
Film „Pucz” Ewy Świecińskiej jest bardzo oszczędny w formie. Właściwie jest to kronika wydarzeń, które zaczęły się 16 grudnia na sali plenarnej Sejmu i od których miała zacząć się zmiana demokratycznie wybranej władzy.
Ostatecznie do tego nie doszło, więc wielu będzie teraz tamte wydarzenia lekceważyć, albo nawet pozbawiać powagi. Nie można na to pozwolić, nie można dawać sobie mydlić oczu, że to była spontaniczna akcja nieposłuszeństwa grupki wkurzonych obywateli.
Pamięć ludzka jest zawodna, szczególnie w czasie gdy polityczna rzeczywistość toczy się błyskawicznie. Za chwilę nie będziemy pamiętali wielu szczegółów, które film „Pucz” przypomina z chirurgiczną precyzją.
Proponuję mały sprawdzian. Od wydarzeń, które opisuje dokument Ewy Świecińskiej minęło zaledwie kilka tygodni. Proszę sprawdzić (samemu dla siebie), czy pamiętają Państwo:
— że opozycja jako pretekst do blokowania mównicy przyjęła wykluczenie z obrad posła Michała Szczerby, a dodatkowym powodem była „walka o wolność mediów w parlamencie.
— że reporterka Faktów TVN Katarzyna Kolenda Zaleska relacjonując początek blokady sejmowej mównicy sugerowała, że zaraz nastąpią rozwiązania siłowe: „jeżeli posłów zacznie się stąd wyprowadzać siłowo, to ludzie, którzy są na zewnątrz chyba tego nie wytrzymają”.
— że już wtedy Tomasz Lis pisał na twitterze o „trwającym właśnie w Polsce zamachu stanu”, a Mateusz Kijowski wzywał pod sejm na godz. 20, by „wesprzeć posłów opozycji”.
— że już wtedy posłowie PO Agnieszka Pomaska, Kinga Gajewska i dziwnie pociągający nosem poseł Sławomir Nitras biegali po budynku Sejmu jak poparzeni i nagrywali wszystko komórkami. Pomaska z satysfakcją mówiła o tym, że Jarosław Kaczyński nie może opuścić budynku: „Niech się pan prezes przebierze, może będzie łatwiej”.
— że poseł Nitras, wciąż pociągający nosem jej wtórował: „Prezes nie ma jak wyjść, tak trzymać!”.

— że na scenie zaskakująco sprawnie ustawionej przed budynkiem Sejmu wygłaszał swą mowę Stefan Niesiołowski: „Nie oddamy władzy Napoleonowi z Żoliborza! Jest tak paskudny, że nie wiem, czy go diabli wezmą (…) Macierewicz i Pawłowicz – będziecie z okien wyskakiwać!”.
— że były polski prezydent Bronisław Komorowski mówił o satysfakcji, z jaką patrzył na „czmychającą pod eskortą policji państwowej” prof. Krystynę Pawłowicz.
— że prawdziwe piekło zgotowano reporterom TVP Info, lżąc ich, szturchając i przeszkadzając, gdy próbowali relacjonować nocne zajścia pod Sejmem.
— że w mediach sprzyjających władzy wciąż mówiono o agresji policji i atakach na demonstrujących mimo, że policja bardziej stanowcza była tylko w momencie, gdy lewackie bojówki blokowały wyjazd limuzyny premier Beaty Szydło.
— że Wojciech Diduszko położył się na asfalcie przy świecy dymnej, aby przed kamerami telewizyjnymi udawać rannego w „zamieszkach”, których tak naprawdę nie było.
— że blokowano wjazd na wawelskie wzgórze samochodu Jarosława Kaczyńskiego, który w okresie świątecznym chciał odwiedzić grób brata.
— że red. naczelny „Forbesa” Michał Broniatowski napisał dokładną instrukcję, co należy zrobić (m. in. atak na budynek publiczny, namioty dla protestujących, zaangażowanie posłów i celebrytów), by wywołać polski Majdan, który pozwoli obalić władzę.
— że przypadkowo w tych dniach Telewizja Polska miała problemy z nadawaniem naziemnego sygnału w znacznej części kraju.
To tylko najbardziej gorące momenty, które były relacjonowane w mediach. W filmie Świecińskiej nie ma ani grama autorskiego komentarza, same suche fakty. To, co zarejestrowały kamery telewizji i komórki posłów. Dla wielu to będzie bolesna prawda.
Te wydarzenia powinny być ostrzeżeniem na przyszłość, a nie odfrunąć w niepamięć. Dobrze, że są zebrane w półgodzinnym dokumencie, który staje się swoistą kroniką polskiego grudnia 2016. Dlatego polecam film „Pucz” w TVP.
CZYTAJ TAKŻE: Film „Pucz” przywraca podstawową dla demokracji kategorię: prawdę. I jest potężnym aktem oskarżenia agresorów RECENZJA
