z: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19165&Itemid=119
– I gdzie babo, leziesz?! i po co?
Andrzej Tokarski – się zobaczy 22.11.2016
http://att.neon24.pl/post/135189,stluczka-tak-czy-owak-ostrzegawcza-a-cena-honoru
czyli: czy dopuszczalne jest kopanie w kostkę Pani Premier?
Sprawa jest naprawdę dziwna – nawet najbardziej zaciekły antysemita nie posunie się do tego by izraelskim służbom zarzucić brak profesjonalizmu. Tymczasem kierowca – na pewno bardzo zaufany, wielokrotnie sprawdzony oraz szkolony na okoliczności wszelakie – kompletnie bez sensu uderza w inne auta i powoduje spory karambol w rządowej kolumnie.
Takie rzeczy się nie zdarzają – tak jak nie spadają prezydenckie samoloty i nie strzelają opony w prezydenckich limuzynach. Uściślając – nie zdarzają się poza Polską/polskimi politykami. Polskim politykom zdarza się ostatnio regularnie. Taka dziwna prawidłowość.
Możliwości są dwie – pierwsza: stłuczka nie była przypadkowa. Druga: stłuczka była przypadkowa.
W pierwszym przypadku może chodzić o jakąś formę wywarcia nacisku, spowodowania poczucia zagrożenia, ostrzeżenia – nie będę wymieniał spraw, których by owo działanie miało dotyczyć – lista jest zbyt długa.
Gdyby tak było (wariant I), rzecz powinna być gruntownie zbadana – powinno to stanowić podstawę do istotnej refleksji co do preferowanych kierunków polityki zagranicznej, priorytetów w zakupach uzbrojenia etc.
Na marginesie tematu głównego wyrażę tu zdumienie promowaniem przez rząd zakupów uzbrojenia u tego partnera – skoro znamy już przypadki, że sprzedawał on broń jednej stronie konfliktu, a kody sterujące do niej – drugiej. Według jakiej szkoły logiki przyjmuje się, że taki partner jest wiarygodny – to prawdziwa tajemnica.
Przypadek drugi: stłuczka rzeczywiście przypadkowa, kierowca się zagapił, teoretycznie jest to możliwe. W takim razie pozostaje wytłumaczenie w postaci ingerencji siły wyższej – czym przy okazji mam nadzieję rozwiać podejrzenia co do swego ateizmu – czyli albo jakichś bóstw słowiańskich/ prasłowiańskich/ lechickich, albo – jak chcą katolicy – świeżo intronizowanego Jezusa – od kilku dni Króla tej ziemi.
Zostawiając na boku kwestię pochodzenia owej siły wyższej, mówiąc po ludzku, kto postanowił kopnąć Panią Premier w kostkę – skupmy się na odczytaniu przekazu. Czyż nie brzmi on w sposób całkowicie jednoznaczny:
– i gdzie babo, leziesz?! i po co?
Z tym pytaniem zostawiam Państwa, Panią Premier – i resztę naszych oficjeli – w żadnym razie nie wyłączając Pana Prezydenta.
Na marginesie i już całkiem na koniec: tuż obok znajduje się okupowane i narażone na bezprzykładną agresję o znamionach kto wie czy nie ludobójstwa, Państwo Palestyńskie. Czy przedstawiciele miłującej pokój, sprawiedliwość, praworządność, oraz wspieranie uciemiężonych, a nade wszystko HONOR – Rzeczypospolitej Polskiej znaleźli czas na złożenie wizyty?
Czy też okazało się, że HONOR ma cenę?