Kto zniszczył pomnik w Hucie Pieniackiej?


z:  https://marucha.wordpress.com/2017/01/12/kto-zniszczyl-pomnik-w-hucie-pieniackiej/

2017-01-12 (czwartek)

Analizując kwestie dewastacji pomnika w Hucie Pieniackiej, trzeba zwrócić uwagę na kilka kwestii. Oczywiście, każdy z nas może mieć własne sugestie, gdyż nie ma twardych dowodów na sprawstwo. Dlatego, też formułowanie jednoznacznych tez, że to zrobili nacjonaliści ukraińscy z własnej inicjatywy lub agentura rosyjska na Ukrainie nie przystoi.

Dla obserwatorów sytuacji na zachodniej Ukrainie wybija się kilka elementów. Po pierwsze kłótnie i podziały w środowiskach nacjonalistycznych, które tworzą liczne autonomiczne organizacje, które licytują się kto jest lepszym Ukraińcem.

Po drugie coraz liczniejsze zaplecze weteranów walk w Donbasie, w tym byłych ochotników. Wracają oni do domów bez perspektywy pracy, widzą brak społecznej wdzięczności za swoją ofiarę i mają własną broń i amunicję w nielimitowanych ilościach (na Ukrainie poza kontrolą państwa jest parę milionów sztuk broni).

Sytuacja ta sprzyja chęci odwetu, za niszczenie nielegalnych pomników UPA w Polsce i wyreżyserowanej prowokacji, z którą mieliśmy do czynienia w Przemyślu w grudniu ubiegłego roku. Była ona masowo podawana przez ukraińskie media jako powszechny stosunek Polaków do Ukraińców (chodzi o jednostkowy prowokacyjny okrzyk spoza kolumny marszu – „śmierć Ukraińcom”).

Kwestii odgrażania się Polakom i zamiarów wobec naszego kraju nacjonaliści ukraińscy nie kryli już przez EuroMajdanem, także w sprawie „weryfikacji” upamiętnień polskich na Ukrainie [pisałem o tym trzy lata temu] [Niestety, link wiodący do anteportas.pl jest niepoprawny – admin]

Formułowanie przez media tezy o rosyjskiej prowokacji, która przenika z kręgów szefa ukraińskiego IPN-u Wiatrowicza i Związku Ukraińców w Polsce jest prostacka. Czy można wykluczyć taki scenariusz? Oczywiście nie. Rosjanie mogli to zrobić poprzez swoją agenturę w obozie nacjonalistów ukraińskich (taką agenturę w tym środowisku ma wiele państw).

Należy jednak zauważyć, że pierwsze informacje o wysadzeniu pomnika pojawiły się w rosyjskojęzycznych mediach na Ukrainie. Czy ktoś uważa rosyjski wywiad za tak prostacki, że się tak po prostu wyłoży? Patrząc na obecną sytuację na Ukrainie należy zwrócić uwagę na kilka elementów:

1. Nasilenie napięcia w Donbasie przed przejęciem władzy przez Donalda Trumpa.
2. Wyrzucenie 25 dyplomatów rosyjskich przez Baraka Obamę z USA
3. Gwałtowne embargo USA na Rosję za manipulacje wyborcze
4. Chęć zwrócenia uwagi nowej administracji USA na rosyjskie prowokacje na Ukrainie
5. Pogłębiające się nastroje buntu społecznego na tle socjalnym na Ukrainie
6. Rozczarowanie środowisk nacjonalistycznych brakiem wpływu na władzę

To tylko kilka elementów zewnętrznych. Pytanie – czy Rosjanie byliby zainteresowani psuciem stosunków polsko-ukraińskich. Ależ oczywiście tak i to w każdej postaci, bo oba kraje są z Rosją od kilku lat w stanie wojny informacyjnej. Jednakże jeżeli by tego dokonali, to rękoma ukraińskich nacjonalistów.

Podsumowując, formułowanie dzisiaj tezy, że to rosyjska prowokacja, jest niepoważne. Można oczywiście formułować i podawać takową jako jedną z wielu hipotez (ale tylko wespół z innymi).

Czy można postawić jednoznaczną tezę, że to operacja jakiegoś środowiska nacjonalistów ukraińskich na Ukrainie? Tak, ale jako jedna z hipotez (podawana wespół z innymi). Należy także założyć, iż było to działanie lokalnych ukraińskich „patriotów” szukających odwetu na Polakach za niszczone nielegalnie pomniki UPA w Polsce.

