O tym jak powiązane z NATO think–tanks sterują polityką imigracyjną Unii Europejskiej


za:  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17979&Itemid=46

EngdahlWilliam Engdahl

27 kwiecień 2016

  tłum. RAM

http://journal-neo.org/2016/04/27/how-nato-linked-think-tanks-control-eu-refugee-policy/

William Engdahl jest wykładowcą i analitykiem ryzyka strategicznego, absolwentem Wydziału Nauk Politycznych na Princeton University oraz autorem best−sellerów omawiających sprawy związane z ropą naftową i geopolityką. [Przez lata związany był z La Rouchem i Instytutem Schillera MD]

Niekontrolowany napływ uchodźców z Syrii, Libii, Tunezji i innych − zdestabilizowanych za sprawą  realizowanych przez Waszyngton „arabskich kolorowych rewolucji” − krajów islamskich, spowodował zaistniały w Europie, od Niemiec poprzez Szwecję aż do Kroacji − największy dotąd od czasów II wojny światowej − chaos społeczny.

Obecnie – dla większości obserwujących ten proces − stało się oczywistym, że zbliża dla Europy coś bardzo złowróżbnego, coś, co wręcz grozi całkowitym zniszczeniem duszy cywilizacji europejskiej.

Niestety niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że dramat kontynentu nie jest zaaranżowany przez niemiecką kanclerz Angelę Merkel, lub też przez anonimowych unijnych biurokratów w Brukseli, ale przez koterię związanych z NATO tzw. think−tanks.

8 października 2015 – podczas gdy setki tysięcy imigrantów napływały do Niemiec z Syrii, Tunezji, Libii i innych państw – Angela Merkel  w dość dziwny, nowy i zarozumiały sposób mówiła w popularnym niemieckim programie telewizyjnym, że „ma plan”. Była to dla niej okazja by w ten sposób podkopać pozycję swego koalicyjnego partnera, bawarskiego przywódcy CSU – Horsta Seehofera – sprzeciwiającego się polityce otwartych dla uchodźców ramion, realizowanej przez Merkel już od wiosny 2015, kiedy to aż milion imigrantów przybyło do Niemiec w okresie zaledwie roku.

„Ich habe einen Plan” https://www.tagesschau.de/inland/merkel-anne-will-103.html

Od tego momentu kanclerz Niemiec – z żelazną determinacją broni bandyckiego reżymu Erdogana w Turcji jako fundamentalnego partnera w realizacji jej „planu”.

Opinia publiczna z dużym zaskoczeniem obserwowała jak Merkel zignorowała zasady swobody wypowiedzi i zadecydowała o prześladowaniu popularnego w niemieckiej TV komika, Jana Böhmermanna za jego satyryczne wypowiedzi na temat prezydenta Turcji. Ta sama opinia publiczna ze zdziwieniem przyglądała się kiedy to kanclerz Niemiec – symbol dzisiejszej demokracji europejskiej zignorowała całkowicie fakt uwięzienia tureckich opozycyjnych dziennikarzy i zamknięcie opozycyjnych mediów, pomagając tym samym w realizacji dyktatury  w Turcji.

Głowiono się również sporo przyglądając się jak rząd w Berlinie wolał zamknąć oczy na przytłaczające dowody na to, że Erdogan wraz z jego rodziną pomagali materialnie i podżegali terrorystów z ISIS, przy pomocy których został stworzony wojenny kryzys uchodźców. To samo ogromne zdziwienie opinii publicznej towarzyszyło podczas parcia Merkel na Unię Europejską aby ta przekazała reżymowi Erdoganowi miliardy euro w ramach rzekomego porozumienia w sprawie uchodźców dotyczącego ich przepływu z tureckich obozów do Grecji i nie tylko.

„Plan Merkel”

Wszystkie te pozornie niewytłumaczalne działania bardzo pragmatycznej do tej pory przywódczyni Niemiec  zdają się mieć korzenie w akceptacji przez nią 14 – stronicowego dokumentu, jaki został przygotowany przez sieć związanych z NATO think− tanks, bezczelnie nazwanym “The Merkel Plan.”

