za: http://www.dzienniknarodowy.pl/407/9-maja-rocznica-wielkiego-zlodziejstwa/
Jakże popularne są frazesy o odbudowie Polski przez komunistów po II Wojnie Światowej. To efekt wbijania przez dziesiątki lat lichej propagandy, której nie chciały sprostować nawet kolejne, rzekomo „wolne” rządy III RP. Prawda jest taka, że priorytetem Stalina od zawsze była rozbudowa przemysłowego potencjału ZSRR, a nie jego „kolonii”. W tym celu demontowano w zajętych krajach wszystko, co tylko mogło przydać się w Związku Radzieckim. Bynajmniej nie ograniczano się do wschodnich Niemiec i Austrii; wywożono sprzęt z Rumunii (choć było go stosunkowo niewiele, ze względu na niski potencjał techniczny tego państwa), Czechosłowacji i Polski.

Niemcy nie zdążyli z ewakuacją swoich zakładów i fabryk, ulokowanych na Górnym Śląsku przed szybko posuwającą się ofensywą radziecką na początku 1945 roku. W ręce sowietów wpadł bardzo cenny dla Niemców przemysł górniczo-hutniczy i to w stanie, w większości, niemalże nienaruszonym. Radość Stalina z tego faktu była jeszcze większa, gdy dowiedział się od marszałka Żukowa, że Armia Czerwona zajęła także (przedwojenne) polskie fabryki w Łodzi, Tomaszowie, Radomiu czy Bydgoszczy. Poza Górnym Śląskiem i wymienionymi przeze mnie zakładami, które były w mniejszym lub większym stopniu demontowane i „ewakuowane” do ZSRR, sowieci rozpracowywali Zagłębie Dąbrowskie i okolice Częstochowy, gdzie znajdowały się liczne koksownie, kopalnie rudy i węgla koksującego, huty oraz zakłady metalurgiczne.
Jeszcze przed rozpoczęciem operacji „Wisła-Odra”, czyli „wyzwalania polskich ziem zachodnich”, dowództwo radzieckie podjęło uchwałę nr 67-31, która dotyczyć miała sposobu postępowania ze zdobyczami wojennymi. Wyznaczeni czerwonoarmiści mieli zabezpieczać i konfiskować (względnie demontować) „przedmioty wartościowe” i przekazywać je przedstawicielom odpowiednich komisariatów. To wszystko podróżowało potem do Związku Radzieckiego jako „reparacje”.
Co dla sowietów było „przedmiotami wartościowymi” i co należało wywieźć do „Ojczyzny światowego proletariatu”? To precyzuje rozkaz osoby odpowiedzialnej za wykonanie uchwały nr 67-31 – Nikołaja Bułganina – zastępcy ludowego komisarza obrony: [zdobycze wojenne to] zakłady, majątki ziemskie, dwory, magazyny, spichlerze, sklepy z wszelkim asortymentem, maszyny rolnicze, artykuły spożywcze, paliwo, pasza, bydło, porzucony sprzęt gospodarstwa domowego i inne przedmioty, które nasze wojska zdobyły w miastach, wsiach i centrach przemysłowych znajdujących się na terytorium nieprzyjaciela. (B. Musiał, Wojna Stalina…, s.256)
Ponadto konfiskowano z zajętych terenów Polski i Niemiec konie oraz bydło. Jak podaje prof. Bogdan Musiał, decyzję w tej sprawie podjął sam Stalin. Zarekwirować należało 487 tys. (!) sztuk bydła „zdobycznego”, 100 tys. (!) sztuk owiec, a żeby rozkaz ten można było wykonać, dodatkowo polecił konfiskatę 10 tys. koni i 4 tys. pojazdów konnych. Kilka dni później zapadła kolejna decyzja. Tym razem zarekwirować należało konie i to w ilości blisko 45 000 (z terytoriów Polski i „polskich ziem odzyskanych”). Trafić one miały do kołchozów.
Ostatecznie, jak podaje prof. Musiał, sowieci zarekwirowali ponad pół miliona (!) sztuk bydła, 115 tys. owiec i ponad 200 tys. koni. Znaczna część pochodziła z Polski albo z terenów, które „przyznano” Polsce. (ibidem, s.267)
Demontaże i grabież trwały tymczasem wszędzie tam, gdzie stacjonowała Armia Czerwona, nie omijając bynajmniej „krajów sojuszniczych”. Szczególnie aktywnie rozmontowywano zakłady i fabryki, ulokowane na polskich „Ziemiach Odzyskanych” oraz w Prusach Wschodnich. sowieci zajęli także i eksploatowali – i to przez kilka lat (do 1953) – kopalnie uranu w Kletnie. Wywożony nowoczesny sprzęt poniemiecki albo polski (jeszcze z przedwojnia), zastępowany był przestarzałym radzieckim, co propaganda przedstawiała jako „dary ZSRR dla Polski Ludowej”.
Dziś już wiemy, że sowiecka grabież nie ograniczała się swoim zasięgiem do Rzeszy i reparacji za zniszczenia dokonane przez Niemców w Związku Sowieckim. Demontaże i rozkradanie zakładów miało miejsce także m.in. w Sosnowcu, Katowicach, Częstochowie, Dąbrowie Górniczej, Chorzowie, Siemianowicach, Poznaniu czy Oświęcimiu. W latach 1945-53 Polska była rozkradana, postępowała deindustrializacja, zaś odbudowa opierała się na sowieckich „darowiznach”, „darach” i „pomocy” w postaci starych i zużytych sprzętów, które w tym czasie zastępowały urządzenia wywiezione z Polski.