Jak Viktor Orbán zreformował węgierskie media publiczne? Można? Okazuje się, że można!


z:   http://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/10313-jak-viktor-orban-zreformowal-wegierskie-media-publiczne-mozna-okazuje-sie-ze-mozna#

 Marta Borzęcka

fot: FB fot: FB

Orbán i jego partia Fidesz wygrali wybory parlamentarne w 2010 roku ponieważ obiecali swoim rodakom, że dokonają głębokich zmian i zburzą stary, postkomunistyczny układ nad Dunajem. I słowa dotrzymali. Oprócz niezwykle ważnych i gruntownych zmian w węgierskim prawie oraz podźwignięciu narodowej gospodarki zostały także dokonane reformy w madziarskiej kulturze – tej części, która jest utrzymywana z budżetu państwa.

Po wielu latach wreszcie doczekaliśmy się poważnych zmian w polskich mediach publicznych i państwowych instytucjach kulturalnych. Przy tej okazji warto przyjrzeć się jak tego typu zmiany zostały wprowadzone na Węgrzech przez rząd Viktora Orbána.

Media od nowa

Przed dojściem do władzy prawicy 7 lat temu w naddunajskich mediach, zarówno publicznych jak i prywatnych, dominowali dziennikarze nie kryjący swoich lewicowo – liberalnych przekonań. Orbán uznał, że taki stan rzeczy jest nie do zaakceptowania w przypadku mediów publicznych, które są na Węgrzech finansowane przez państwo, nie ma abonamentu radiowo – telewizyjnego.

Odpowiednikiem polskiej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji była nad Dunajem Krajowa Rada Radia i Telewizji (ORTT). Została przekształcona w wybieraną przez parlament Radę ds. Mediów. Bardzo ważnym narzędziem Rady jest możliwość ukarania danej telewizji, radia, gazety bądź portalu internetowego jeśli nie dopełnią one obowiązku przedstawienia informacji w możliwie jak najbardziej obiektywny sposób, naruszą czyjąś godność osobistą, opublikują zbyt drastyczny materiał, puszczą za mało węgierskiej muzyki bądź wyemitują program zawierający zbyt wiele scen przemocy. Ustawa bardzo precyzyjnie określa jakie mają być proporcje puszczanej muzyki (węgierskiej nie może być mniej niż zagranicznej) i tematyka programów (nie ma miejsca dla tych w których epatuje się drastycznymi scenami). Za nieprzestrzeganie tych przepisów są przewidziane wysokie kary finansowe. W przypadku dalszego poważnego naruszenia prawa radiu lub telewizji może być nawet cofnięta koncesja.

Z pewnością najważniejsza jest jednak sama reforma węgierskich mediów publicznych w skład których wchodzą: Węgierskie Radio, Węgierska Telewizja (MTV), Duna TV i Węgierska Agencja Prasowa (MTI). Na mocy uchwalonej przez parlament ustawy medialnej od 1 stycznia 2011 r. zaczął działać Fundusz ds. Misji i Majątku Mediów (MTVA), któremu podlegają wymienione wyżej media. Wszystkie są teraz w jednej dużej spółce jaką jest Buda Környéki Médiaszolgáltató (Usługodawca Medialny Okolic Budy). To tam zapadają wszystkie decyzje personalne i te dotyczące emitowanych treści. Węgierscy widzowie nie są już zmuszeni słuchać lewicowo – liberalnego bełkotu w państwowych mediach.

Rzecz jasna po wprowadzeniu w życie tych reform niemal natychmiast doszło do strajków w Budapeszcie, które odbywały się przeciw rządowi Orbána między innymi pod hasłami blokowania wolności słowa i antydemokratycznej cenzury. W całej Europie lewicowcy i liberałowie rozpowszechnili opinię, że na Węgrzech nie ma już wolnych mediów. Najlepszym podsumowaniem całego zamieszania wokół węgierskiej ustawy medialnej jest to, że nasi bratankowie po raz drugi zdecydowali, że Orbán i jego reformy są tym co najlepsze dla ich kraju.