To, czego w zupełnie nowy sposób pewna siebie niemiecka kanclerz nie powiedziała ani prowadzącej program telewizyjny dziennikarce Anne Will, ani telewidzom był fakt, że „swój” plan otrzymała do wglądu zaledwie 4 dni wcześniej, tj. 4 października jako dokument pod nazwą “The Merkel Plan”. Plan został zrealizowany przez powołany od niedawna do życia międzynarodowy think−tank o nazwie European Stability Initiative lub ESI.

Strona internetowa ESI informuje o posiadaniu swych biur w Berlinie, Brukseli i w Stambule.

http://info.kopp-verlag.de/data/image/andreas_v_retyi/2016-03/500%20000%20SyrienFlchtlinge/ESI%20-%20The%20Merkel%20Plan%20-%20Compassion%20and%20Control%20-%204%20October%202015.pdf

Istnieje podejrzenie, że autorzy planu o którym mowa celowo zatytułowali dokument używając do tego nazwiska Merkel, aby w ten sposób zasugerować iż jego opracowania dokonano w biurach kanclerz Niemiec. Jeszcze bardziej daje do myślenia jego zawartość.

Oprócz przyjęcia ponad miliona imigrantów tylko w roku 2015, w dokumencie pisze się, że Niemcy powinny „dać azyl 500 000 uchodźców syryjskich, którzy będą zarejestrowani w Turcji w przyszłych 12 miesiącach”. Ponadto Niemcy powinny „spełnić żądania Turcji … a także zapewnić bezpieczny transport imigrantów zaakceptowanych … zarejestrowanych uprzednio u władz tureckich … „. Na koniec – mówi dokument − „Niemcy powinny zgodzić się na pomoc Turcji w uzyskaniu bezwizowego podróżowania po Europie już w roku 2016”.

http://info.kopp-verlag.de/data/image/andreas_v_retyi/2016-03/500%20000%20SyrienFlchtlinge/ESI%20-%20The%20Merkel%20Plan%20-%20Compassion%20and%20Control%20-%204%20October%202015.pdf

Tak zwany „Merkel Plan” jest wytworem USA i powiązanych z NATO struktur, określanych nazwą think−tanks, a także rządów krajów członkowskich NATO i jego przyszłych potencjalnych członków.

Sentencja aby „iść tropem pieniędzy” jest w tej sytuacji niezwykle pouczająca, jakoże pozwala na zrozumienie kto dzisiaj rządzi Unią Europejską.

European Stability Initiative czyli ESI

European Stability Initiative powstało z myślą o działaniach NATO mających na celu przeprowadzenia transformacji w Europie Południowo−Wschodniej  po wojnie wywołanej przez USA w Jugosławii w latach ’90 i po bałkanizacji tego kraju z jednoczesnym utworzeniem znaczącej bazy amerykańskich i NATO–wskich sił powietrznych, czyli Camp Bond Steel w Kosowie.

Obecny prezydentem ESI – a więc osobą bezpośrednio odpowiedzialną za „Merkel Plan” − jest mieszkający w Stambule austriacki socjolog  Gerald Knaus, będący jednocześnie członkiem European Council on Foreign Relations (ECFR) i  Open Society Fellow.

http://www.esiweb.org/index.php?lang=en&id=279&person_ID=1

http://www.esiweb.org/

http://www.ecfr.eu/

 

ECFR założony w Londynie, w roku 2007 jest imitacją wpływowego  Council on Foreign Relations, z siedzibą w Nowym Yorku − think−tank−a stworzonego przez bankierów Rockefellera i JP Morgana w roku 1919 podczas rozmów pokojowych w Versailles, w celu skoordynowania anglo−amerykańskiej globalnej polityki zagranicznej.

