z: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19025&Itemid=119
Mirosław Dakowski
31 października
TV Trwam nie oglądam. Ze względów estetycznych, jak ”muzyka”, czy efekty plastyczne. Inne przyczyny tu pominę. Dziś, 31 października, o 17-tej włączyłem. Chciałem obejrzeć relację dwóch Ojców dziennikarzy z Wielkiego Zgromadzenia w Lund, w Szwecji.
Wiele tysięcy ludzi siedzi, na estradzie orkiestra z dziwnymi, egzotycznymi instrumentami, np. jakby gitara, ale w górę od pudła idzie wielka belka, z półtora metra długości, z wielkimi kołkami do strojenia, niedostępnymi dla grającego. I inne, jeszcze śmieszniejsze. Spory chórek pieje łagodne sekwencje. Nic się nie dzieje. Sennie.
Ale zasnąć nie można, bo na ogromnym ekranie za nimi pojawiają się a to jakieś groźne, pomarańczowe kontury- symbole tajemne i ognie [nie potrafię z biegu rozszyfrować; gdyby ktoś znalazł analizy i wyjaśnienia tych symboli gnozy i „wtajemniczeń”, proszę mi przesłać] , a to sylwety leżących czy lecących ludzików, a to powódź, pewnie cieplarniana.
Kręcą się jacyś spóźnieni uczestnicy, sadzają ich również na estradzie. Wszyscy ubrani uroczyście, tylko jeden przyplątał się w bieli. Ale to facet skądś z daleka, chyba z Włoch? Pewnie tam u nich takie zwyczaje, bądźmy tolerancyjni. Po długich pieniach chórku [ale ilościowo – ze 60 osób..] prezesi coś tam pomamrotali o wspólnym Bogu, który ich kocha. Aplauz na sali.
Część oficjalną akademii otworzył wysoki wytworny pan, szef Kongregacji czy Światowego Kongresu Kościołów Luterańskich. Ale narzuca się myśl (bo ja nie miewam modnych „refleksji”, nie potrafię), że do tej Kongregacji to chyba należą tylko niektóre, wybrane kościoły? Bo jeśli jest ich co najmniej pięćdziesiąt tysięcy [ różniących się dogmatyką, czy poglądami; podał to nie jakiś fantasta, lecz wielki uczony Feliks Koneczny], to jak zebrać choćby samych Najwyższych Pastorów? W jakiej sali? Może na wielkim stadionie? Pewnie więc wiąże się te „Kościoły” w pęczki np. po sto – i wysyłają na Obrady jednego przedstawiciela pęczka, o „średniej dogmatyce”?
Tymczasem chór długo [i nudno] wyciągał jakąś Pieśń o Pokoju i Tolerancji.
Wreszcie – clou wieczoru – „świadectwa”.
Przedstawicielka młodzieży z południa Indii pryncypialnie potępiła Efekt Cieplarniany i związaną z nim nędzę i brak perspektyw tej młodzieży. „Dla nas, młodzieży luterańskiej, zmiana klimatyczna jest bardzo ważna”. „Jest niesprawiedliwie, że najbiedniejsi są dotknięci efektem klimatycznym”, zanotowałem. Sama była młodzieżą chyba z dwadzieścia lat temu, a tłustość [dobrze ponad 80 kilo żywej wagi] wskazywała, że nędzę zna z lektur. Ale przecież coś się Nieugiętej Bojowniczce o Prawa z życia należy, no nie?? „Miłość prowadzi mnie do zwycięstwa”. Aplauz, brawa, również ci ważni w fotelach na estradzie zachwyceni. Ten w białym kitlu klaskał jak szalony.
