Marzenie o państwie wszechmocnym


8 maja 2017

Stanisław Michalkiewicz

W „Bajce o trzech maszynach opowiadających króla Genialona” Stanisław Lem wspomina o niejakim Malapucyuszu Chałosie, który gwoli ulepszenia świata wprowadził zamiast dotychczasowych połączeń równoległych, połączenia szeregowe. Chodziło o to, że przy takim połączeniu wystarczy, żeby tylko jeden robot potarł się, a wszystkie tryskały energią aż po dziurki w nosie. Ale stało się inaczej; żaden nie chciał się pocierać, bo mówił: niech się inny pociera – więc zapanowało straszliwe bezprądzie.

Malapucyusz Chałos próbując temu zaradzić obmyślał coraz to nowe ulepszenia, aż wreszcie z przepięcia umarł. Tymczasem prof. Wendecjusz Ultoryk Amenty opracował sposób replikowania osobowości i założywszy zakon mścicieli, co noc wskrzeszał Malapucyusza Chałosa i wespół z konfratrami torturował go aż do śmierci. Przy tej czynności zastał go wielki konstruktor Trurl i pod groźbą pistoletu laserowego zmusił do przerwania tortur i wyjaśnień. Wtedy Chałos się zerwał i zawołał, że połączenie szeregowe wkradło się do zbawiennego projektu przez pomyłkę, którą on zaraz pospieszy naprawić. Na to konstruktor Trurl zwrócił się do Ultoryka Amentego: wycofuję postulata moje – czyń waść swą powinność – a on i konfratrzy, z rykiem radości zabrali się do dzieła. Przypomniało mi się to, kiedy pani Anna Kamińska, żona byłego posła PiS, którą ten podobno zdradził z klubową koleżanką, zaczęła zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy przywracającej „zaostrzony reżim moralny” w Sejmie i Senacie. Chodzi między innymi o to, by parlamentarzystami mogły zostawać tylko osoby pozostające w związku małżeńskim, a ewentualna zdrada była karana postawieniem przed Trybunałem Stanu i dożywotnim pozbawieniem biernego prawa wyborczego. Lektura projektu pani Kamińskiej przypomina mi anegdotkę, jak to Natasza przeczytała w „Prawdzie” artykuł piętnujący „agresorów”. Ponieważ nie znała tego słowa, poprosiła Wanię, żeby ją oświecił. Wania powiada; agriesor, eto takoj czeławiek, katoryj napadajet drugowo; naprimier Giermancy w sorok pierwom godu, wot eto agriesory. Na to Natasza powiada: Wania, a kak ty mnie napał – ty toże był agriesor? Wania bardzo się na to oburzył i powiada: nu Natasza, nie mieszaj ty politiki s bladźstwom! Najwyraźniej pani Anna Kamińska nie słyszała ani tej anegdoty, ani nie słyszała o konstytucyjnej zasadzie równości obywateli wobec prawa, ani o zasadzie rozdziału Kościoła od państwa, ani o kompetencjach Trybunału Stanu, więc w rezultacie jej projekt charakteryzuje się osobliwym pomieszaniem materii – między innymi – „politiki s bladźstwom”, co przydaje mu wprawdzie oryginalności, ale jednocześnie stanowi dowód, że pan poseł Kamiński chyba nie rozmawiał ze swoją żoną na poważne tematy, a jeśli nawet coś jej mówił, to ona to wszystko zapomniała, zapamiętując tylko ogólne wrażenie, że jak ktoś jest posłem to może uchwalić wszystko – nawet ustawę przeciwko trzęsieniom ziemi, a cóż dopiero – przeciwko zdradom małżeńskim. Bo jakże inaczej, kiedy „Bóg ci Anny przebaczyć nie może; za nią wstanie zemsty całe morze, za nią z piersi ordery ci zedrą! Za nią ujmą się z płaczem kamienie i do piekła cię pchnie zasłużenie El Convivador de Piedra.

Stanisław Michalkiewicz

Tekst  wzięty  z  http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3931

, , , , , ,