Poza tym lewicowe gazety bądź portale internetowe mają się nad Dunajem bardzo dobrze, a zatem nie ma mowy o zawłaszczaniu węgierskich mediów jedynie przez prawicową opcję polityczną.

Remadziaryzacja kultury

Węgierskie elity artystyczne głównego nurtu, podobnie jak dziennikarze, również były przede wszystkim lewicowo – liberalne i często niemal wprost gardziły narodowymi wartościami dając temu wyraz w „sztuce”. Orbán dołożył starań, aby państwowe instytucje kulturalne przekierować na bardziej patriotyczne tory i aby stały się narzędziem służącym rozpowszechnianiu węgierskiego dorobku kulturalnego. Dlatego została dokonana swoista remadziaryzacja kultury.

Warto w tym miejscu zacytować fragmenty preambuły do węgierskiej konstytucji uchwalonej w 2011 roku odnoszące się do kultury:

[dropshadowbox align=”none” effect=”raised” width=”auto” height=”” background_color=”#ffffff” border_width=”1″ border_color=”#261616″ rounded_corners=”false” ]”Jesteśmy dumni z powodu wielkich dzieł duchowych Węgrów” „Zobowiązujemy się, że będziemy chronić i pielęgnować nasze dziedzictwo, węgierską kulturę, niepowtarzalny język (…)” „Wierzymy, że nasza kultura narodowa jest wkładem do różnorodnej jedności europejskiej”.[/dropshadowbox]
Takie słowa w ustawie zasadniczej to niezwykle poważne zobowiązanie. Dlatego, żeby je urzeczywistnić konieczne były zmiany w tej węgierskiej kinematografii i sztuce, która jest finansowana z budżetu państwa.

Węgierskim odpowiednikiem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej był fundusz Magyar Mozgókép Közalapítvány. Działalność tej instytucji została zakończona na skutek jej wielkiego zadłużenia. Jednak lewicowe środowiska artystyczne uznały to za ograniczenie wolności słowa i ingerencję państwa w kulturę. Trudno dziwić się ich niezadowoleniu. Magyar Mozgókép Közalapítvány był kontrolowany przez artystyczne elity i jego głównym celem było przyznawanie funduszy na produkcje wyłącznie według ich własnych kryteriów. Dlatego wiele węgierskich filmów miało zabarwienie liberalno – lewicowe według obowiązującego w Europie kanonu poprawności politycznej. Po zlikwidowaniu tej instytucji został powołany urząd komisarza rządowego ds. węgierskiego przemysłu filmowego. Na jej czele w 2011 r. stanął amerykański producent filmowy węgierskiego pochodzenia Andrew Vajna. Wyprodukował tak znane na świecie filmy jak „Rambo”, „Terminator” czy „Szklana pułapka”. W 1956 r. został zmuszony wraz z rodzicami opuścić kraj po krwawo stłumionym antysowieckim powstaniu. Zapewne dlatego nakręcił film bliski jego doświadczeniom o patriotycznej wymowie zatytułowany „1956 – wolność i miłość”. Vajna jest odpowiedzialny za kierunek w którym powinny iść węgierskie filmy i rozwój rodzimej kinematografii.

Z kolei dyrektorem Nowego Teatru w Budapeszcie, który uchodzi za najbardziej prestiżową scenę nad Dunajem, został nominowany Dörner György. Otwracie wyraża poparcie dla partii Jobbik, która znajduje się jeszcze bardziej na prawo niż Fidesz. Od początku kierowania teatrem realizuje swoje początkowe zapowiedzi – „koniec z chorą, lewacką hegemonią” i wystawia „wyłącznie węgierskie sztuki”.

Czy Waszym zdaniem zmiany na Węgrzech dotyczące mediów publicznych są bardziej gruntowne i lepsze od naszych?

 

, , , , , ,