Dzień islamu w Kościele – uwiarygodnianie przez biskupów Ligii Muzułmańskiej i kolejnego „profesora” – celebryty z TV i GW.


za:  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18288&Itemid=80

KrajskiZ książki Stanisława Krajskiego „Islamizacja Polski – pierwszy etap”, stron 120, cena 22 zł.

[Też ten urywek ma za główne zadanie zachętę do kupienia książki. Mogę umieścić jedynie wyrwane kawałki. Pamiętajmy, że jedynie Bolek i podobni mogli zadowolić się książeczką czekową czy telefoniczną. MD]

Początki „Dnia islamu” w Kościele polskim sięgają 1997 r. Historię jego powstania, jako „inicjatywy świeckich” oraz wybrane „Dni islamu” opisałem w książce pt. „Masoneria, islam, uchodźcy”.

W każdym takim dniu obok referatów było czytanie Pisma Świętego i Koranu, modlitwy (katolicy swoje, muzułmanie swoje) i spotkania biskupów katolickich i oficjeli muzułmańskich.

Przykładem niech tu będzie IX „Dzień islamu” (2009). Uroczystości odbyły się w diecezji warszawsko-praskiej. Myślą przewodnią spotkania było „wspólnie na rzecz godności małżeństwa i rodziny”.

Ks. abp Henryk Hoser w swoim przemówieniu podkreślił znaczenie rodziny. którą dzisiejszy świat nazywa „rodziną tradycyjną”. Stwierdził: „rodzina to związek kobiety i mężczyzny, o czym uczy nas Biblia, a także Koran”.

[Zapomniał ekscelencja, że Prorok bardzo lubił wiele żon, a szczególnie żony – dzieci (Aisza). To ostatnie się nazywa pedofilia. A poprzednie – poligamia md]

Mufti Tomasz Miśkiewicz nakreślił model rodziny, przedstawiony w Koranie. „Przypomniał słowa Boga, który stworzył kobietę i mężczyznę, aby wzajemnie się poznawali, niezależnie od stanu, wyznania oraz obywa­telstwa, bowiem to jest podstawą dialogu”.

Następnym punktem spotkania było „czytanie Ksiąg Świętych„. Fragmenty Pisma Świętego dotyczące mał­żeństwa i rodziny przeczytali klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej, zaś Psalmy 127 i 128 zaśpiewały siostry lo­retanki. Następnie recytacji fragmentów Koranu w języku arabskim doko­nał imam warszawskiej Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej. Przytoczone ajaty dotyczyły małżeństwa i rodziny.

Po tym spotkaniu Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów wydała „oświadczenie’”. Oto jego fragment: „wspólne wartości w chrześcijaństwie i islamie są szczególnie widoczne w temacie przewodnim tegorocznego Dnia Islamu: Wspólnie na rzecz godności małżeństwa i rodziny. Rodzina dla muzułmanów i katolików ma ogromną wartość. W obu religiach jej podstawą jest małżeństwo, którego celem jest przekazanie życia, stworzenie silnych podstaw struktur społecznych, ochrona moralności oraz kształto­wanie więzi duchowych między małżonkami”.

Miśkiewicz uczestniczył jeszcze w III i VI oraz XV „Dniu islamu” (wraz z biskupami katolickimi).

Przypomnijmy, że Miśkiewicz studia z zakresu prawa muzułmańskiego (szariatu), a zatem w istocie studia teologiczne ukończył w Arabii Saudyj­skiej. Przypomnijmy też, że jest on przedstawicielem w Polsce organiza­cji o nazwie World Assembly of Muslim Youth (Światowe Zgromadzenie Muzułmańskiej Młodzieży- WAMY), organizacji, która została oskarżoana przez USA o wspieranie islamskiego ekstremizmu na świecie.

Warto też przypomnieć o wydarzeniach z 2013 r. Jak czytamy w „Rzecz­pospolitej„: „Mufti Tomasz Miśkiewicz z wystawiania religijnych certyfi­katów uczynił źródło dochodów swojej rodziny. Oburzeni polscy Tatarzy chcieli go za to pozbawić funkcji. Bezskutecznie. Miśkiewicza poparło mi­nisterstwo”.

Jak dowiadujemy się z tego samego artykułu w wyborach Muzułmańskiego Związku Religijnego odwołano Miśkiewicza i wybrano nowego przewodniczącego Tomasza Aleksandrowicza. Powiedział on, między in­nymi: „Jeśli Miśkiewicz wydaje certyfikaty w imieniu MZR, to opłaty za ich wystawianie powinny być dochodami MZR, a nie prywatnymi – Miśkiewi­cza i jego żony„.

