za: https://marucha.wordpress.com/2016/04/04/panama-papers-tylko-dla-lemingow/
Tzw. „Panama Papers” – otrąbione jako „największy wyciek dokumentów w historii”, rzekomo wykradzione z jakieś kancelarii prawniczej z Panamy i dostarczone niemieckiej gazecie Süddeutsche Zeitung – są najprawdopodobniej operacją dezinformacji na dużą skalę.
Jak do tej pory nie znaleziono w nich żadnych informacji na temat dynastii Bushów czy Clintonów. Nie ma w nich o takich kryminalnych mafiach, jak Blackwater, Cheney, Haliburton, BP, Monsanto, DuPont, czy nawet Nestle albo NSA/CIA – czy o kimkolwiek, kto byłby z nimi powiązany.
Nie ma ani słowa o kryminalnych koncernach kradnących wodę, ani o tych, które wkładają nam trucizny do słodyczy.
Nie ma w ogóle nikogo znaczącego z Ameryki Północnej. Oczywiście, istnieje taka możliwość, iż politycy, przedsiębiorcy i firmy z USA są kryształowo czyste. Podobnie, jak istnieje możliwość życia na Marsie. W rzeczywistości np. tacy amerykańscy bankierzy należą do najbardziej skorumpowanych indywiduów na świecie.
Natomiast jest sporo nazwisk osób, które USRael uważa za swych wrogów – na czele z prezydentem Putinem. A także nazwiska płotek bez większego znaczenia.
Źli ludzie, zwolennicy teorii konspiracyjnych, plotkują, że papiery sfabrykowano na zlecenie niejakiego George’a Sorosa, filantropa i dobroczyńcy. A całość nosi wrażenie kolejnego ataku na niezatapialnego Putina, któremu nie mogą dać rady ani ekonomicznie, ani militarnie.
Opr. na podstawie newsów z Internetu oraz własnego rozumu
Gajowy Marucha