Mirosław Kokoszkiewicz
W ostatnią sobotę mieliśmy preludium, a w poniedziałek finał, czyli „czarny protest” przeciwko zakazowi aborcji. Otóż po pierwsze manifestujący powinni ten marsz powtórzyć 18 listopada. Przypominamy im, że właśnie 18 listopada 1920 roku Lenin po zwycięstwie rewolucji bolszewickiej zalegalizował w Rosji, jako pierwszym państwie na świecie zabijanie dzieci poczętych, a propagowaniem wolnej miłości, czyli kompletnej nieodpowiedzialności zajęła się Aleksandra Kołłątaj, komisarz ludowy do spraw społecznych i założycielka „Żenotdieła” nazywanego Ministerstwem Kobiet.
Można powiedzieć, że Kołłontaj to taka Środa, Szczuka, Płatek i Nowacka w jednym. Po drugie manifestujący powinni zdawać sobie sprawę, że wśród zwolenników aborcji na życzenie w stu procentach odliczyli się zwolennicy eutanazji. Obojętnie, jakimi hasłami obudowują swoje manifestacje lewackie środowiska, wiadomo jedno. Są one zwolennikami rozwiązywania problemów wynikających z ludzkiej nieodpowiedzialności poprzez zabijanie dzieci, albo ludzi w podeszłym wieku.
Klasycznym pytaniem, które w przeróżnych medialnych dyskusjach zadają zwolenniczki i zwolennicy aborcji brzmi: W razie zagrożenia, które życie ratować – dziecka czy matki? Pytanie z pozoru jest tylko podchwytliwe i zapędzające w kozi róg obrońców życia. Sam rozum, czy w wypadku lekarza przysięga Hipokratesa podsuwają jedyną logiczną odpowiedź. Trzeba do końca ratować jedno i drugie życie i nie decydować, które z nich jest bardziej wartościowe. Kolejnym klasycznym zarzutem stawianym przez przedstawicieli cywilizacji śmierci jest twierdzenie, że kobiety będą musiały rodzić dzieci poczęte w wyniku gwałtu. Należałoby zapytać ich, dlaczego nie domagają się kary śmierci dla gwałcicieli, a zabijać chcą tylko niewinne dzieci?
Prawo nie zmusza kobiety do przyjęcie takiego dziecka i jego wychowywania. Prawo zakazuje jedynie zabijania niewinnej istoty, zwłaszcza, gdy winny gwałtu po kilku latach może cieszyć się już wolnością, a po trzech latach zatarciem skazania. Aż dziw bierze, że tyle kobiet ulega argumentacji spadkobierców zbrodniarzy, Lenina i Kołłontaj.
Zobacz też co można powiedzieć:
http://warszawskagazeta.pl/felietony/toyah-posluchaj-to-do-ciebie/item/4240-klamiemy-klamiemy
