Sejmowa Komisja Petycji odrzuca zniesienie czasu letniego.


za:  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17072&Itemid=44

Totalnie ocipieli!

 29 grudnia 2015 Sejmowa Komisja Petycji zajmowała się projektem ustawy Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE ws. zmiany ustawy o czasie urzędowym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.

Poseł referent Grzegorz Raniewicz (PO), prezes Głównego Urzędu Miar, przedstawiciel biura analiz nie wypowiadali się jednoznacznie, w sprawie wskazując na konieczność wyważenia racji. Wskazywano na brak właściwych analiz. Głos de facto zniechęcający do petycji wyraził przedstawiciel ministerstwa rozwoju, który fałszywie twierdził iż autorzy petycji chcą wprowadzenia czasu letniego jako stałego. Tymczasem Stowarzyszenie zaproponowało właśnie zniesienie czasu letniego, co oznacza utrzymanie czasu naturalnego (zimowego). 

 

Skoro nie można było wyważyć racji, zaproponowano odrzucenie petycji. Głosu sprzeciwu nie było. Jedynie na koniec – by nie powstało wrażenie, że petycje są systematycznie odrzucane – zaproponowano, by wystąpić z wystąpieniem do rządu o przeprowadzenie stosownych analiz kosztów i efektów pod różnymi aspektami utrzymania czasu letniego, zwłaszcza że wkrótce rada ministrów będzie musiała podjąć rozporządzenie ws. następnych lat. Do złożenia takiego wystąpienia zobowiązał się przewodniczący Piechota. Zobaczymy czy dotrzyma słowa. Wystąpienie do premiera o zniesienie czasu letniego zapowiada z kolei Stowarzyszenie.

Zobacz też

za:  http://serwis21.blogspot.com/2015/10/czas-zimowy-czas-letni-niech-to-bedzie.html

 

W ostatni weekend października nastąpi zmiana czasu z letniego na zimowy, znowu przesuniemy wskazówki zegara o godzinę. Ale być może będzie to ostatni raz, Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE złożyło do Sejmu petycja – projekt ustawy o zmianie ustawy o czasie urzędowym, zgodnie z którym nie będzie już co 5-7 miesięcy przesuwania wskazówek zegara. W uzasadnieniu wniosku czytamy. m.in.

Zmiana czasu urzędowego co 6 miesięcy nie ma żadnej racji ekonomicznej czy społecznej. Jej wprowadzenie uzasadniono oszczędnościami energetycznymi, jednakże nie ma żadnych przekonywujących dowodów iż takie oszczędności miały miejsce w wyniku wprowadzenia tego systemu. Jak stwierdzało w 2013 r. Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów w petycji do premiera

Zasadnicza zmiana struktury zatrudnienia w przemyśle, komputeryzacja i robotyzacja produkcji, rewolucja komunikacyjna, elastyczny czas pracy, coraz większa rola samozatrudnienia, pojawienie się ogromnej ilości nowych zawodów i usług, zmiana aktywności dobowej ludzi, to tylko kilka przykładów tej globalnej rewolucji. Zużycie energii podlega współcześnie poważnym fluktuacjom także w ciągu każdego roku, w zależności od koniunktury gospodarczej czy warunków meteorologicznych. To wszystko powoduje, że ekonomiczna opłacalność zmiany czasu jest bardzo trudna do stwierdzenia, a wiele wskazuje na to, że jest znikoma lub ujemna. (por. np. K. Nęcka, Analiza wpływu zmiany czasu na przebieg grafiku obciążeń odbiorców wiejskich, „Technika Rolnicza Ogrodnicza Leśna” 3/2012, W. Kwinta Zmiana czasu niewiele zmienia, „Polska Energia” Nr 5/31 2011 s. 26-27; S. J. Stępień Na zmianie czasu gospodarka nie zarabia,  Polska jest jednym z najbardziej wysuniętych na wschód krajów leżących w strefie czasowej GMT+1. Leżące na niemal tej samej długości geograficznej Finlandia czy Grecja mają czas przesunięty o godzinę do przodu w stosunku do naszego kraju. Społeczeństwa tych krajów nie odczuwają tak dotkliwie krótszych godzin dziennych w okresie zimowym. Nie bez znaczenia jest również fakt, że przeprowadzana corocznie dwukrotna zmiana czasu jest bardzo kosztowna i skomplikowana, najczęściej  wymieniane są perturbacje w transporcie kolejowym (np. sytuacje w której pociąg musi 1 godzinę czekać bezczynnie, gdy cofa się zegary o godzinę), czy w systemach informatycznych. Pojawia się coraz więcej udokumentowanych doniesień o negatywnym wpływie tej manipulacji na zdrowie ludzi. Istnieją poważne przesłanki łączące ją ze wzrostem liczby udarów, zawałów serca, zaburzeń snu, depresji i wypadków drogowych. W odbiorze coraz większej  części społeczeństwa to zaburzenie rytmu dobowego jest nieuzasadnione, wysoce męczące i ma charakter nękania.

Jak wynika z  publikacji w Journal of Economisc and Statistics (cyt. przez Gazetę Wyborczą) gdzie opublikowano wyniki analiz „naturalnego eksperymentu” w stanie Indiana. Okazało się tam dobitnie, że w częściach stanu, gdzie obowiązywał czas letni (w stosunku do części, gdzie nie wprowadzano czasu letniego), zużycie energii elektrycznej było znacznie większe. Jednak największe szkody są powodowane w zdrowiu i kondycji fizycznej ludzi. Takie manipulacje przesuwaniem czasu powodują silny szok czasowy, działający bardzo niekorzystnie na zdrowie psychiczne i fizyczne wielu ludzi oraz niekorzystne zaburzenia w organizmie człowieka, wywołując wiele chorób. Wydaje mi się, że jest to największy argument, aby zaniechać manipulacji czasowych. Świadczą też o tym wyniki innych badań, potwierdzające, że przestawienie na czas letni zwiększa liczbę wypadków drogowych – niedostatek snu zakłóca rytmy okołodobowe organizmu, powoduje depresję (studium z 2008 roku wykazało wzrost liczby samobójstw w pierwszych tygodniach czasu letniego), a nawet podwyższa ryzyko zawału serca, na przykład w Szwecji stwierdzono, że w pierwszych tygodniach po przestawieniu zegara do przodu, liczba takich przypadków wzrosła nawet o 15 proc.

Ponadto większość krajów nie wprowadziło zmiany czasu. Nie ma m.in. w Japonii i Islandii, zrezygnował z niej Egipt, a w 2011 roku zniesione zostało w Rosji. Obecnie stosuje się ją tylko w około 70 krajach.

Stowarzyszenie kończy uzasadnienie projektu ironicznym stwierdzeniem: już w XVI wieku słynny polski astronom Mikołaj Kopernik udowodnił, że Ziemia krąży dookoła Słońca. Tymczasem w XXI wieku poprzez ustawy i rozporządzenia próbuje się utrzymać dogmat, stwierdzający iż to Słońce ma krążyć dookoła nawet nie Ziemi, ale poszczególnych krajów niebieskiego globu.

Czy posłowie uchylą ten absurd, nie wiadomo. Co prawda w Unii Europejskiej nie ma jednolitego czasu, ale urzędnicy brukselcy do tej pory uznawali system czasu letniego jak „zdobycz unijna”.

, ,