„Inna zaś dziewczynka była, która zwała się..” nie, nie Ludmiła, ale jakoś po afrykańsku, bo była z Kenii. „Dała świadectwo”, jak od piętnastu lat żyje i cierpi w obozie dla uchodźców z sąsiedniego kraju. Rodzice wrócili do kraju ojczystego, do reszty dzieci (to je przedtem zostawili??) a ona furt – w tym obozie mieszka sobie.. Nie ustatkowała się jednak, nie ma chyba zawodu, ale lubi biegać i wybiegała sobie rajzę do Brazylii, na Igrzyska Olimpijskie. Podobało jej się. Ale też coś potępiła. Po to przecież zaprosili ją tak daleko na północ. Znów aplauz, brawa, pryncypalne potępienie konieczności uchodźstwa.
Inny dzielmy działacz, chyba kapłan jakiegoś kultu, czy religii, potępił wojnę domową i gwałty w Kolumbii. Gwałty i krew były związane z mafiami narkotykowymi. „Konflikt się skomplikował”. On z kolegami luteranami walczy o pokój. Jakieś „prawicowe bojówki” im w tym przeszkadzają, pogrążyły kraj. Dajcie naszemu ludowi szansę!! Aplauz sali, aplauz estrady.
Jeszcze ktoś coś świadczył, ale się zdrzemnąłem. Ci z foteli też przecież coś musieli powiedzieć. Jeden, kapłan jakiejś religii [nie zauważyłem, jakiej] był z Jerozolimy. Potępił wojnę, mówił o losie uchodźców. Ten w białej sukni pochwalił odwagę tych czworga „dających świadectwa”, ich walkę. Mówił o godności ludzkiej, co prawda po włosku, ale na tym wielkim telebimie był jego tekst wyświetlony po angielsku. Apelował o sprawiedliwość społeczną w świecie podzielonym. Szczególnie grzmiał, by przyjmować uchodźców, bo tam mają niedobrze. Aplauz, brawa,
Wtedy wyszła pani Blondynka z mikrofonem, rozległy się dźwięki bardzo rzewnej pieśni o pojednaniu, ona ślicznie ruszała ustami, dźwięk był z play-backu. Zakończenie, wszyscy wstają, padają sobie w objęcia. Ci z estrady kupą schodzą sobie, ten stary w białym kuśtyka sobie w tłumku.
„Ojcowie dziennikarze” mówią o historycznej chwili, koniec transmisji.
Można sprawdzić w TV Trwam, na pewno jest „w sieci”.
Poziom artystyczny tej „akademii ku czci” żałośnie niski. Toć o wiele wyższy był poziom plastyczny i dźwiękowy uroczystości ku czci Szatana po otwarciu Tunelu [i tajnego, olbrzymiego miasta] pod górą św. Gotarda. Por.: Rytuały satanistyczne w tunelu św. Gotarda w obecności „światowych liderów” [ROZSZERZONE]
[31 października to święto satanistów Samhain, boga śmierci. Dla motłochu (nas..) zwane przez nich Halloween. MD]
Jakimi sposobami organizatorzy sprowadzili i utrzymali wielki tłum ludzi na tak prostacką artystycznie [scenografia, muzyka, efekty świetlne] oraz tak jawnie zakłamaną merytorycznie imprezę? Demencja Szwedów??
Czy już misterium iniquitatis?
3 odpowiedzi do “Akademia, a może wiec – przeciw wyzyskowi, przeciw efektowi cieplarnianemu i wojnie.”
Panie Jacku, mam do wklejenia co prawda mało ekumeniczną dyskusję
Ale za to jaką ciekawą!
http://delurski.pl/6120/ekumenizm-a-prawda/
Pozdrawiam
list przekazałem
Szanowny Panie Profesorze!
Och, jak ten świat przyspieszył!
Obraziłabym się na Szanownego Pana za początkowe słowa krytykujące dzieła ojca Rydzyka, gdybym nadal wierzyła w szczerość intencji ich założyciela.
Podobnie jak wierzę w szczerość i religijność jegomościa z Matką Bożą w klapie marynary.
Nie minęła 25 letnia dekada, a my dostrzegamy, że i tym razem podsunięto nam fałszywego proroka….
Podobnie jak Pan obejrzałam to szykowne nabożeństwo.
