[ Sądy pozostaną w łapach komunistów i złodziei. J.B. ]
Poza jasnym przekazem, że ustawy będą złagodzone, co było oczywiste, bo po co było je wetować, skoro mają być takie same, mamy równie banalne przecieki do mediów. Wczoraj Jarosław Gowin powiedział prawie wszystko o ustawach, dziś tego samego „dowiedziało się Radio RMF FM”. W tej chwili wszystkie kanały komunikacyjne pomiędzy Pałacem Prezydenckim i PiS zostały zamknięte, a najbardziej poinformowanym politykiem rządu, w kwestii tego co się u Andrzeja Dudy dzieje, jest Jarosław Gowin. Wiedza Gowina bierze się głównie stąd, że to jego człowiek, Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, jest ojcem chrzestnym nowych ustaw, ale to jest skutek nie przyczyna. Andrzej Duda wybrał takiego, a nie innego eksperta z czysto politycznych względów. Królikowski to kolejny chłopak, który się wszystkim podoba, od Kukiza przez Gersdorf, aż po Zolla. Taki ekspert gwarantuje Prezydentowi święty spokój i żelazne alibi.
Jeśli przed napisaniem ustaw w zachwytach nad twórcą rozpływa się Gersdorf i Zoll, to dwie rzeczy są dla mnie jasne. Po pierwsze Gersdorf na spotkaniu w Pałacu usłyszała, że „będzie dobrze”. Po drugie, dlatego, że usłyszała, to chwali dzień przed zachodem słońca. Jest więcej niż pewne, że ustawa o Sądzie Najwyższym nie zrobi żadnej krzywdy „najwyższej kaście”. Gowin i RMF FM mówią o tym wprost, chociaż starają się upychać treść między wierszami. Kluczowy zapis PiS zniknie, sędziowie SN będą mogli skrócić swoją kadencję wyłącznie po przekroczeniu wieku emerytalnego, ale to też fikcja. PiS przywrócił wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. I teraz zagadka! Dlaczego 65-letnia Gersdorf śmieje się od ucha do ucha? Ano dlatego, że jak każdy obywatel RP MOŻE, ale NIE MUSI przejść na emeryturę i dopiero po osiągnięciu 70 lat sędzia ma obowiązek ustąpić z urzędu.
W Sądzie Najwyższym pozostaną wszystkie złogi po PRL do końca kadencji, ewentualnie swoich dni. Dodatkowe nominacje sędziów do SN i KRS w całości przejmuje Prezydent, a Ziobro wypada z gry. Powyższe prezenty nowa, albo jak kto woli, stara unijno-demokratyczna wersja Andrzeja Dudy, ofiarowała „salonom”, lewakom i „najwyższej kaście” przed wszystkim. Będzie też ogarek dla PiS w postaci ustawy o KRS. Tutaj niewiele się zmieni, poza przerzuceniem zapisu o 3/5 głosów z ustawy o SN do ustawy do KRS. Jedyną świeżością ma być nowa procedura wyboru sędziów po nieskutecznych głosowaniach w sejmie. Tutaj Prezydent dzieli się kompetencjami z senatem, część sędziów będzie mógł wybrać senat większością 3/5, co daje PiS pewność wyboru, część Prezydent, co PiS nie daje nic.
Podsumowując jednym zdaniem, ustawy prezydenckie, to „reforma” sądownictwa w formie góry pudru, która być może zasypie wrzód, ale nie przetnie i nawet nie poda antybiotyku. Jeśli nawet uda się dogadać z Kukizem, to mamy na 100% rozmydloną KRS z całą armią „ludzi środka” i to ta ekipa będzie nominować sędziów do Sądu Najwyższego. Tym się jednak nie ma co przejmować, bo Gersdorf została powołana w 2014 roku i do kwietnia 2020 roku sobie porządzi. Nie chce mi się sprawdzać, jak wyglądają kadencje blisko setki pozostałych sędziów, tym bardziej, że gdyby się kończyły, to cała „zabawa” i „protesty” nie miałby sensu. Za to z szacunku dla Czytelnika mogę sam siebie zapytać.
Zaraz, ale przecież nie tak dawno pisałeś, że Beata Szydło chyba się dogadała z Andrzejem Dudą. No właśnie „chyba” i to jedno, a drugie nazywa się zgniły kompromis. PiS na wojnę z Prezydentem z powodu ustaw nie pójdzie. Mało też prawdopodobne, że zechce nanieść takie poprawki, które spowodują kolejne weta. Raczej będziemy mieli przekaz do elektoratu, że ustawy absolutnie nie satysfakcjonują, jednak lepsze takie niż żadne. Tak wygląda nowa współpraca i porozumienie z nowym/starym Prezydentem. Trudno się zatem dziwić, że Kaczyński skłania się do przesunięcia ciężaru działań w kierunku zdobycia większości 3/5 głosów. W tej kadencji to mało realne, w przyszłej jak najbardziej możliwe, o ile parametry gospodarcze i programy socjalne zostaną utrzymane.

