
Protestujący są szpikowani ideologicznym dopalaczami. Wpojono im, że znaleźli się po lepszej stronie mocy. To oni właśnie walczą o wolność, to oni upominają się o demokrację, to oni są strażnikami konstytucji, to oni uratują sądy przed siepaczami Ziobry podnoszącymi rękę na nasz jakże wspaniały wymiar sprawiedliwości.Jednym z elementów jest zawłaszczanie symboli narodowych. Senatorowie opozycji śpiewający hymn podczas posiedzenia senatu z jednej strony wyglądają groteskowo, z drugiej strony to zwykła podłość poniewierać pieśń, która towarzyszyła Polakom w naprawdę dziejowych chwilach, gdy się przebywa w wygodnej sali parlamentu podczas obrad.
Dalej jeszcze poszła opozycyjna gwiazda z odzysku Władysław Frasyniuk. Ten przemawiając w piątek na Placu Krasińskich pod pomnikiem Powstania Warszawskiego porównał senatorów opozycji, właśnie do Powstańców Warszawskich. Też polegną, prorokował. Cisną się oczywiście adekwatne słowa na taką ordynarną profanację, ale oczywiście nie pasują do tego artykułu. Każdy je może sobie użyć w zaciszu domowym.
Dorota Stalińska zawodząca knajacko „Wyrwij murom zęby krat”, ma oczywiście wprawić zebranych w rewolucyjną gorliwość i skłonić do walki z opresyjną dyktaturą. Tutaj mamy do czynienia wyłącznie z żałosną tandetą. Choć bierze zdziwienie jak można coś takiego robić Jackowi Kaczmarskiemu.
Dziś mamy 22 lipca, rocznicę Manifestu Lipcowego, ogłoszonego przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (jaka ładna nazwa) i zobaczmy jak wtedy obrabiano Polaków w sposób ideologiczny.
„Emigracyjny „rząd“ w Londynie i jego delegatura w Kraju jest władzą samozwańczą, władzą nielegalną… „Rząd“ ten hamował walkę z okupantem hitlerowskim, swą awanturniczą polityką pchał Polskę ku nowej katastrofie.”
Czyż to nie oddaje ducha dzisiejszej walki z polskim rządem. Wielkie agencje marketingowe sponsorowane przez naszych zaciekłych wrogów wiele więcej nie wymyśliły.
Też ten rząd jest nielegalny. To nic, że wybrany w demokratycznych wyborach, ale my go uważamy za nielegalny i samozwańczy i to musi wystarczyć.
Do tego pcha Polskę do katastrofy. Takiej współczesnej katastrofy. Zabierze Woodstock, a potem Youtuba, Insta, Fejsa i Snapa, paszporty i Starbusia.
Można ironizować, ale sytuacja wbrew pozorom jest poważna. Poważna o tyle, że rząd nie ma żadnych instrumentów, żadnych fachowców do PR–u, żeby w tej wojnie informacyjnej skutecznie się przeciwstawiać. Wyręczające władze w tym boju nieliczne tytuły gazetowe (w tym wSieci), parę portali internetowych, Wiadomości TVP i TVPInfo, Republika i Trwam, to wbrew pozorom małe siły przeciwko zmasowanej machinie bombardującej nieustannie Polaków trującym kłamstwem.
Rynek medialny u nas się nie zmienił. Michał Karnowski w swoim artykule na tych łamach opisał jak instytucje rządowe hojnie dotują media, które praktycznie biorą udział w obalaniu rządów.
Rada Mediów Narodowych i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji to nieruchawe wydmuszki, niesłużące w żaden sposób w tamowaniu fejkniusów. Nie może być tak, by niektóre gazety, rozgłośnie, telewizje, portale oficjalnie nawoływały do puczu i bez krępacji go wspierały.
Przede wszystkim jednak pilnujmy naszych świętości i sztandarów. Przeciwstawiajmy się ich nagminnemu wykorzystywaniu przez atakujących nas barbarzyńców.
Tekst wzięty z https://wpolityce.pl/polityka/349984-organizatorzy-antyrzadowych-protestow-niosa-nam-taka-sama-wolnosc-jak-armia-czerwona-w-1944-roku
