, 26 kwietnia 2017
Za każdym razem, ilekroć lewicowe media w histerycznym tonie alarmują, że PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii, po chwili słychać specyficzne echo – pisowską deklarację o chęci pozostania w szeregu i zamiarze wywalczenia dobrej miejscówki nad przepaścią, w ramach jednej wspólnej prędkości. [dropshadowbox align=”none” effect=”raised” width=”auto” height=”” background_color=”#ffffff” border_width=”3″ border_color=”#e21616″ rounded_corners=”false” inside_shadow=”false” ]Prawie za każdym razem słyszę również od zwolenników partii Jarosława Kaczyńskiego, że oni tylko tak mówią, a mówią tak, bo muszą. Muszą bo… muszą, muszą, bo jak nie, to ich… pozabijają. Lecha Kaczyńskiego już zabili.[/dropshadowbox]
Słyszałem również, że Lech Kaczyński zostałby zabity wcześniej, przed Smoleńskiem, gdyby nie podpisał Traktatu Lizbońskiego. Wówczas zabiliby go nie Rosjanie, tylko ktoś inny. Niemcy? Ciekawe czy doczekam się podobnej egzegezy usprawiedliwiającej oddanie śledztwa smoleńskiego Rosjanom przez Tuska: Musiał to zrobić, bo inaczej by go zabili. Kto? Rosjanie.
Prawica niepraktykująca
W każdym razie, fakt jest faktem: PiS dokonał zwrotu – odkrył Amerykę i stanął mocno na gruncie transatlantyckim. Izraela nie musiał odkrywać, bo zrobili to już dawno inni. W tym zakresie wystarcza pogłębiona kontynuacja. Mimo wszystko widzę pewne subtelne różnice w pojmowaniu kwestii niepodległości państwa polskiego pomiędzy prawicą niepraktykującą, czyli PiS-em a lewicą. [dropshadowbox align=”none” effect=”raised” width=”auto” height=”” background_color=”#ffffff” border_width=”3″ border_color=”#e21616″ rounded_corners=”false” inside_shadow=”false” ]Lewica każde dążenie do pełnej niepodległości nazywa nacjonalizmem, ksenofobią, a nawet faszyzmem. Według polityków lewicy dziejową koniecznością jest całkowita integracja, czyli całkowita utrata suwerenności w ramach jednego bytu państwowego-państwa europejskiego.
PiS jest za utrzymaniem dotychczasowego stanu zniewolenia,[/dropshadowbox] który w patriotycznej retoryce nazywa niepodległością w ramach zaciskanych więzów transatlantyckich. Wydaje się, że obie polityczne orientacje wyznają na poziomie ogólnym starą maksymę z czasów komuny: Wolność to uświadomiona konieczność.
[dropshadowbox align=”none” effect=”raised” width=”auto” height=”” background_color=”#ffffff” border_width=”3″ border_color=”#e21616″ rounded_corners=”false” inside_shadow=”false” ]Wydaje się również, że poziom zniewolenia duchowego i mentalnego Polaków jest zdecydowanie większy niż za komuny[/dropshadowbox]. Nic więc dziwnego, że znaczna część obywateli III RP wzorem części obywateli PRL-u upatruje korzyści z członkostwa w zachodniej strukturze marksizmu kulturowego. Analogia jest wyraźna i najdobitniej przejawia się w haśle: socjalizm, demokracja – tak, wypaczenia – nie. Do tego dochodzi również akceptacja kapitalizmu korporacyjnego (CETA) i kapitalizmu kompradorskiego przez tzw. elity polityczne w Polsce.
Dobre i złe zmiany
Jeżeli stan inercji w polskiej polityce będzie dalej trwać, to w sytuacji ewentualnego „rozpadu” unii posteurpejskiej znajdziemy się w sytuacji podobnej do tej z 1989 roku. Wszelkie istotne zmiany zostaną wdrożone bez udziału Polaków. Rachityczne państwo polskie będzie tylko pionkiem w geopolitycznej ustawce. Z tego właśnie powodu apeluję do zwolenników PiS: przekroczcie granice swojej mantry, którą zawsze recytujecie broniąc swoich politycznych idoli – tak nie można, nie mogą tego zrobić, nie mogą, bo ich pozabijają. Jest to wypisz wymaluj echo z pierwszego okresu III RP, kiedy komunistyczni zbrodniarze stawali się kapitalistami, a większość zwykłych i biernych Polaków pozostała niewolnikami w nowoczesnej klatce demokracji.
Tekst wzięty z http://www.ekspedyt.org/czarnalimuzyna/2017/04/26/59834_polska-moze-stracic-miejsce-w-szeregu-samobojcow.html