Miśkiewicz nie przyjął wyników tych wyborów. ”W białostockiej gmi­nie wyznaniowej – czytamy w „Rzeczpospolitej” – powstała dwuwładza. Jednym zarządem kieruje Tomasz Aleksandrowicz, drugim, któremu sprzyja Miśkiewicz – Zofia Józefów. (…) Przewodniczący gminy Bohoniki, w której mufti ma poparcie, nie tylko z powodu zamieszkiwania tam jego krewnych, jest bardziej zdecydowany: – Halal to prywatna sprawa muftie­go. To jego dobra wola, że jeszcze dzieli się ze związkiem – uważa Maciej Szczęsnowicz. – Mufti dobrze nas reprezentuje na różnych szczeblach.

Według Szczęsnowicza funkcja muftiego jest dożywotnia i tak ma być. ­Zresztą Aleksandrowicz nie dostał papierka od ministra Różańskiego (Jó­zef Różański, dyrektor Departamentu Wyznań Religijnych oraz Mniejszo­ści Narodowych i Etnicznych w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji za rządów Platformy Obywatelskiej – dop S. K.), że go zatwierdza, tylko Miśkiewicz! – argumentuje. Papierek z ministerstwa to zaświadczenie, jakie minister administracji i cyfryzacji wystawił 31 stycznia br.: „zaświadczam, że Mufti Tomasz Miśkiewicz, zam… jest jednocześnie Przewodniczącym Naj­wyższego Kolegium Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP.

Rozsierdzi­ło to Aleksandrowicza i jego zwolenników. – To, co zrobił minister, jest pogwałceniem konstytucji i ingerencją w prawo do wolności religijnej ­oburza się”.

Nowe władze związku złożyły do prokuratury doniesienie na Miśkiewi­cza o „uzurpowanie tytułów” i „ukrywanie dokumentów”.

Czy fakt, że biskupi spotykają się z Miśkiewiczem (jeszcze w 2015 r. ­wygłosił wtedy wykład na „Dniu islamu”) i prowadzą z nim „dialog mię­dzyreligijny” jakoś go nie uwiarygodnia w oczach katolików (i muzułma­nów- Tatarów)? Czy ten fakt nie powoduje, że będzie on (i ci, którzy przyjdą od niego) traktowany prze katolików nie jako ktoś kto stwarza jakieś du­chowe zagrożenie, ale jako „przyjaciel”?

Kogo jeszcze poza Miśkiewiczem uwiarygodniały te spotkania?

W VIII „Dniu Islamu” wykład wygłosił imam Ali Abi Issa, przewodni­czący Rady Naczelnej Ligi Muzułmańskiej, imam we Wrocławiu, a „Nabo­żeństwo słowa Bożego” odprawił kard. Stanisław Dziwisz.

W X „Dniu Islamu” (2010) imam Ali Abi Issa, Przewodniczący Rady Imamów przy Lidze Muzułmańskiej RP wygłosił wykład pt. „Islam wobec ubóstwa i ubogich”. Spotkanie to odbyło się na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.

W XIV „Dniu Islamu” (2014) uczestniczył i przemawiał (obok abp. Ho­sera) Mufti Ligi Muzułmańskiej w RP, Nidal Abu Tabak.

Liga Muzułmańska może zatem wszystkim na około „udowadniać’: że nie ma nic wspólnego z Arabią Saudyjską, wahhabizmem, nie mówiąc już o ISIS czy terroryzmie, ponieważ akceptuje ją Kościół katolicki w Polsce i ściśle z nią współpracuje zapraszając jej przedstawicieli (przywódców) na różne katolickie spotkania i przyjmując zaproszenia na wydarzenia organi­zowane przez Ligę (o tym jeszcze napiszemy).

W XV i XVI „Dniu Islamu” występował Bogusław R. Zagórski. Przy jego nazwisku w programie XV „Dnia Islamu” (2015), była taka informa­cja: ,,(Collegium Civitas, RWKM)”. Wygłosił w jego ramach referat pt. „Ka­lifat, ISIS, państwo muzułmańskie?”.

W programie XVI „Dnia Islamu” znowu pojawia się to nazwisku, a przy nim informacja: (Instytut Ibn Chalduna, Collegium Civitas). Tym razie bierze udział w „dwugłosie Chrześcijańsko Muzułmańskim” jako re­prezentant strony muzułmańskiej.

Tak więc Bogusław R. Zagórski jest członkiem Rady Wspólnej Kato­lików i Muzułmanów. Kogo w niej reprezentuje? Może Instytut Ibn Chal­duna. W mediach jest prezentowany jako jego dyrektor. W taki sposób przedstawia go np. Ewa K. Czaczkowska w „Rzeczpospolitej” czy katolicki tygodnik „Idziemy”.

