Chować pod KORCEM !! Nie nagłaśniać!! Zbrodnia na Morzu Białym 1940.


z:  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19430&Itemid=119

Mirosław Dakowski

Jak Państwo widzą, publikuję wiele artykułów Doktora Jerzego Jaśkowskiego. Jestem z nim, jak sądzę czy sądziłem, w stałym kontakcie.

Tymczasem wczoraj dostałem od niego, przez spec-kuriera [zgrabna i śliczna, Doktorze, gratulacje!! ] w podarku na Boże Narodzenie książkę Zbrodnia na Morzu Białym 1940.

 Jemu się zdawało, że posłał mi ją już dawno. No i POSŁAŁ. Ale… nie doszła.No i – zapomniał…

Wydana w 2012 roku, bogato, z fotokopiami dokumentów sowietów, Amerykanów i innych uczestników Zbrodni. 300 stron. Książka GĘSTA od ukrywanych, ciągle jeszcze,  „niewygodnych” danych.

O samej Zbrodni na Morzu Białym: Cytowane są dokumenty sowieckie, spis typów testowanych i kupowanych barek do wygodnego zatapiana, produkcji amerykańskiej

Forda, typ IV i V, ten ostatni dopiero od 1935 roku], też, mocno reklamowane, francuskiej. Te ostatnie [Renault typ C] nie zdawały egzaminu, bo kingstony za wolno się otwierały przy topieniu. A Typ G, z lepszymi zaworami do samo-zatapiania, nie spełniały innych wymogów.

O tej zbrodni – cisza wśród dzielnych historyków, tak na Zachodzie, jak w Polsce.

W książce wiele tabel „pomocy” banków zachodnich – od finansowania Trockiego i Lenina, do finansowania Stalina w latach trzydziestych i później. Tabele dostarczonego Stalinowi sprzętu.

Dla Czytelników szukających Prawdy – o tematach ciągle TABU – źródło ogromne.

 ===============================

Pisze JJ, że można kupić tę książkę [i jego pozostałe pięć, o zdrowiu i szczepieniach] pod adresem: http://educodomi.blog.pl/ksiazki-dr-jj/

Próbowałem. Adres wchodzi powoluuuutku, ale wreszcie się otwiera.

Książka za 50 zł +12 za przesyłkę.

W razie kłopotów alarmować mnie lub dr. JJ. Jego mail pod każdym jego artykułem.

 ==================

Wiele relacji Sybiraków. Jako osobista ciekawostka – znalazłem rysunek mojego baraku : Pasiołok Oktiabrskij, Tissulskij rajon, Nowosybirskaja Obłast’   .

Str 147 wnętrze izby, a na stronie 154 dosłownie mój barak, poznałem po tym, że tylko koło naszego była studnia widoczna na rysunku. Kto z sąsiadów rysował? Nie wiem, ja miałem wtedy 3 – 4 lat. Nasze okno – ostatnie po prawej. Z tego dachu zjeżdżaliśmy na pupach w zaspy. Mama ostrzegała tylko, by nie zjeżdżać tuż przy wejściu, „bo spadniesz”.

W czasie mrozów, a po przejściu buranu, lubiłem sikać na dworze, bo sik z miłym trzaskiem zamieniał się w lodowe krople. W zimie pewnie ten pan rysownik kopał tunele do chodzenia pod śniegiem miedzy barakami. Burany zasypywały nas bowiem pod szczyt baraków.

Wysokość pokrywy śniegu – 3- 4 metrów. Na dwa miesiące lata – śnieg topniał.