Prawda wreszcie się przebija! To wojskowe służby zamordowały ks. Jerzego!


z:  http://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/9160-prawda-wreszcie-sie-przebija-to-wojskowe-sluzby-zamordowaly-ks-jerzego

fot: YouTube fot: YouTube

Śledztwo w sprawie zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki nie doprowadzi do odkrycia prawdy, na którą czekamy już od ponad 30 lat.

19 października br. minęła 32. rocznica porwania kapelana „Solidarności” księdza Jerzego Popiełuszki, który kilka dni później poniósł męczeńską śmierci z rąk nieustalonych do dzisiaj sprawców. Pomimo że w tej sprawie po roku 1989 już dwukrotnie prowadzone było śledztwo, winni nie zostali wskazani.

Po raz pierwszy, na początku lat 90., prowadziła je specjalna grupa śledczych w Departamencie Prokuratury Ministerstwa Sprawiedliwości na czele z prokuratorem Andrzejem Witkowskim. W 2002 r. śledztwo to zostało ponownie podjęte przez pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej i toczy się ono do dziś, ale bez wyników. Miały za to miejsce inne ważne zdarzenia związane z kapelanem Solidarności. W 2010 r. ksiądz Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany przez papieża Benedykta XVI. We wrześniu 2014 r. zaczął się jego proces kanonizacyjny, który, jak wszystko na to wskazuje, również zakończy się pozytywnie i kapelan Solidarności zostanie kolejnym polskim świętym Kościoła katolickiego.

Półprawdy, kłamstwa, manipulacje

Sprawa zamordowania kapelana Solidarności była w ostatnich kilkunastu latach przedmiotem zainteresowania wielu dziennikarzy, a także historyków, czego owocem były kolejne publikacje na temat okoliczności jego śmierci. Niektóre z nich, powołując się na ustalenia, jakich w śledztwie dokonał wcześniej prokurator Witkowski, rysowały zupełnie inny obraz przebiegu zdarzeń, które doprowadziły do śmierci księdza. Ale nie zmieniło to zasadniczego scenariusza tej zbrodni, wymyślonego przez szefa komunistycznej bezpieki gen. Czesława Kiszczaka, a potem utrwalonego w wyniku procesu jedynych rzekomo sprawców, który toczył się na początku 1985 r. przed Sądem Wojewódzkim w Toruniu. Scenariusz ten jest nadal powszechnie powielany w Polsce, znajdując wielu zwolenników nawet w samym kościele. Niektórzy jego przedstawiciele lansują nawet przy tej okazji teorię, jakoby śledztwo IPN było przeszkodą w trwającym obecnie procesie kanonizacyjnym księdza Jerzego Popiełuszki. Na szczęście nie wszyscy duchowni podzielają taki pogląd. Znacznie więcej z nich podkreśla, że śledztwo IPN i proces beatyfikacyjny to zupełnie odrębne materie i zupełnie inne są ich cele.

W czasie jednego ze spotkań z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, jakie miało miejsce w Domu Pielgrzyma „Amicus”, istniejącym przy parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu (tej samej, w której swoją posługę duszpasterską pełnił ks. Jerzy Popiełuszko), jedna z jego uczestniczek zaproponowała, abyśmy roboczo przyjęli wersję, że księdza Jerzego zamordował komunistyczny system, a nie konkretni ludzie. Propozycja ta dobrze pokazuje atmosferę, jaka od wielu lat istnieje wokół śledztwa dotyczącego mordu na kapelanie Solidarności. To atmosfera, w której bardzo często zamiast prawdy możemy spotkać się z półprawdami, kłamstwami i manipulacjami. Niewątpliwie kryje się za nimi głęboka potrzeba zatajenia prawdy o faktycznych okolicznościach śmierci księdza Jerzego. I to na pewno może budzić niepokój. Oby za jakiś czas nie stało się tak, że szanse na poznanie pełnej prawdy w sprawie zamordowania księdza Popiełuszki, jakie wiążą się z tym dochodzeniem, spadną do zera. Kolejna rocznica tej zbrodni i milczenie IPN-owskich prokuratorów, którzy od 14 lat prowadzą swoje śledztwo w tej sprawie, pozwalają uważać taką hipotezę za więcej niż realną.

