Wielka wojna cywilizacyjna


[ Moim zdaniem wojny nie będzie, bo brak muzułmanom przeciwnika. Ta druga strona jest jak ten piesek.    J.B.]

Marcin Wolski

Dzisiaj nie mam złudzeń  —  wielka wojna cywilizacyjna wybuchnie w Europie
w ciągu dekady, a rzezie wojny trzydziestoletniej będą przy niej zabawą.

 
Chyba że Niemcy, Francuzi i Włosi przyjmą dobrowolnie islam oraz prawo szariatu, Francuzki nałożą burki, Bawarczycy zrezygnują z golonki i piwa, a Toskańczycy zaprzestaną produkcji wina. Kiedyś w obliczu sowieckiego zagrożenia mówiono na Zachodzie: „Lepiej być czerwonym niż martwym”.
 
Czy wkrótce hasło wróci w formie: „lepiej pięć razy dziennie bić pokłony Mekce, niż zaznać smaku noża”.
Dzień próby jest bliższy, niż ktokolwiek z mieszkańców starej Unii przypuszcza.
 
Już w obecnych wyborach we Francji startowały trzy partie muzułmańskie.
W dorastających pokoleniach mieszkańców Galii przeważa młodzież o
korzeniach z Orientu i nie robi się niczego, co mogłoby odwrócić tendencję.
Ustępstwa, udawanie, że problem nie istnieje, wiara, że policja zapewni
bezpieczeństwo, to jedynie strach odłożony na później.
 
Kiedy więc widzę jak bardzo atakuje się Polskę Węgry i Czechy za niechęć do przyjmowania tzw. uchodźców, przed oczami staje mi obraz furii psa na łańcuchu na widok jego kolegi wolno biegającego po ulicy.