za: http://gazetawarszawska.com/zamach/3427-wypadek-bmw-dudy-kierowca-podejrzany-jako-zamchowiec

Cierpisz Krzysztof
Zacznijmy po kolei, czyli od mechaniki: ciało sztywne pozbawione więzów porusza się względem swego środka ciężkości (SM) (ew. środka masy).
Technika wyjścia z poślizgu – silnik z przodu i napęd na koła tylne, (samochód taki jak BMW ma SM na wysokości kierownicy lub oparcia pleców fotel przedniego. Koło tylne, którego opona pękła, jest dobry metr za SM wzdłuż osi samochodu, i około 600-800 mm od SM, licząc w rzucie na oś poprzeczną):
Wcisnąć sprzęgło i delikatnie kontrować kierownicą, ale bez przesady. Chodzi o to, aby całkowicie wyeliminować ryzyko powstania sił oporu poprzecznego na przednich kołach, bo to pomaga w stabilizowaniu równowagi samochodu. Kierownica ma tak kontrować, aby koła przednie toczyły się w płaszczyznach równoległych do płaszczyzny ruchu chwilowego środka ciężkości, dzięki temu nie występują siły boczne na oponach przednich i koła te są w stanie przyczepności do podłoża – odzyskanie stanu przyczepności kół do podłoża jest podstawowym warunkiem przejęcia kontroli nad pojazdem.
Eksperci telewizyjni błędnie podają, że trzeba „kontrować”. To jest błędne (nieprecyzyjne), bo zbyt duże kontrowanie może doprowadzić do powstania sił bocznych na kołach przednich, czyli jest to czynnikiem utraty przyczepności (niesie ryzyku poślizgu poprzecznego kół przednich).
Z kołami tylnymi nie wolno nic robić i napęd musi być wyłączony poprzez wysprzęglenie – natychmiast. Jeżeli koła są w takim samym stanie (lewe-prawe), to tył samochodu zaczyna natychmiast – po wysprzęgleniu – tracić efekt siły bocznej (poślizg), powodującej obrót samochodu wokół osi pionowej SM, ruch samochodu stabilizuje się i kierowca ma wtedy warunki do kontroli pojazdu, bo wychodzi z poślizgu bocznego.
W tym konkretnym przypadku – BMW – koła tylne nie są jednakowe, bo koło lewe jest sprawne, a koło prawe toczy się na wkładce wewnętrznej. To oznacza niesymetryczny opór tylnej osi, a co sprawia, że faktycznie BMW może mieć lekki poślizg skutkiem tego, że prawe koło daje większy opór aniżeli koło lewe. To powoduje, że faktycznie samochód może iść nieco bokiem.
Video:
http://gazetawarszawska.com/videos/3426-bmw-run-flat-technologie
Sama opaska musiała pozostać na feldze, bo na filmie z wypadku nie widać było iskier od tarcia metalu o nawierzchnię, tak podczas pierwszego ślizgu w prawo, jak i drugiego poślizgu w lewo – względem osi podłużnej samochodu, gdzie to BMW bokiem wjechało do rowu i zostawiło wyraźny ślad gumy na asfalcie (poślizg poprzeczny czterech kół) . A to mogłoby nawet pozwalać sądzić, że opona na kole prawym tylnym nie rozpadła się, ale pozostała na feldze, bo gdyby tak nie było, to wkładka środkowa tego koła (przy poślizgu poprzecznym) uległaby natychmiastowemu wycięciu i metalowa felga szorowałaby po asfalcie – co pozostawiłoby wyraźny ślad, a czego raczej nie ma na filmie czy zdjęciach .


Jeśli to był zamach lub jego pozoracja (postraszenie), to miejsce wybrano jako bezpieczne, bo na zakręcie i pod górę.
Chodzi tu o to, że uderzono samochodem po stycznej do wycinka okręgu (barierki) na wyjściu z zakrętu, czyli w przypadku komplikacji BMW miało szerszą przestrzeń do poślizgów bez ryzyka kolizji z barierkami po lewej stronie, które relatywnie pozostały z tyłu i bardziej na lewo.
Dodatkowo wybrano prawe koło, a nie lewe, bo gdyby pękła opona koła lewego, to samochód zakręciłby w lewo czyli uderzył w barierki bardziej czołowo i to po stronie kierowcy.
Trzeba też dodać, że stare BMW 7-seria miały błąd przedniego zawieszenia polegający na tym, że przy 180 km/h samochód przy zakręcie pogłębiał zakręt, a nie z niego wychodził – a co było bardzo niebezpiecznym dla jazdy i prestiżowym uchybieniem koncernu.
Oczywiście kierowca winien lub nie, to samochód mógł mieć drogą radiową włączony hamulec na koło tylne prawe (blokada, jest to możliwe w samochodach nowoczesnych) co wywołało natychmiastowe rozgrzanie opony i jej eksplozję. Wtedy samochód miał ostry moment skręcający prawo i taki ślizg byłby usprawiedliwiony -chociaż film BMW ukazuje coś przeciwnego – samochód tylko lekko traci kierunek jazdy.
Wypadek ten przypomina zamach na szefa NIK W. Pańko, tam kierowca po mistrzowsku zamordował pasażera po dokładnym uderzeniu tą częścią samochodu, w której siedziała ofiara.
Trudno spekulować, jaki mógł być cel tego wszystkiego, jednakże taki przebieg wypadku wygląda na celowo dokonany przez kierowcę plus osoby trzecie, czyli:
Poślizg aż do tego stopnia musiał zostać celowo sprowokowany przez działanie kierowcy.
Warto zachować przepis na wyjście z poślizgu (napęd tylny) i poćwiczyć na pustej ulicy póki zima: „sprzęgło gwałtownie do dna” lekka kontrolowana „kontra” aż się poczuje, że koła przednie toczą się bez sił bocznych, bo siły boczne to poślizg. Podpisany ma wieloletnie doświadczenie jazdy Volvo, z ciężkim tyłem, napęd tylni, po oblodzonej powierzchni i w wielu groźnych sytuacjach potrafił utrzymać się na drodze, a takiej farmazoni, jak ten kierowca BOR, nigdy by nie popełnił.
Wszystko to pachnie niedobrze, a to tylko pod względem zwykłego rachunku prawdopodobieństwa.
No cóż – jak widać – palenie świeczek chanukowych immunitetu nie daje, a jedynie osłabia własne zaplecze.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
06.03.2016