Jest faktem znaczącym, że założycielem ECFR jest amerykański magnat i financjator kolorowych rewolucji − George Soros. W rzeczywistości, w każdej popartej przez amerykański Departament Stanu, „kolorowej rewolucji” – od momentu załamania się Związku Sowieckiego − a więc w Serbii w roku 2000, na Ukrainie, w Chinach, w Brazylii i  w Rosji – Soros i odgałęzienia jego  Open Society Foundations, potajemnie finansowały organizacje i aktywistów „na rzecz demokracji” w celu zainstalowania tam reżymów pro−Washington i pro−NATO.

Tzw. „select members”, albo ” Council Members” lub partnerzy londyńskiego ECFR to współprzewodniczący ECFR − Joschka Fischer, ex minister ds. zagranicznych z Partii Zielonych, który naciskał na swą partię aby poparła nieprawne zbombardowanie Serbii w roku 1999, jako że bez akceptacji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Następni członkowie sorosowej ECFR−think−tank to:

były sekretarz generalny NATO Xavier Solana;

dawny niemiecki minister obrony i fałszerz Karl-Theodor zu Guttenberg; ;

Annette Heuser, dyrektor wykonawczy Bertelsmann Stiftung w Washington DC;

Wolfgang Ischinger, Chairman, Munich Security Conference;

Cem Özdemir, chairman, Bündnis90/Die Grünen;

Alexander Graf Lambsdorff, poseł z ramienia FDP;

Michael Stürmer, Chief Correspondent, Die Welt;

Andre Wilkens, Director of Mercator Foundation;

Daniel Cohn-Bendit z Parlamentu Europejskiego, obrońca pederastów;

Cohn-Bendit, znany jako “Czerwony Danny” podczas francuskich studenckich zamieszek majowych w roku 1968, członek autonomicznej grupy Revolutionärer Kampf w  Rüsselsheim w Niemczech, razem ze swym ścisłym współpracownikiem i aktualnym prezydentem ECFR Joschką Fischerem. Tak Fischer jak Cohn−Benedit znalezli się razem w skrzydle Zielonych, zwanym „realo”.

https://www.lobbypedia.de/wiki/European_Council_on_Foreign_Relations

 

Open Society Foundations to sieć wolnych od podatku „promujących demokrację” organizacji, stworzona przez George’a Sorosa − w momencie upadku Związku Sowieckiego − mająca na celu lansowanie „wolnego rynku” − oczywiście popierająca Międzynarodowy Fundusz Walutowy i liberalizację dawnych gospodarek komunistycznych, co umożliwiło systematyczne splądrowanie bezcennych wprost zasobów mineralnych i energetycznych tych krajów. Soros był głównym fundatorem liberalnego zespołu doradców ekonomicznych Borysa Jelcyna, wśród których znajdował się znany z “Shock Therapy”, harwardski ekonomista Jeffrey Sachs i liberał  Yegor Gaidar.

http://jeffsachs.org/2012/03/what-i-did-in-russia/

Po tym wstępie widać wyraźnie, że „Merkel Plan” to tak naprawdę nic innego jak Soros Plan. Dalsze szczegóły można zrozumieć po zapoznaniu się z terminarzem planu.

Fundatorzy European Stability Initiative czyli ESI

ESI, czyli think−tank Geralda Knausa, za którym stoi Soros jest finansowany przez robiącą wrażenie listę darczyńców, która znajduje się na stronie internetowej ESI. Oprócz  Open Society Foundations  Sorosa, wymienione są:

Mercator Stiftung, również mający powiązania z Sorosem;

Robert Bosch Stiftung;

Komisja Europejska;

W następnej kolejności na liście fundatorów „Planu Mekel” znajdujemy – co jest rzeczą dość osobliwą – organizację o nazwie orwellowskiej, a mianowicie − United States Institute of Peace.

http://www.usip.org/

Dociekania na temat wyżej wymienionej organizacji dowodzą, że nie ma ona absolutnie nic wspólnego z pokojem. United States Institute of Peace jest kierowany przez Stephena Hadleya, ex−doradcę z US National Security Council z czasów administracji podżegaczy wojennych Bush -Cheney. W zarządzie znajduje się Ashton B. Carter, obecny sekretarz obrony USA − jastrząb−neo−con;  sekretarz stanu John Kerry; i Major General Frederick M. Padilla, prezydent US National Defense University. Zacytowani powyżej to bardzo doświadczeni architekci amerykańskiej strategii Full Spectrum Dominance, opracowanej przez US Pentagon, mającej na celu osiągnięcie amerykańskiej globalnej dominacji militarnej.