Tak, czy inaczej należy zakładać, iż wspomniany incydent może być tylko preludium do wykorzystania bazy „nabuzowanych” nacjonalizmem ukraińskich działaczy na zachodniej Ukrainie. Kto i jak to wykorzysta jest pytaniem otwartym, problem jest w tym, że to środowisko rośnie za przyzwoleniem rządu RP.

Andrzej Zapałowski
Za: profil fb
http://www.mysl-polska.pl

Prawdopodobieństwo, iż wysadzenie w powietrze pomnika w Hucie Pieniackiej było dziełem Rosjan jest mniej więcej takie samo, jak wiarygodność smoleńskich teorii min. Macierewicza.

Ze zdumieniem i pewnym smutkiem musimy odnotować, iż p. Ewa Siemaszko, współautorka (wraz z ojcem) monumentalnego, cenionego dzieła o zbrodniach UPA na Kresach, chyba oszalała…

#                     #                    #

Bredzenie Ewy Siemaszko

Ewa Siemaszko o zniszczeniu pomnika w Hucie Pieniackiej: Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na „łapki” rosyjskie.

> http://wpolityce.pl/polityka/322746-nasz-wywiad-ewa-siemaszko-o-zniszczeniu-pomnika-w-hucie-pieniackiej-wszystkie-znaki-na-niebie-i-ziemi-wskazuja-na-lapki-rosyjskie

Pani Siemaszko zobaczyła ,,rosyjskie łapki” w zniszczonym przez ukraińskich banderowców pomniku polskich ofiar OUN-UPA i SS Galizien w Hucie Pieniackiej, bo był w pozostawionym przez ukraińskich sprawców, napis z błędem ortograficznym, którego rzekomo żaden Ukrainiec by nie popełnił.

Wypowiadanie takich bredni ex katedra po prostu dyskwalifikuje tą panią jako autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie, z tematem ukraińskiego ludobójstwa na Polakach zamieszkujących Kresy Rzeczypospolitej włącznie!

Od kiedy to żaden Ukrainiec nie jest zdolny do popełnienia błędu ortograficznego w pisowni własnego języka? [Zwłaszcza, że większość z nich używa rosyjskiego… – admin]

Każdy niedouczony człowiek w posługiwaniu się pisownią własnego języka ojczystego, który w swej młodości ,,rzucał” w szkołę kamieniami, z każdego narodu, popełnia takie właśnie błędy, i takich ludzi jest cała masa, ale jak przekonuje nas pani Ewa Siemaszko z jakiegoś nieokreślonego i nie wyjaśnionego przez nią powodu, nie dotyczy to… Ukraińców !

Twierdzi również z takim samym, nie podlegającym dyskusji przekonaniem, że za ruskim sprawstwem zniszczenia pomnika polskich ofiar banderowskiego ludobójstwa w Hucie Pieniackiej przemawia to, że jako pierwsze przekazały tą informację rosyjskie portale internetowe.

Nie zastanawia się rzecz jasna ani przez chwilę nad tym prostym faktem, że gdyby nie ujawnili tego faktu i nie nagłośnili Rosjanie, to nie zrobiłby tego nikt! A już Ukraińcy nie zająknęliby się na ten temat ani słowem na 100%. Znając banderowców, przy czynnym współudziale polskojęzycznych merdiów, zatuszowaliby całą sprawę tak skutecznie, że nie dowiedziałby się o tym wydarzeniu absolutnie nikt! A jeśli nie ma takiego faktu w oficjalnych mediach, to taki fakt nie istnieje wcale, choćby miał miejsce w biały dzień w centrum nawet wielomilionowego miasta.

Jeszcze jednym dowodem, który przemawia za rzekomym rosyjskim sprawstwem dewastacji pomnika Polaków pomordowanych przez Ukraińców w Hucie Pieniackiej, było użycie do jego wyburzenia materiałów wybuchowych, w posiadaniu których Ukraińcy rzecz jasna być nie mogli, z tej prostej ponoć przyczyny, że na Ukrainie posiadanie materiałów wybuchowych jest surowo zabronione, a tym samym rzeczą niemożliwą jest, by jacyś Ukraińcy mogli je zdobyć, aby za ich pomocą dokonać tego przestępczego czynu.

