[ Potworny jest upadek naukowców. Gorzej jeśli jeszcze i nauka upadnie. J.B. ]
[„Problemów klimatycznych” nie da się rozwiązać bez zapędzenia sprzedajnych pseudonaukowców do kopania rowów – admin]
Cele Unii Europejskiej w zakresie ratowania klimatu do 2050 roku można będzie osiągnąć nie tylko dzięki udoskonaleniu techniki rolniczej, ale i dzięki zmniejszeniu konsumpcji wołowiny, mleka i sera.
Takie jest oświadczenie dla prasy Uniwersytetu Technologicznego Chalmers w Göteborgu
w związku z publikacją wyników badań naukowców z tego instytutu w piśmie Food Policy. Na konferencji ONZ ds. klimatu, która odbyła się w minionym roku w Paryżu, eksperci zauważyli, że na hodowlę zwierząt przypada około 15 % światowej emisji dwutlenku węgla.
Według obliczeń badaczy, produkcja wieprzowiny i drobiu związana jest ze stosunkowo niską emisją i odpowiada 10-30 kilogramom dwutlenku węgla na kilogram białka, podczas gdy ten stosunek w produkcji wołowiny wynosi 200 do 1.
„Dlatego możemy nadal jeść drób i wieprzowinę w dużych ilościach, pod warunkiem, że jednocześnie zmniejszymy spożycie wołowiny” – wyjaśnili naukowcy.
Według nich, w celu zmniejszenia obciążenia klimatu wystarczyłoby zamienić produkty mleczarskie odpowiednikami roślinnego pochodzenia, np. napojem owsianym [a wołowinę – owadami — admin]
Autorzy badań uważają, że na rolnictwo i produkcję spożywczą przypada około 25 % szkodliwych dla klimatu emisji gazu, a w celu osiągnięcia progów obciążenia klimatycznego postulowanych przez Unię Europejską należałoby zmniejszyć emisję o mniej więcej ¾ do 2050 roku.
To jest całkiem możliwe, uważają naukowcy, i wraz z podwyższeniem efektywności rolnictwa, ulepszeniem technik produkcji spożywczej, a także zmniejszeniem spożycia produktów mleczarskich i wołowiny szkodliwe emisje można byłoby zredukować dwukrotnie. Naukowcy zauważają, że bez względu na stały rozwój, możliwości techniczne produkcji wołowiny pozostają mniej efektywne niż w przypadku pozostałych gałęzi produkcji.