http://www.usip.org/about-us/our-history

Autorzy „Planu Merkel” w European Stability Initative, oprócz hojności fundacji Sorosa wymieniają również jako jednego z głównych swych dobroczyńców German Marshall Fund of the United States.

http://www.gmfus.org/

(German Marshall Fund jest organizacją, która wypromowała Federicę Mogherini)

Tak jak opisałem to w mojej książce − think−tank German Marshall Fund nie ma nic wspólnego z Niemcami – „znajduje się w Washington D. C. Celem funduszu była odbudowa Niemiec po wojnie, a ogólniej rzecz ujmując ma obecnie za zadanie przystosowanie suwerennych państw należących do UE do programu globalizacji zgodnie z wytycznymi Wall Street”.

German Marshall Fund z Waszyngtonu był zaangażowany od roku 1990 w amerykańską politykę „regime change” na całym świecie razem z amerykańskim National Endowment for Democracy, Soros Foundations, i z tworem wykreowanym przez CIA i nazwanym USAID. Jak piszę o tym w książce, „głównym celem German Marshall Fund – powołując się na jego raport roczny 2013 – jest popieranie poczynań amerykańskiego Departamentu Stanu w odniesieniu do tzw. „democracy-building operations” w dawnych krajach komunistycznych we wschodniej I południowo−wschodniej Europie – od Bałkanów aż po Morze Czarne.

W szczególności operacje wyżej wymienionych struktur dotyczyły Ukrainy. W większości przypadków współpracowały one z USAID, identyfikowaną powszechnie jako ramię CIA i w powiązaniach  z Departamentem Stanu oraz Stewart Mott Foundation, który finansuje wspierany przez amerykański rząd National Endowment for Democracy.”

Należy zauważyć, że Stewart Mott Foundation podobnie jak Rockefeller Brothers Fund finansuje także European Stability Initiative, która opracowała „Merkel Plan”.

Wszystko co powyżej powinno dać do myślenia odnośnie pytania kto i w jakim celu spowodował podpisanie porozumienia między Merkel i Erdoganem dotyczące kryzysu uchodźczego w Unii Europejskiej.

Czy frakcja Rockefeller-Bush-Clinton w USA zamierza użyć tegoż kryzysu jako największego zrealizowanego do tej pory eksperymentu w dziedzinie inżynierii społecznej – do wywołania chaosu i konfliktów w całej Europie – podczas gdy w tym samym czasie struktury takie jak National Endowment for Democracy, Freedom House czy  Soros Foundations „podgrzeją temperaturę” w Syrii, Libii i w innych krajach islamskich?

Czy Niemcy – jak mówił o nich dawny doradca amerykańskich prezydentów i serdeczny przyjaciel Rockefellerów, Zbigniew Brzeziński – są „wasalem” potęgi Stanów Zjednoczonych w świecie po roku 1990?

Jak do tej pory − na to właśnie wygląda.

Natomiast analiza roli think−tanks powiązanych z USA i NATO jest fundamentalna jak chodzi o zrozumienie w jaki sposób efektywnie tak Niemcy jak i Unia Europejska są dzisiaj sterowane zza Atlantyku.

 

Ten sam autor pisze też:

na :  https://marucha.wordpress.com/2016/06/22/waszyngton-pozegnaj-sie-ze-swoja-glupia-tarcza/

Waszyngton, pożegnaj się ze swoją głupią tarczą

Amerykanie rzadko wybijają się w szachach tak jak Rosjanie. Ostatnim wielkim mistrzem szachowym światowej klasy ze Stanów Zjednoczonych był Bobby Fischer, którego szczyt kariery przypadł na 1971 rok.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat Waszyngton polegał głównie na aroganckiej brutalności i w myśl maksymy, że racja jest zawsze po stronie silniejszego, forsował swoje globalistyczne plany Ta strategia została swego czasu nazwana przez neokonserwatystę Michaela Ledeena uniwersalnym faszyzmem i oznacza utrzymywanie przez globalny korporacyjny kartel całkowitej, absolutnej kontroli nad ludźmi, narodami, handlem i samym życiem.

