z: http://www.pch24.pl/stad-ma-wyjsc-iskra,41848,i.html
Krystian Kratiuk

Polskę szczególnie umiłowałem – objawił Jezus Chrystus siostrze Faustynie Kowalskiej – a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje. Polacy nie powinni budować jakichkolwiek strategii geopolitycznych w oderwaniu od tej zapowiedzi.
Na tle gigantycznego kryzysu wiary w Europie polski Kościół jawi się jako niekwestionowana potęga duchowa. Choć zmaga się z falą laicyzacji, to jednak choroba ateizmu zaatakowała zaledwie kilka procent narodu polskiego (gdy w niektórych państwach Zachodu ateizm deklaruje niemal połowa obywateli). Polacy coraz częściej – szczególnie w wielkich miastach i na zachodzie kraju – mimo deklarowanego katolicyzmu, od dawna „praktykują po swojemu; skali tego zjawiska nie można wszakże porównać z innymi regionami Europy, gdzie kościoły dawno opustoszały, a moralność ma coraz mniej wspólnego z Dekalogiem. Mimo że wskaźniki uczestniczących w niedzielnej Mszy Świętej i przystępujących do Komunii Świętej spadają (za co zresztą odpowiadać może nie tylko zwiotczenie ducha, ale i chociażby emigracja), Polacy wciąż zdają sobie sprawę, że potrzebują Boga! Jak bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, iż mimo powolnego wyludniania się naszego kraju, w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat powstało w Polsce prawie dwa tysiące nowych parafii?
Polska ofiarowuje dziś światu największą liczbę kapłanów. Według różnych danych, co siódmy lub co ósmy kapłan na naszym kontynencie pochodzi z Polski, a co czwarty kleryk w Europie studiuje w jednym z polskich seminariów!
Widać to zresztą gołym okiem, zwłaszcza w świątyniach przyklasztornych – iluż się tam przewija zakonników o ciemnej skórze bądź egzotycznych rysach? Ileż razy słychać wyraźnie obcy akcent? Na ponad półtora tysiąca seminarzystów studiujących w zakonnych seminariach, ponad trzystu pochodzi z zagranicy.
Dla wielu z tych młodych ludzi studiowanie w Polsce jest spełnieniem marzenia o pobieraniu nauk w miejscu o wielowiekowej tradycji katolickiej, o wysłuchiwaniu wykładów przedstawicieli Kościoła powszechnie uznawanego za najbardziej konserwatywny we współczesnym świecie. Nasuwa się porównanie z marzeniami licznych polskich duchownych pragnących się kształcić w Rzymie…
Awangarda Kościoła Walczącego
Polski Kościół wyróżnia się na tle Europy nie tylko statystykami. Wraz z objęciem funkcji przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski przez arcybiskupa Stanisława Gądeckiego polscy biskupi zaczęli w wielu sprawach mówić twardym, prawdziwe katolickim głosem.
Do oficjalnego języka polskiego Kościoła powróciło nawet słowo „herezja”. Stało się to za sprawą arcybiskupa Henryka Hosera, który – w odpowiedzi na próby przeforsowania przez koalicję PO‑PSL do podręczników szkolnych i akademickich genderowej wizji świata – nie zawahał się nazwać ideologii gender herezją groźniejszą niż marksizm. Za jego przykładem zaś liczni biskupi potępili tę ideologię w osobnych listach pasterskich.
Polski Kościół niezwykle zdecydowanie interweniował przeciw upowszechnieniu sprzedaży pigułek wczesnoporonnych, przeciw procedurze sztucznego zapłodnienia pozostawiającej tysiące ludzkich istnień w lodówkach i przeciw legalizacji związków osób tej samej płci.
Stawia to polski episkopat w awangardzie Kościoła walczącego – w tym samym czasie, gdy polscy biskupi upominali prezydenta w sprawie ustawy o in vitro, liczni hierarchowie Zachodu mówili o potrzebie zrozumienia dla produkcji dzieci z probówki; gdy polscy pasterze spierali się z władzą o legalizację związków jednopłciowych, tuż za naszą zachodnią granicą liczni biskupi wzywali do błogosławienia par homoseksualnych! Podobne przykłady można by długo mnożyć.
