Mały Jasio o TK, Arabskim, i tym, że „PiS-owi wolno wszystko”.


za:  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=16965&Itemid=100

Mały Jasio

Wielkie emocje [w me®diach md]  wywołała sprawa wstrzymania publikacji wyroku TK. Wyrażane jest oburzenie przyznaniem sobie przez szefa KPRM prawa do dokonywania ocen co do legalności działań konstytucyjnych organów. Zastanówmy się czy słusznie.

Zacznijmy od wyjaśnienia: minister Kempa nie odmówiła publikacji, lecz ją wstrzymała. Do dziś nie wykroczono poza 14 dniowy (wynikający z orzeczenia SN) termin na publikację orzeczenia. Tymczasem za PO bywało że publikowano nawet po miesiącu.

Dalej – celem pisma minister Kempy było to, aby do świadomości publicznej dotarła informacja o machinacjach związanych ze składem orzekającym TK.

Ile osób wiedziało wcześniej a ile wie teraz, że TK orzekał w składzie niezgodnym nawet z wcześniejszymi wskazaniami samego prezesa Rzeplińskiego? Czy obywatele mają prawo znać wszystkie okoliczności sprawy, także te niewygodne dla TK? I dlaczego rząd ma „kryć” auto-kompromitację TK? Co więcej, sprawę nagłośnił sam prezes Rzepliński (czego się zapewne spodziewano) – zamiast odpowiedzieć minister Kempie, poleciał z jej pismem do Gazety Wyborczej.

Rozumiem, że wiele osób oburza się tym, że takie wytknięcie błędu zrobiono na poziomie szefa KPRM, gdyż nawet jeśli TK orzekał w niewłaściwym składzie, to szefowi KPRM nie przysługuje prawo kwestionowania legalności sposobu realizacji uprawnień konstytucyjnych organów. Rozumiem i przyznaję, że jest coś na rzeczy.

Ale w takim razie co powiedzieć o działaniach ministra Arabskiego, który odmówił Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu samolotu na szczyt unijny? Przecież to także była uzurpacja uprawnień do oceniania sposobu realizacji uprawnień konstytucyjnych organów, dokonana na szczeblu szefa KPRM.

Z tym że tamta sprawa tylko formalnie była identyczna, w rzeczywistości zaś była znacznie od obecnej poważniejsza, z dwóch powodów:

– wtedy próbowano realnie uniemożliwić Prezydentowi wykonywanie jego zadań; to nie był tylko „prztyczek w nos„, jak teraz, gdy wstrzymanie publikacji o kilka dni niczego nie zmienia,

– teraz mamy tylko „kłótnię w rodzinie”. tamto natomiast było wynoszeniem naszej wewnętrznej kłótni na forum międzynarodowe;

I znów dzisiejsze głosy oburzenia można zbyć słowami: „A gdzie byliście wtedy? Milczeliście, zatem wasze obecne protesty, wobec wcześniejszego milczenia, tylko dowodzą waszej stronniczości”.

——

Niestety, PO przesunęło granice przyzwoitości tak daleko, że czego by teraz PiS nie zrobił, to zawsze będzie można podać przykłady z ostatnich 8 lat, które były znacznie gorsze i nie spotkały się z potępieniem. W tym znaczeniu „PiS-owi wolno wszystko„; jego wyborcy wybaczą mu wszystko, a krytykom zawsze będą w stanie wykazać obłudę – tj. że milczeli w gorszej sytuacji. Zgadzam się że to fatalne, ale niestety jest to oczywisty efekt 8 lat całkowitej bezkarności tamtej ekipy.


,