Ten za przeproszeniem ,,argument” po prostu powala groteską i śmiesznością autorów tego rodzaju stwierdzeń. W kraju, w którym toczy się regularna wojna domowa, gdzie w czasie trwania banderowskiego Majdanu ograbiono do cna całe magazyny wojska, Omonu i milicji z broni, amunicji wszystkich kalibrów i materiałów wybuchowych. W kraju, gdzie weterani pacyfikacji Donbasu przywożą stamtąd całe skrzynie granatów, amunicji do pistoletów i karabinów maszynowych, jak również samą broń oraz materiały wybuchowe, rzekomo ci Ukraińcy nie są w stanie wejść w posiadanie tego rodzaju gadżetów, jak przekonują nas do tego polskojęzyczne merdia, a za nimi pani Ewa Siemaszko, bo tego zabrania im Ukraińskie prawo, co tym samym jednoznacznie według niej, wskazuje bez dwóch zdań na rosyjskie sprawstwo profanacji i zburzenia pomnika pomordowanych Polaków w Hucie Pieniackiej.

 Kolejny dowód ukraińskiej przyjaźni do Polaków. Sprofanowany i wysadzony w powietrze pomnik ku czci Polaków pomordowanych przez ukraińskich szowinistów w Hucie Pieniackiej

Kolejny dowód ukraińskiej przyjaźni do Polaków. Sprofanowany i wysadzony w powietrze pomnik ku czci Polaków pomordowanych przez ukraińskich szowinistów w Hucie Pieniackiej

Idąc tokiem rozumowania i wykładni logiki pani Ewy Siemaszko, przypominają mi się konferencje prasowe niejakiego Andrija Łysenki, rzecznika prasowego Ukraińskiej Armii z początków pacyfikacji cywilnej ludności Donbasu przez tąż armię Kijowa.

Ówczesne wynurzenia Andrija Łysenki przypominały w swoim schemacie wiadomości ,,radia’’ Erewań, w czasie których to pamiętnych briefingów można było usłyszeć niemal każdego dnia, że ,,niezwyciężona’’ armia ukraińska, odnosi kolejne błyskawiczne zwycięstwa w walce z ruskimi terrorystami w Donbasie, i że jest już tylko o maleńki krok od ostatecznego zwycięstwa.

Po weryfikacji opowieści dziwnych treści wygłaszanych przez pana Łysenkę, przy których bajania barona Munchhausena były ledwie opowiastkami niezrównoważonego w stopniu lekkim mitomana, to bajdurzenia rzecznika ukraińskiej armii, były dosłownie kabaretowymi występami trzeciorzędnego trefnisia. W czasie występów tego pana można było usłyszeć, że armia ukraińska, to zabiła już 12 tysięcy rosyjskich separatystów, a to, że odniosła wielkie zwycięstwo pod Iłowajskiem w lipcu 2014 roku, a to, że na początku lutego 2015 r. wycofała się bez strat na z góry upatrzone pozycje spod Debalcewa.

Fakty natomiast wyglądały tak, że dwunastu tysięcy powstańców Donbasu nie zabili nigdy, bo w początkowym okresie trwania tej wojny, jak oświadczył pierwszy minister obrony DRL pułkownik Igor Striełkow, siły powstańcze nawet nie zbliżyły się nigdy do tej liczby, którą wymienił nasz mitoman Łysenko. Że ,,niezwyciężona’’ armia samostijnej, zlikwidowała dokładnie tę liczbę powstańców. Jak spuentował to wtedy Striełkow:

..Wygląda na to, że według słów pana Andrija Łysenki, armia Ukrainy zabiła nas wszystkich’’.

Pod Iłowajskiem- Izwarino faktycznie zwycięstwo było, a nawet więcej niż zwycięstwo, a wręcz totalny łomot, ale nie oddziałów powstańczych Donbasu, ale niezwyciężonej armii Kijowa. To samo powtórzyło się w kilka miesięcy później pod Debalcewem, którą to bitwę ruska telewizja transmitowała na swoich kanałach telewizyjnych niemal na żywo, a gdzie ,,niezwyciężona’’ armia’’ pana Łysenki, nie tyle wycofała się na z góry upatrzone przez nią pozycje, co w kilka godzin doznała totalnej klęski z rąk zwykłego pospolitego ruszenia Donbasu.