Na oficjalnej stronie Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego znajdujemy informacje, że w „Głównej Komisji Rewizyjnej” tego towarzystwa zasiada: „Przewodniczący: mgr Bogusław R. Zagórski, Instytut Ibn Chal­duna, Piastów. Zastępca przewodniczącego: dr hab. Irena Kałużyńska. Uni­wersytet Warszawski. Wydział Orientalistyczny, Warszawa”.

Mamy tutaj zatem przedstawicieli dwóch instytucji: Instytutu Ibn Chal­duna i Uniwersytetu Warszawskiego.

Na oficjalnej stronie internetowej poważnej uczelni – Collegium Civi­tas znajdujemy charakterystyka pracownika tej uczelni: „Zagórski Bogu­sław R., mgr. Arabista i islamista, dyrektor Instytutu Ibn Chalduna, prezes Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Arabskiej. Badacz i wykładowca zagadnień cywilizacji muzułmańskiej, komentator prasowy, radiowy i telewizyjny. Stypendysta studiów podyplomowych na Uniwersytecie Orańskim (Al­gieria), Instytutu Burgiby w Tunisie, Ecole Pratique des Hautes Etudes oraz Sorbonne Nouvelle-Paris III (Paryż), Wyższej Szkoły Dziennikarstwa w Arhus (Dania)”.

Z tej charakterystyki można by wyciągnąć wniosek, że Instytut Ibn Chalduna to jakaś bardzo poważna instytucja jeśli stawia się ją w charakte­rystyce na pierwszym miejscu.

W styczniu 2009 r. pojawił się w mediach „Apel Muzułmanów i orga­nizacji muzułmańskich w Polsce o zaprzestanie mordowania ludności cy­wilnej obywateli Palestyńskich w strefie Gazy”. Podpisało się pod nim wiele organizacji muzułmańskich w Polsce, takich jak Liga Muzułmańska, Mu­zułmański Związek Religijny, Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich oraz Instytut Ibn Chaiduna. Co ciekawe, gdy apel ten opublikował KAI po­minięto w nim Instytut Ibn Chalduna. Dlaczego?

Jest tu jeden szkopuł.

W Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS) znajdujemy następujące dane

dotyczące tego instytutu: „Zagórski Bogusław Ryszard – Właściciel”; „for­ma prawna – jednoosobowa własność prywatna”; „ostatnie dostępne za­trudnienie – 1”.

Kto i dlaczego wystawił zatem w „Dniu Islamu” Zagórskiego jako repre­zentanta „strony muzułmańskiej„. Czy już nie było kogoś innego? A może wszyscy inni za bardzo już będą się kojarzyć z Arabią Saudyjską i wahhabizmem?

­

Tu jeszcze ciekawostki. Zagórski zapraszany jest często jako ekspert przez różne stacje telewizyjne (np. TVN, telewizja publiczna, Superstacja). Tam zawsze podpisywany jest jako profesor i tak tytułowany.

Zapewne trudno wskazać na związki Zagórskiego z Arabią Saudyjską czy wahhabizmem (przynajmniej formalne), ale jeśli prześledzimy jego wypowiedzi w mediach to okaże się, między innymi, że blisko mu do Ligii Muzułmańskiej.

Przywoływaliśmy tu już jedną z jego wypowiedzi w tym stylu udzieloną „Gazecie Wyborczej”: „Liga Muzułmańska w RP jest organizacją założoną przez polskich obywateli i oficjalnie zarejestrowaną. Znana jest m.in. z dzia­łalności kulturalnej i spotkań ekumenicznych z przedstawicielami innych re­ligii, co świadczy o jej otwartości. Nikt do tej pory nie zarzucił tej organizacji łamania polskiego prawa. Sugerowanie, że ma ona związek z Bractwem Mu­zułmańskim albo że chce zrobić coś złego, jest pomówieniem”.

Zagórski wygłosił też w 2011 r. referat na „Międzynarodowej konferen­cji naukowej” pt. „Bracia Muzułmanie na ławie oskarżonych” zorganizo­wanej przez Instytut Badań nad Islamem – instytucję powołaną przez Ligę Muzułmańską. Na tej konferencji występowali sami „swoi”.

Na oficjalnej stronie Ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Abu Dhabi znaleźć można materiał pl. „Wystąpienia Pana Profesora Bogusława Za­górskiego w Abu Dhabi” Czytamy w nim, między innymi: „W dniach 15­-19 grudnia 2015 r., na zaproszenie Ambasady RP w Abu Dhabi gościł Pan Profesor Bogusław R. Zagórski, dyrektor Instytutu Ibn Chalduna, prezes Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Arabskiej (…) Wizyta Pana Profesora była elementem działań w zakresie dyplomacji publicznej i kulturalnej Ambasa­dy RP w Abu Dhabi i miała na celu omówienie aktualnych zjawisk politycz­no- społecznych w świecie muzułmańskim, jak również wizerunku islamu w Europie w obliczu kryzysu migracyjnego”.