Ostateczną rundą w tej siłowej grze USA przeciwko ich odwiecznemu wrogowi jest stworzenie „tarczy antyrakietowej” wymierzonej w Rosję.

W 2007 roku George W. Bush ogłosił, że Waszyngton zamierza wdrożyć tzw. System Obrony Antybalistycznej (Ballistic Missile Defense, BMD). To mniej więcej wtedy zrodził się głęboki i teraz już zasadniczy brak zaufania ze strony Rosji i Władimira Putina co do szczerości Waszyngtonu i jego intencji. Teraz Moskwa ujawnia swoją zaskakującą odpowiedź, którą można porównać do genialnego posunięcia w szachach.

Do zrozumienia obecnej dynamiki rosyjskiej polityki zagranicznej i wojskowej przyda się krótkie spojrzenie na sytuację z początku lat 90., kiedy Związek Radziecki przeszedł dekonstrukcję.

Sekretarz stanu USA James Baker III spotkał się wówczas z ostatnim radzieckim przywódcą Michaiłem Gorbaczowem i obiecał mu, że w zamian za przyzwolenie Sowietów na zjednoczenie obu państw niemieckich Waszyngton nigdy nie rozszerzy NATO na wschód.

W odpowiedzi na to solenne zapewnienie Amerykanów dawniej ogromny ZSRR – obecnie znacznie zmniejszony do Federacji Rosyjskiej – obiecał Waszyngtonowi i NATO, że będzie systematycznie demontować swój arsenał nuklearny. W tym celu rosyjska Duma ratyfikowała traktat START II (Strategic Arms Reduction Treaty) o redukcji zbrojeń strategicznych i rozmieszczonej operacyjnej broni jądrowej.

Ratyfikację uzależniono od stosowania się obu stron, zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Rosji, do traktatu ABM (Anti-Ballistic Missile Treaty) z 1972 r. o ograniczeniu rozwoju, testowania i rozmieszczania systemów antybalistycznych, który zakazywał wdrażania aktywnej tarczy antyrakietowej przez którąkolwiek ze stron.

[Interesujące jest przekłamanie na polskiej Wikipedii, według której „rosyjska Duma odmówiła jego ratyfikacji. Z tego też powodu, traktat ten nigdy nie wszedł w życie”. Tymczasem Duma ratyfikowała traktat w kwietniu 2000 r., ale wypowiedziała go dwa lata później, 14 czerwca 2002 r., w odpowiedzi na jednostronne wycofanie się USA dzień wcześniej z traktatu ABM, zakazującego prac nad ogólnokrajowym systemem obrony antyrakietowej. – por. choćby portal wiedzy albo anglojęzyczną Wikipedię. Szerzej na portalu geopolityka.net, gdzie jednak pominięto wycofanie się Rosji ze START II. – przyp. tłum.]

„Sięganie prawą ręką do lewego ucha”

W dniu 13 grudnia 2001 roku prezydent USA George W. Bush, ku konsternacji Moskwy, ogłosił, że Waszyngton zamierza wycofać się z traktatu ABM z 1972 r. Po cichu dalej realizował projekt budowy systemu obrony antybalistycznej BMD sekretarza obrony Dona Rumsfelda. Jak zazwyczaj, większość Amerykanów nie była informowana o niebezpieczeństwie, z jakim wiązało się podjęcie przez Waszyngton decyzji o jednostronnym zerwaniu traktatu.