I przed ostatecznym jej unicestwieniem uratował ją tylko błyskawiczny rozejm, zawarty na skutek błagań o niego przez Poroszenkę, niemal na kolanach przed kanclerzem Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Hollandem, a ci z kolei wybłagali go za pośrednictwem prezydenta Rosji.

Konkludując, doroczne obchody i marsze organizowane we Lwowie, ku czci dywizji Waffen SS – Galizien oraz marsze organizowane ku czci Stepana Bandery na całej Ukrainie, każdego 1 stycznia, w kolejne rocznice urodzin przywódcy ukraińskich szowinistów, które gromadzą dziesiątki tysięcy uczestników w całym kraju, jak również wszystkie uchwalone dotąd przez Radę Najwyższą Ukrainy antypolskie ustawy, gloryfikujące i uznające za największych bohaterów Ukrainy przywódców i członków ludobójczych formacji ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA i SS Galizien.

Nazywanie ich imionami ulic, szkół i wyższych uczelni na całej Ukrainie, stawianie na skalę masową pomników tychże zbrodniarzy w każdym mieście i wsiach w całym kraju oraz uchwalanie ustaw grożących karami bezwzględnego pozbawienia wolności, każdemu, kto ośmieliłby się podważać ich wkład w walkę o niepodległość Ukrainy, to według tej właśnie logiki, jaką zaprezentowała nam dziś pani Ewa Siemaszko, to wszystko robota tylko i wyłącznie wrażej ruskiej agentury.

Dlatego możemy być pewni, że 9 stycznia, w dniu kiedy sprofanowano pomnik Polskich ofiar banderowskiego ludobójstwa w Hucie Pieniackiej, a większą jego część wysadzając w powietrze, to palec na detonatorze uruchamiającym eksplozję trzymał osobiście sam Putin! Nie wierzycie ? Możecie być tego pewni, że Gazeta Polska przedstawi i to już niedługo na swoich lamach niezbite dowody, że wszystko to, o czym dotąd myśleliśmy, że jest to dzieło przyjaznych nam przecież Ukraińców, była w rzeczywistości robotą Kremla i jego ,,zielonych’’ ludzików.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy ta pani wygaduje i wypisuje podobne brednie. Dobrze pisał o niej kiedyś w swoich dwóch książkach najwybitniejszy polski znawca tematyki ukraińskiego ludobójstwa na Kresach, świętej pamięci profesor Edward Prus (tzw. obecne środowiska Kresowe i ich przywódcy – celebryci zamilczają zgodnie z zaleceniem zaoceanicznej OUN, że taka postać w ogóle  istniała).

Obecnie mamy w Polsce z naprawdę niezłomnych autorów, którzy piszą nadal na ten temat bezkompromisową prawdę, niestety są to tylko trzy osoby, a są to sędziwy już profesor Jacek Wilczur, Pan Bohdan Piętka z Oświęcimia i Stanisław Żurek z Lublina. Dalej nie ma NIKOGO!

Wszystko to źle rokuje ma dalszą przyszłą edukację polskiej młodzieży w temacie kresowego ludobójstwa, że nie będzie miał kto przekazać dalej im wiedzy i prawdy na ten temat.), że ta pani gotowa była napisać każdą bzdurę, niedorzeczność i łajdactwo, zgodną z oczekiwaniami panującej władzy już wtedy, których ta władza oczekiwała i jak widać to przyzwyczajenie, nie zmieniło się u niej do dziś.

W każdym razie ewentualną karierę w mediach braci Karnowskich, a już u Sakiewicza, laureata najwyższego odznaczenia banderowskiej Służby Bezpeky Ukrainy, spadkobierczyni i kontynuatorki ,,chlubnych’’ tradycji Służby Bezpeky OUN-B, ma po tej wypowiedzi zagwarantowaną!

Jacek Boki – Elbląg 11 styczeń 2017 r.

> http://romualdkalwa.neon24.pl/post/136281,wysadzono-pomnik-ku-czci-ofiar-upa-w-hucie-pieniackiej
> http://fakty.interia.pl/swiat/news-ukraina-zdewastowano-pomnik-polakow-z-huty-pieniackiej,nId,2334768
> http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Ukraina-zdewastowano-pomnik-Polakow-z-Huty-Pieniackiej,wid,18668620,wiadomosc.html

http://kresywekrwi.neon24.pl