I w przeciwieństwie do Pana, zachowałam całkiem dobry humor i nawet nie przysnęłam :-)
Przyszła mi do głowy doskonała myśl Nikolasa Davilli:
„Przyglądając się dzisiejszemu Kościołowi (kler-liturgia-teologia) tradycyjny katolik najpierw się oburza, potem trwoży a w końcu wybucha śmiechem.”
Jakżesz się nie uśmiechnąć, kiedy czarnoskórzy młodociani Szwedzi, w rytm tam-tamów ( czyżby ichniejsza muzyka ludowa?) wtaczają Krzyż z wizerunkiem jakiejś istoty z zaawansowanym wodogłowiem, otoczonym kwiatuszkami, skowronkami i radosnymi kolorowymi ludkami…?!
Tak miała wyglądać Śmierć Chrystusa?
Na lekcje religii, marsz!
Za najciekawszą wypowiedź uznałam przeprosiny kapłana odzianego w białą piuskę, zdaje się, że biskupa Rzymu, bo tytuł Ojca świętego bardzo Go mierzi…?!
Który pełen pokory przeprasza Pana Boga za dokonanie podziału!
Prawda, że to ciekawe?
Biskup Rzymu, który co dzień odmawia
Wierzę w Jeden Apostolski Kościół(…)
Przeprasza, że nie byliśmy „Aby byli Jedno”, że katolicy działali w pysze….!
Czcigodnym kapłanom i innym świętującym polecam blog ks. Delurskiego:
Korzystając z wolnej chwili w parafialnej kancelarii, nadrabiałem zaległości w lekturze. Postanowiłem, że wypiszę kilka cytatów – słów Marcina Lutra. Cytaty podaję za: J. Maritain, Trzej reformatorzy. Luter, Kartezjusz, Rousseau, tłum. K. Michalski, Warszawa-Ząbki 2005. Zanim bowiem ogłoszą triumfalnie, że Luter wielkim człowiekiem był, a przypominam, że podobne stwierdzenia padały (mam tu na myśli choćby katolicko-luterańską komisję obradującą w 1983 roku w szwabskim klasztorze Kirchberg, która orzekła, że „zaczyna się uważać go [Lutra] za świadka Ewangelii, za mistrza wiary i bohatera duchowej odnowy”. La Documentation Catholique 13, 2 VII 1983, s. 694.) trzeba kilka tych myśli Lutra wypisać. Wszystko podczas tzw. dekady Lutra, która ma przygotować wszystkich na rocznicę powstania tej herezji w 2017 roku. A więc obiecane cytaty.
„Poszukaj sobie czym prędzej odpowiedniego towarzystwa albo zacznij pić, grać, gadać głupstwa, szukaj rozrywki. Trzeba… nawet czasem zgrzeszyć z nienawiści i pogardy dla diabła, aby nie dawać mu możliwości wzbudzania w nas skrupułów z byle powodu. Jeśli człowiek zanadto boi się grzechu – jest zgubiony… Ach, gdybym mógł wreszcie znaleźć jakiś porządny grzech i nabrać szatana”.
Papieża wyobrażał sobie jako „pokrytego wstrętnymi ranami i robactwem”.
„Nie godzę się, aby moja nauka mogła podlegać jakiemukolwiek osądowi, nawet anielskiemu. Kto nie przyjmie mojej nauki, nie może zostać zbawionym”.
„Rozum to jest największa k… diabelska; z natury swojej i sposobu bycia jest szkodliwą k…; jest prostytutką, prawdziwą k… diabelską, k… zeżartą przez świerzb i trąd, którą powinno się zdeptać nogami i zniszczyć ją i jej mądrość… Rzuć jej w twarz plugastwo, aby ją oszpecić. Rozum jest utopiony i powinien być utopiony w Chrzcie… Zasługiwałby na to, ohydny, aby go wyrzucono w najbrudniejszy kąt domu, do wychodka”. To fragment kazania, żeby nie było wątpliwości…
całość: http://delurski.pl/2356/wypisy-z-marcina-lutra/
Pozdrawiam Pana Profesora bardzo serdecznie!