W lipcu 1998 roku, w czasie, kiedy zagrożenie nuklearnymi pociskami balistycznymi dla Stanów Zjednoczonych było minimalne (o ile w ogóle istniało), Rumsfeld przekazał prezydentowi Billowi Clintonowi raport Komisji ds. Oceny Zagrożenia Rakietami Balistycznymi dla Stanów Zjednoczonych. Sprawozdanie Komisji Rumsfelda przedstawiało postrzegane zagrożenie strategiczne dla Stanów Zjednoczonych:

Skoordynowane wysiłki wielu jawnie lub potencjalnie wrogich krajów zmierzających do nabycia rakiet balistycznych […] stwarzają coraz większe zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych […] Te nowsze, rosnące zagrożenia ze strony Korei Północnej, Iranu i Iraku są dodatkiem do tych, które są wciąż stwarzane przez istniejące arsenały rakiet balistycznych Rosji i Chin … (podkreślenie dodane – W.E.)

W 2004 roku Don Rumsfeld wprowadził również w życie plan operacyjny CONPLAN 8022, który w szczycie Zimnej Wojny przywrócił status „gotowości” samolotom B-52 i innym bombowcom sił powietrznych USA. Dowódca Ósmej Armii Powietrznej USAAF oświadczył, że jego bombowce zdolne przenosić broń jądrową są „zasadniczo w pogotowiu, gotowe w każdej chwili zaplanować i przeprowadzić globalne uderzenia” w imieniu amerykańskiego Dowództwa Strategicznego (STRATCOM) z kwaterą w Omaha, w stanie Nebraska. [CONPLAN 8022 dopuszcza użycie broni atomowej także prewencyjnie – przyp.]

CONPLAN 8022 obejmował nie tylko broń jądrową i konwencjonalną dalekiego zasięgu, wystrzeliwaną z USA, ale także inne bomby atomowe rozmieszczone w Europie, w tym w niemieckiej bazie lotniczej Büchel w Nadrenii-Palatymacie, w Japonii i w innych miejscach. CONPLAN 8022 dał Stanom Zjednoczonym to, co Pentagon nazwał „globalnym uderzeniem” – możliwość uderzenia w dowolny punkt na ziemi lub niebie z dewastującą siłą, zarówno jądrową, jak i konwencjonalną.

Amerykańskie media praktycznie nie zająknęły się o CONPLAN 8022. Jednak Moskwa z pewnością go odnotowała.

Następnie, na początku 2007 roku został podjęty trzeci krok – wprowadzenie amerykańskiego Systemu Obrony Antybalistycznej BMD w krajach Unii Europejskiej. To posunięcie wyraźnie unaoczniło rosyjskim przywódcom wojskowym i politycznym, że Waszyngton, ze swoją wyzywającą termojądrową grą na wytrzymałość, prowadzi długoterminową strategię militarnego okrążania i potencjalnie zniszczenia Federacji Rosyjskiej. Na Kremlu dzwony biły na alarm o potencjalnym natarciu nuklearnym w stylu znanym z legendarnego filmu Kubricka „Dr Strangelove”.

29 stycznia 2007 roku generał brygady amerykańskich sił zbrojnych i wicedyrektor Agencji Obrony Rakietowej w Pentagonie Patrick J. O`Reilly ogłosił, że USA planują do 2011 roku wdrożyć system obrony antybalistycznej w Europie. Pentagon twierdził, że rozmieszczenie go ma na celu ochronę instalacji amerykańskich i NATO przed zagrożeniami ze strony wrogów na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza Iranu, a nie ze strony Rosji.

W lutym 2007 roku na dorocznej Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium prezydent Rosji Putin wygłosił przemówienie, w którym obnażył prawdziwe motywy Waszyngtonu i jego nowej tarczy antyrakietowej w Europie. Obalając argumenty i kłamliwe zapewnienia Waszyngtonu, że tarcza wymierzona jest przeciwko „państwom zbójeckim”, czyli problematycznym krajom – Iranowi i Korei Północnej, Putin oświadczył:

Broń rakietowa o zasięgu od około pięciu do ośmiu tysięcy kilometrów, która rzeczywiście stanowi zagrożenie dla Europy, nie istnieje w żadnym z tych tzw. problematycznych krajów. I nie jest nawet przewidywalna […] w niedalekiej przyszłości. I wszelkie hipotetyczne odpalenie rakiety, na przykład z Korei Północnej, w kierunku terytorium amerykańskiego przez Europę Zachodnią w oczywisty sposób sprzeciwia się prawom balistyki. Jak to się mówi w Rosji, byłoby to jak próba użycia prawej ręki do złapania się za lewe ucho.