Zagórski krąży po mediach, odpiera wszelkie zarzuty wobec islamu, tłumaczy i wyjaśnia, że „to nie tak” i prezentuje obraz „prawdziwego”, „dominującego” islamu jako religii pokoju. Jednym słowem zajmuje się tym, co można by nazwać promocją islamu.

Próbką jego działalności może być wywiad, którego Zagórski udzielił w 2015 r. dla portalu „polska-zbrojna.pl” Przeprowadzająca ten wywiad Małgorzata Schwarzgruber przytoczyła następujący cytat z Koranu „O Pro­roku! Walcz przeciwko niewiernym i przeciwko obłudnikom i bądź dla nich surowy! Ich miejscem schronienia będzie Gehenna. Jakże nieszczęsne to miejsce przybycia!”. Potem powiedziała: „Skoro w Koranie znajdziemy ponad sto wersetów, które zachęcają muzułmanów do prowadzenia walki przeciwko niewiernym, to możemy powiedzieć, że to niezbyt pokojowa re­ligia”.

A oto odpowiedź Zagórskiego: „Rozmowa na temat poszczególnych sur Koranu nie ma sensu. Dyskusję na ten temat pozostawiłbym specja­listom, a nie powierzał ją propagandzistom, którzy wypowiadają się, nie znając kontekstu, w jakim sury powstały. Interpretacja Koranu to skom­plikowana materia. (…) Takie bojowe hasła znajdziemy również w Piśmie Świętym, choć jest ich nieco mniej niż w Koranie. Wyrywanie stwierdzeń z historycznego kontekstu do niczego nie prowadzi. Nie można dopasowy­wać ich do z góry założonych tez. Tekst Koranu podlega wielu manipula­cjom, zarówno w środowisku muzułmańskim, jak i poza nim”.

W dalszej części wywiadu dziennikarka zauważa: „Twierdzi Pan, że is­lam jest religią pokojową, która podlega manipulacji” Zagórski mówi: „Jest tak samo pokojowy jak chrześcijaństwo. Chrześcijańskie wojny religijne miały miejsce nie tylko w dawnych wiekach. Kilkanaście lat temu doszło do pogromów w Ruandzie, gdzie chrześcijanie wymordowali kilkaset tysię­cy innych chrześcijan. Na Bałkanach chrześcijanie zabijali muzułmanów, a prawosławni mordowali się wzajemnie z katolikami. Irlandzcy katolicy dokonywali zamachów bombowych w miejscach publicznych. I tak docho­dzimy do sedna, skąd się biorą wojny i konflikty”.

Dlaczego Zachód coraz bardziej boi się islamu?    Zagórski: „Zachód się boi, bo zdominowane dotychczas przez zachod­nią cywilizację inne tożsamości, w tym muzułmańska, zaczynają się doma­gać równych praw. Zachód zapomniał o swoim kolonializmie, ale pamię­tają o tym okresie podbite ludy. (…) Pamięć ofiary zawsze jest dłuższa niż pamięć kata. Nadal doświadczają oni uczuć rasistowskich, co powoduje za­mknięcie się w swojej grupie i w gettach. We Francji, na przykład, w jednej z dyskusji na ten temat padło nawet stwierdzenie, że ludność muzułmań­ska nie tylko żyje na znacznie niższym poziomie, lecz także wręcz w stanie apartheidu, bo poza społeczeństwem francuskim”.

A co z szariatern? Czy można go pogodzić ze współczesnym światem?

Zagórski: „Można. Szariat jest używany jako straszak, a jest to złożony system prawny, polegający na interpretacji Koranu i tradycji Mahometa, a także miejscowych rozwiązań, zwyczajów i precedensów. Bardziej przy­pomina system prawa anglosaskiego niż ten oparty na kodeksie Napoleona. Szariat rozgranicza religię i stosunki międzyludzkie. (. ..) Koran napomina, że jest to księga dla ludzi, którzy myślą. Ale z myśleniem u ludzi zawsze było najtrudniej”.

A stosunek do kobiet?

Zagórski: „… czy palenie tysięcy czarownic na stosie było wartością chrześcijańską? Patrzmy na kontekst historyczny, nie wytykajmy innym czegoś, czego sami zaniechaliśmy zaledwie przedwczoraj”.

I jeszcze ciekawostka na koniec. Zagórski służy „Gazecie Wyborczej” jako konsultant w sprawach islamu.