za: http://alexjones.pl/aj/aj-swiat/aj-gospodarka-swiatowa/item/84331-niemcy-nie-chca-ttip
Kilkadziesiąt tysięcy przeciwników porozumienia o wolnym handlu między UE a USA uczestniczyło w sobotę w demonstracji w Hanowerze. Zorganizowano ją w przeddzień wizyty Baracka Obamy w Niemczech.
Porozumienia broni Angela Merkel, jednak społeczeństwo niemieckie jest mu wyraźnie przeciwne. To nie pierwsze tego typu protesty w Europie, a frekwencja jest na nich zawsze wysoka.
W sobotę w Hanoverze na czele pochodu protestacyjnego jechało 35 ciągników rolniczych. Na jednej z przyczep ustawiono drewnianego konia z napisem „TTIP – Koń Trojański”. Uczestnicy nieśli też transparenty z hasłem „TTIP go home”. Organizatorzy mówią o 90 tys. uczestników.
Jak pisze portal money.pl, niechęć potwierdzają też badania. Z przeprowadzonego niedawno na zlecenie Fundacji Bertelsmanna sondażu wynika, że zaledwie 17 proc. Niemców uważa umowę za korzystną. Co trzeci zdecydowanie sprzeciwia się podpisaniu porozumienia. Przeciwnicy umowy obawiają się ograniczenia praw pracowniczych i ochrony konsumentów, a także negatywnych skutków dla rolnictwa i hodowli zwierząt. Ich zdaniem wielkie międzynarodowe koncerny zdobędą zbyt wielkie wpływy kosztem narodowych parlamentów. Krytykowane jest też utrzymywanie przebiegu negocjacji w tajemnicy.
Podobne obawy ma też Polska. „Te umowy nie zawierają niczego korzystnego dla społeczeństwa. Ich jednymi beneficjentami będą wielkie korporacje” – mówi Maria Świetlik z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. Jej zdaniem TTIP jest zagrożeniem dla demokracji i suwerenności państw. „Kwestie społeczne, korzyści dla obywateli, ochrony środowiska czy zdrowia będą musiały ustąpić przed generowaniem zysków korporacji” – twierdzi ekspertka – „Ceny europejskich produktów rolnych spadną, bo zaleje nas tańsza i gorszej jakości żywność produkowana przemysłowo w USA. Zagrożony jest polski przemysł chemiczny, nie mówiąc o środowisku naturalnym”.
Czym jest TTIP? Umowa ta wykracza poza zwykłe porozumienie o wolnym handlu. Oprócz obniżenia stawek celnych, przewiduje także ograniczenie barier regulacyjnych oraz określenie zasad współpracy regulacyjnej między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, co ma obniżyć koszty przedsiębiorstw prowadzących handel i inwestujących po obu stronach Atlantyku.
Źródło: Nowy Obywatel