za: http://www.stefczyk.info/blogi/dziennik-chuligana/pierwszy-trudny-okres,16060998743
Witold Gadowski
Najtrudniejszym okresem dla każdej władzy jest etap, w którym trzeba przeprowadzić zmiany personalne.
Ten tłum, swoim impetem, zajadłością i opanowaną do perfekcji techniką pracy łokciami, spycha w cień, tych którzy są prawdziwymi autorami zwycięstwa, tych którzy swoją niezłomnością i charakterem tak naprawdę doprowadzili do zmiany. To ludzie, którzy wygrali bitwę, ale są zbyt dumni, czasem zbyt zmęczeni, aby teraz antyszambrować na salonach władzy.
Ci ideowi zwycięzcy nie są jednak pożądani przez żadną władzę, która chce mieć „święty spokój”.
Z nimi – dopóki posiada się realne wpływy – można zrobić prawie wszystko.
Rychło właśnie tacy wypełnią przepastne korytarze nowej władzy.
Władza staje się taka sama jak te poprzednie. Bo to nie osoby na najwyższych szczeblach nadają jej praktyczny kierunek, ale właśnie ci obli, dostosowani, dobrze wyszkoleni w łapaniu każdego powiewu zmieniających się wiatrów. Oni tworzą jej prawdziwe oblicze.
Jeden z byłych ministrów obrony opowiadał, że kiedyś zapytał pewnego pułkownika, który przeżył, na swoim stanowisku, wszystkie najnowsze zakręty dziejowe, jaka jest tajemnica jego niezniszczalności.
Tym samym wszedł oczywiście w to miejsce i nowemu ministrowi.
Inna sprawa to oczywiście pytanie o pożytek z takich indywiduów w czasie, gdy wybucha prawdziwa wojna.
Ci, którzy przynieśli nowej władzy zwycięstwo, którzy je praktycznie wywalczyli – po początkowej euforii – spuszczają głowy i odchodzą do swoich zwykłych codziennych zajęć. Często do mozolnego wiązania końca z końcem. Rychło się o nich zapomina.
Jeden z wysoko postawionych dziś dygnitarzy opowiedział mi sytuację, w której miał do wyboru zasłużonego, fachowego i ideowego człowieka, oraz nieopierzonego młokosa.
To bardzo trudny moment dla władzy – buduje bowiem swój wehikuł na najbliższe miesiące. To, z jakiego tworzywa zostanie on skonstruowany, przesądzi o jej szansach na dokonanie trwałych zmian.
Pewnie nie, rzecz jednak w tym, aby nie straciła po drodze zbyt wielu tych, którzy z twardego kruszca są ulepieni.
Wtedy obli podpowiedzą rozrywki dużo bardziej wyszukane niż kolacje z ośmiorniczkami i drogim winem.
Pozostaje nadzieja, że wielu z tych, którzy wywalczyli zwycięstwo nie spuści nosów na kwintę i będzie kłuć balon władzy uniemożliwiając jego zbyt duże nadęcie.
Musicie dźgać nową władzę szpikulcem szczerości, tak aby nigdy bielmo podłości i egoizmu nie zarosło jej oczu.