Pomimo upartego powtarzania przez Waszyngton, że jego nowa planowana obrona przeciwrakietowa jest tylko obronna i wymierzona w „państwa bandyckie”, takie jak Iran czy Korea Północna, w rzeczywistości wojskowej nie jest ona w ogóle obronna – jest głównym ofensywnym wzmocnieniem dla Waszyngtonu we wszelkich przyszłych rozgrywkach militarnych z Moskwą. Amerykański wojskowy zamach stanu w Kijowie w lutym 2014 r. i późniejsze wrogie wobec Rosji działania Waszyngtonu przybliżyły możliwość takiego starcia militarnego znacznie bardziej, niż się powszechnie sądzi.

W 2007 roku Waszyngton rozpoczął lokowanie amerykańskich pocisków sterowanych, zdolnych przenosić głowice jądrowe, w będącej członkiem NATO Polsce, a w Czechach – system radarowy wczesnego wykrywania. System wymierzony był w jedyne mocarstwo nuklearne ze zdolnością skutecznego kontruderzenia – w Federację Rosyjską. W owym czasie arsenał nuklearny Chin nie stanowił porównywalnego zagrożenia.

BMD to system ofensywny, a nie defensywny

W styczniu 2006 roku londyński Financial Times przeprowadził wywiad z ówczesną przedstawicielką USA przy NATO i byłą doradczynią Cheneya, Victorią Nuland – tą samą Nuland, która w 2014 roku przeprowadziła amerykański zamachu stanu w Kijowie. Odnosząc się do nowej doktryny Pentagonu „Globalnego Uderzenia” (Globar Strike), Nuland oświadczyła, że USA chce „siły militarnej, którą można rozmieścić globalnie”, tzn. takiej, która działałaby wszędzie – „na całej naszej planecie”, od Afryki po Bliski Wschód i dalej.

Amerykańska doktryna Globalnego Uderzenia, w połączeniu z obroną antybalistyczną BMD, tworzyła alarmujący brak równowagi w strategicznych relacjach między Rosją i USA.

BMD w żadnym razie nie jest systemem „obronnym” – jest skrajnie ofensywny.

Waszyngton nie żartował. Projekty „tarczy antyrakietowej” pojawiły się w latach 80., kiedy Ronald Reagan zaproponował stworzenie systemów satelitarnych w przestrzeni kosmicznej, a także baz radarowych, stacji nasłuchowych i rakiet przechwytujących na całym świecie, mających na celu monitorowanie i zestrzelenie radzieckich pocisków nuklearnych, zanim te trafią w cel.

Projekt został przez jego krytyków nazwany „Star Wars”, ale do 2002 r. Pentagon oficjalnie wydał nań ponad 130 miliardów dolarów. Z początkiem 2002 roku George W. Bush znacząco zwiększył tę kwotę. Organizacja nadzorująca rząd General Accounting Organization oszacowała, że w latach 2002-2014 rząd USA wydał kolejne 98 mld dolarów na rozwijanie systemu obrony przeciwrakietowej. I to pomijając niezliczone miliardy dolarów, które były kierowane na obronę przeciwrakietową w ramach tajnego „czarnego budżetu” Pentagonu.

Należy wiedzieć, że amerykańska tarcza antyrakietowa nie jest wcale obronna. Jest skrajnie ofensywna.

Gdyby Stany Zjednoczone były w stanie skutecznie ochronić się przed potencjalnym rosyjskim odwetem w odpowiedzi na amerykańskie Pierwsze Uderzenie atomowe (logika wojny nuklearnej), USA mogłyby dyktować warunki całemu światu, nie tylko Rosji. To byłaby przewaga (dominacja) nuklearna. Taki był prawdziwy sens wyjątkowego przemówieniu Putina w Monachium w 2007 roku. I nie był on paranoikiem. Był absolutnie realistyczny.