Nietykalni sprawcy

Gdy w 2002 r. pion śledczy IPN ponownie rozpoczął śledztwo w sprawie zamordowania księdza Jerzego Popiełuszki, jego sprawcy określeni zostali jako „związek przestępczy w strukturach MSW”, który miał istnieć w czasach, gdy kierował nim gen. Czesław Kiszczak. To w ramach tego „związku przestępczego” miało dojść do zaplanowania i popełnienia zbrodni na księdzu Jerzym Popiełuszce, której „wykonaniem” kierowały osoby z najwyższego kierownictwa MSW, w tym sam jego szef – gen. Czesław Kiszczak. I to na odpowiedzialności samego Kiszczaka do tej pory koncentrowało się wspomniane śledztwo IPN. Jednak Kiszczak nie żyje i nie będzie można już skazać go za „sprawstwo kierownicze” zbrodni na księdzu Jerzym Popiełuszce. Taka sytuacja powoduje, zdaniem prokuratora Witkowskiego, że muszą ulec zmianie priorytety śledztwa Instytutu. Za najważniejszy z nich Witkowski uznaje osądzenie innych sprawców, którzy brali udział w „wykonaniu” tej zbrodni. A tych, jak sugeruje prokurator w swojej najnowszej książce (Szukając sprawców zła), należałoby tropić w kręgach byłych oficerów wojskowych służb specjalnych z czasów PRL-u. Mocne podstawy do takiego wniosku dają dotychczasowe ustalenia tego śledztwa. Mówią one, że oprócz trzech funkcjonariuszy SB (Grzegorz Piotrowski, Waldemar Pękala i Leszek Chmielewski), którzy 19 października 1984 r. dokonali porwania księdza, w sprawę jego mordu była zaangażowana również grupa oficerów z wojskowego kontrwywiadu (Wojskowej Służby Wewnętrznej), która monitorowała nie tylko aktywność księdza Jerzego, ale także grupę Piotrowskiego, i działo się to za aprobatą gen. Czesława Kiszczaka. Według prokuratora Witkowskiego zmaltretowany ksiądz Jerzy miał zostać przekazany przez Piotrowskiego i jego kompanów właśnie grupie wojskowych, by ci kontynuowali „działania” wobec księdza, co w rezultacie doprowadziło do jego śmierci. I to oni powinni stać się przedmiotem dalszych dociekań śledztwa. Dla Witkowskiego jest jasne, że to tamci, kompletnie do dziś bezkarni, „wojskowi” powinni teraz usłyszeć zarzuty w sprawie śmierci księdza i stanąć przed sądem.

Prawda się przebija

Właśnie o roli wojskowych służb w zbrodni na kapelanie Solidarności Witkowski opowiada w swojej najnowszej książce znacznie szerzej, podając przy tym wiele faktów, jakie zdołał w tym zakresie ustalić, prowadząc dwukrotnie to śledztwo ( w latach 1990–1991 i 2002–2004). Jeszcze kilka miesięcy temu Witkowski miał nadzieję, że ponownie zajmie się jego prowadzeniem. Aby tak się stało, złożył w marcu br. wniosek do Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego o przywrócenie go w stan czynny (od prawie dwóch lat jest prokuratorem w stanie spoczynku). W swoim wniosku Witkowski zaznaczył jasno, że głównym motywem wniosku jest jego gotowość do ponownego objęcia śledztwa w sprawie zmordowania księdza Jerzego Popiełuszki i doprowadzenie tego dochodzenia do skutecznego końca. A za taki koniec prokurator Witkowski uznał postawienie przed sądem innych sprawców tej zbrodni.

Jednak tak się już nie stanie. Witkowski napotkał sprzeciw wobec swoich planów ze strony szefa pionu śledczego IPN-u, który nie zgodził się, aby ponownie przejął on to śledztwo. W tej sytuacji Witkowskiemu nie pozostało już tylko nic innego, jak wycofać swój wniosek, co ostatecznie uczynił w czerwcu br.

Teraz wszystko będzie zależało od prokuratorów IPN-u. Czas pokaże, czy podołają temu zadaniu. Na razie nic na to nie wskazuje.

„Szukając sprawców zła” to wywiad-rzeka z prokuratorem Andrzejem Witkowskim. Książka ukazała się w maju br. nakładem wydawnictwa Bollinari. Jest dostępna m.in. w Polskiej Księgarni Narodowej.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta! Nowy numer w każdy piątek w kioskach!

, , , ,