Nic zatem dziwnego, że katolicki świat patrzy na Polskę z wielką nadzieją. Oto podczas obrad ubiegłorocznej sesji synodu o rodzinie zachodni katolicy mówili wprost: Jeśli polscy biskupi pękną, jeśli pęknie polski Kościół, jeśli ustąpicie w sprawie nierozerwalności małżeństwa – pęknie cały Kościół.
Polscy biskupi nie pękli. Żaden biskup z dużego europejskiego kraju nie mógł na synodzie powtórzyć słów arcybiskupa Gądeckiego, który z dumą zadeklarował, że cały episkopat jego ojczyzny podziela stanowisko wierne Chrystusowi.
Gnije mniej niż na Zachodzie
Postawa polskiego duchowieństwa wciąż oddziałuje na Polaków, nawet jeśli nie zdają oni sobie z tego sprawy. Porównując nasze społeczeństwo ze społeczeństwami Zachodu, nie sposób nie zauważyć, że wciąż stanowimy konserwatywną potęgę – i nie chodzi wyłącznie o uczestnictwo w coniedzielnej Mszy Świętej. To w Polsce przecież nadal obowiązuje jedna z najbardziej restrykcyjnych ustaw antyaborcyjnych na świecie. Tu nie legalizuje się związków jednopłciowych, a lewica boi się nawet pomyśleć o nazwaniu ich „małżeństwami” i zaproponować możliwość adopcji dzieci przez takie pary. W porównaniu z innymi krajami europejskimi, jak również z USA, Kanadą, Australią czy Rosją, w pierwszym roku małżeństwa rozwodzi się u nas bardzo niewiele par. A dzieci z nieprawego łoża rodzą się w Polsce dwa razy rzadziej niż na Zachodzie!
Owszem, krwawy „kompromis aborcyjny” nadal umożliwia zabijanie chorych dzieci w łonach ich matek, Polacy coraz częściej się rozwodzą, a promowane niemal wszędzie seksualne rozpasanie staje się istotną częścią życia coraz liczniejszych mieszkańców naszego kraju. Jednakże z jakiegoś powodu wciąż w tej materii pozostajemy daleko w tyle.
Ktokolwiek odważy się powiedzieć, że nie ma w tym zasługi Kościoła, narazi się na śmieszność.
Iskra warunkowa
Z jakiegoś powodu Kościół w Polsce wciąż trwa i jego kondycja nie jest aż tak zła, jak gdzie indziej. Z jakiegoś powodu Kościoła polskiego nie udało się zniszczyć Hitlerowi, Stalinowi, PRL-owi, Michnikowi, liberalizmowi i polskiej odsłonie rewolucji seksualnej.
Wiemy doskonale, kto chciałby, aby Kościół polski upadł. Oczywiste jest również, kto chce, by trwał. Póki więc w Polsce wiara nie gaśnie, póki nasi misjonarze stanowią wzór dla kurczącego się katolickiego świata, póki nad Wisłę i Wartę chcą przyjeżdżać klerycy z najodleglejszych zakątków globu, póki polskie społeczeństwo nie przeszło jeszcze gremialnie na „ciemną stronę mocy”, inwestujmy w nasz największy zasób. W znajdujący się w naszym posiadaniu skarb, który może odmienić Europę i świat. W nasz rzymski katolicyzm.
W danej przez Jezusa siostrze Faustynie obietnicy wywyższenia Polski w potędze na szczególną uwagę zasługuje słowo „jeżeli”. Chrystus stawia nam jasny warunek: aby tak się stało, musimy pozostać posłuszni Jego woli. Bez względu na okoliczności, bez względu na koszty. Dlatego biada politykom, którzy w swych rachubach zignorują ten Głos – biada narodowi, który takich polityków wyłoni.
Krystian Kratiuk