Ppłk Robert Bowman, który w epoce Reagana był dyrektorem Programu Obrony Przeciwrakietowej Sił Powietrznych USA, na krótko przed śmiercią w rozmowie telefonicznej ze mną nazwał obronę antyrakietową „brakującym ogniwem do Pierwszego (tj. uprzedzającego) Uderzenia”. Pentagon nazywa ją Dominacją Nuklearną (Nuclear Primacy). Bez względu na nazwę, jest zła dla świata i dla przyszłości cywilizacji.

Zaskakujące posunięcie Rosji

Teraz Rosja ujawniła niespodziankę, genialną formę mata, jak w szachach. Ogłosiła odpowiedź na waszyngtońskie rozszerzenie lokalizacji „obrony” antybalistycznej, która istnieje dzisiaj nie tylko w Polsce i Czechach, ale również w Rumunii i Turcji.

Rząd Rosji właśnie ogłosił, że opracował supernowoczesną technologię rakietową, dzięki której setki miliardów dolarów, wydanych przez USA na otoczenie Rosji (i Chin) instalacjami BMD, będą wyrzucone w błoto. Jest to nowy ultra-zaawansowany pocisk międzykontynentalny (IBM) RS-26 Rubież.

Rosyjska najnowocześniejsza międzykontynentalna rakieta balistyczna RS-26 ma zasięg 11 tysięcy km. Dla ilustracji, Waszyngton znajduje się 7843 km od Moskwy. Nowa RS-26 jest również w stanie stale zmieniać trajektorię, co oznacza, że może przenikać nawet najbardziej zaawansowane obronne tarcze przeciwrakietowe.

Według doniesień w chińskich mediach po prezentacji rakiety chińskim przywódcom wojskowym, mimo że RS-26 waży zaledwie 80 ton (w porównaniu do swojej poprzedniczki RS-24 Jars o wadze 120 ton), w cztery 300-kilotonowe głowice Rubież można załadować przerażające 1,2 megatony. Co więcej, czas pracy silników jest poniżej pięciu minut, co oznacza, że radary NATO w Europie nie będą miały czasu, żeby zarejestrować odpalenie.

Dodając do problemów NATO z BMD, podczas zstępującej części swojej trajektorii, w odległości zaledwie kilkuset kilometrów od celu, głowice pocisku nagle nurkują, tracą wysokość i kontynuują podejście jako pocisk samosterujący.

W tym kontekście niedawne oświadczenie Michaiła Uljanowa, dyrektora departamentu rosyjskiego MSZ ds. Nierozprzestrzenianiu i Kontroli Zbrojeń, dotyczące ogłoszonego rozmieszczenia w Europie amerykańskich unowocześnionych bomb atomowych US B61-12 nabiera ciekawego nowego znaczenia. Uljanow, nie wdając się w szczegóły, powiedział na konferencji prasowej w Moskwie, że „rosyjska reakcja na rozmieszczenie nowych bomb USA będzie adekwatna, a jej parametry zostaną określone w drodze wnikliwej analizy wszystkich okoliczności […]”

Jeśli ostatnia rosyjska interwencja zbrojna w Syrii pokazała coś światu, to jest to fakt, że dzisiejszy rosyjski potencjał wojskowy niewiele – o ile w ogóle – przypomina ten z lat 80. ubiegłego wieku, kiedy barbarzyńcy, wlekący swoje tuby i pociski TOW, zwani Mudżahedinami, wspierani przez CIA, Siły Specialne USA i miliardy dolarów, zdołali doprowadzić do opuszczenia Afganistanu przez Armię Czerwoną.

Nadszedł czas, żeby zakończyć te głupie gry wojenne, na punkcie których Waszyngton ma taką obsesję. Byłoby o wiele dla nas zdrowiej, gdyby przekuć nasze miecze – i bombowce przenoszące pociski jądrowe – na lemiesze.

F. William Engdahl
New Eastern Outlook
22 marca 2016

Artykuł na SOTT: Washington can kiss its silly missile defense system goodbye