępowania” zgodny z teoriami szerzonymi przez ekologów, a który miał­by obowiązywać wszystkie kraje i narody, zastępując (czyli unieważniając) Dekalog – fundament etyki religijnej od czasów biblijnych.
Dokument ten, który miałby zostać poddany pod głosowanie Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, nosiłby tytuł: „Karta Ziemi”, czyli stawałby ewidentnie w opozycji do Dekalogu – będącego również „Kartą”, a nawet Tablicą Kamienną daną z nieba – gdyż po pierwsze Sam Bóg przekazał ją bezpośrednio Mojżeszowi, a po drugie ustanawia ona wiekuiste prawo, które jest ponad czasem i przestrzenią, ponad zwierzęcymi instynktami i namiętnościami człowieka – ażeby to, co ziemskie, zostało podporządkowane temu, co niebieskie. Nieprzemijający charakter tego uniwersalnego prawa, które jest przewodnikiem człowieka w jego krótkiej wędrówce na Ziemi, został podkreślony właśnie przez fizyczny nośnik, na którym wyrył je Bóg – a więc skałę, opokę, która jest ugruntowana na wieki.
Z artykułu dowiadujemy się, że Eko-Dekalog ONZ nie tylko przeciwstawia się religii chrześcijańskiej, ale wyraźnie forsuje koncepcję, wedle której Ziemia jest „samoistną, żywą istotą”, obdarzoną naturą osobową – czyli boską. Słowem, ONZ chce zastąpić Chrześcijaństwo inną religią, która pozostaje z nim w całkowi­tej sprzeczności: kultem Bogini Ziemi lub Matki Ziemi, który jest jednym z naj­prymitywniejszych kultów pogańskich.
Negując wszelką transcendencję (ideę, że musi istnieć coś poza tym, co nama­calne) absolutyzuje on, a tym samym ubóstwia wszystko to, co materialne i cielesne­, w tym również instynkty, które w świetle tej koncepcji traktowane są jako zew „Wielkiej Bogini Natury„, jej głos, a więc prawo.
Jest przeto godne napiętnowania i odrzucenia jakiekolwiek dążenie do poddania cielesnych żądz rozumowi; na wzgardę musi też zasługiwać szukanie czegoś wyższego, co wykraczałoby poza proste poszu­kiwanie przyjemności uznawanej jako jedyny cel człowieka.
To zupełna antyteza chrześcijaństwa – w ramach którego (zgodnie z nauczaniem św. Pawła) odróżnia się ściśle człowieka „zwierzęcego„, a więc ślepego na to, co wzniosłe i szlachetne, od człowieka duchowego (I List do Koryntian 2,14); przeciw­stawia prawo ciała, które niesie śmierć, prawu ducha, które daje życie (Rz. 7, 23-24).
Z takich przesłanek wynika logicznie, że kult związany z tego typu religią musi przybierać postać orgii, która wyraża i formalizuje poprzez odpowiednie ob­rzędy bezwarunkowe panowanie instynktów i popędów i odrzucenie rozumu. Mamy tu ewidentnie do czynienia z gnozą niższego poziomu – czyli gnozą tellu­ryczną, panteistyczną.
Główna teza oficjalnych promotorów „Karty Ziemi” (mającej oczywiście na celu to, by stać się wspólnym fundamentem duchowym wszystkich mieszkańców Ziemi, fundamentem, na którym będzie mógł zostać zbudowany Nowy Ład Światowy – czy­li Rząd Światowy, którego prefiguracją jest ONZ), została wyłożona, jak podaje Ga­spari, w materiale autorstwa prof. Mary Ellen Tucker z Uniwersytetu w BucknelI rozdanym mówcom oraz uczestnikom konferencji w Nowym Jorku, której patrono­wał UNEP (United Nations Environment Programme – wyspecjalizowany instytut ONZ do badań nad ekologią).
W swojej tezie programowej pod wymownym tytułem Religia a Ekonomia: w poszukiwaniu wspólnych obszarów” prof. Tucker, zwolen­nik ONZ-towskiej koncepcji świata, wyjaśniła, że „celem Konferencji jest kreatywny rewizjonizm dążący do tego, by nawiązać wzajemną, solidarną relację między czło­wiekiem a ziemią, stroniącą od koncepcji ortodoksyjnej i monoteistycznej, która stawia człowieka w centrum stworzenia„.
Oficjalna argumentacja związana z owym „rewizjonizmem” jest taka, że wspólne chrześcijaństwu i islamowi rozróżnienie na Boga-Stwórcę i na stworzony przezeń materialny świat prowadzi do desakralizacji tegoż świata, podczas gdy religie politeistyczne przypisują mu wymiar boski.
Ci więc, którzy są wyznawcami religii monoteistycznej, a zarazem uważają się za istoty przede wszystkim duchowe – mieszkające wprawdzie w materialnym świecie, ale skierowane ku perspektywie innego życia, gdzie nastąpi połączenie ze Stwórcą – uważają przyrodę za narzędzie, którym posługują się podczas swego po­bytu na Ziemi, a tym samym zatracają poczucie religijnej czci względem tego, co jest otoczone kultem w politeizmie, a w jeszcze większym stopniu w animizmie.
Przyjmujący taką optykę człowiek, by posłużyć się sformułowaniem prof. Tucker, odbiera świat „jako rzeczywistość o drugorzędnym znaczeniu”, którą wi­nien sobie podporządkować i której ma używać – toteż prędzej czy później zabu­rza on równowagę ekologiczną i sprowadza katastrofę dla środowiska.
W rzeczywistości „raport Tucker” nie zawierał nic nowego. Otóż, jak wynika z cytowanego artykułu, już Michaił Gorbaczow prezentując we Włoszech funda­cję ekologiczną, której został prezesem, czyli „Międzynarodowy Zielony Krzyż”, zapowiedział, że ONZ nosi się z zamiarem ogłoszenia „Dekalogu Nowej Ery” […] – uniwersalnego kodeksu postępowania, który powinien stać się przewodni­kiem dla człowieka XXI wieku.
***
„Nie ulega wątpliwości, że pragmatyzm ekologiczny tzw. pogańskich religii ­np. amerykańskich Indian, Polinezyjczyków czy australijskich Aborygenów był du­żo bardziej realistyczny z punktu widzenia moralności ochrony środowiska niż naj­bardziej intelektualne filozofie monoteistyczne religii objawionych. „
(Filip, Książę Edynburga – wypowiedź z konferencji prasowej, która miała miejsce 18 maja 1990 r. w waszyngtońskim National Press Club z okazji wystąpie­nia Księcia Filipa na „Konferencji Amerykańskiej” na temat religii i ekologii).
Z powyższego wynika, że dla Prezesa WWF najbardziej cenioną odmianą pogaństwa jest ta, która opiera się na najprymitywniejszych wierzeniach.
Już reli­gie pogańskie Starożytnego Rzymu, Grecji, Asyrii i Babilonu czy wierzenia Etru­sków należy traktować jako nadmiernie wysublimowane, a przez to niebezpieczne. Przy tej okazji szczególnej wymowy nabiera użyte w nazwie orga­nizacji słowo” Wildlife” (dosł.: „dzikie życie”).
Nie chodzi więc tylko o życie zwierząt i roślin, ale również o człowieka. Jest to nasz program na przyszłość. Warto też zwrócić uwagę na jednoznaczne wezwanie do kierowania się „moral­nością” ekologiczną.