z: http://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/9481-polska-bastionem-zdrowego-rozsadku
Elementarny instynkt samozachowawczy nakazuje w sytuacji potencjalnego zagrożenia dbać o własną wspólnotę i właśnie taka dbałość na poziomie państwowym i kulturowym wyłania się z badań. A zatem – Polska bastionem zdrowego rozsądku! Europa ma z kogo brać przykład. Czy skorzysta?
Nowy numer tygodnika Polska Niepodległa! Zobaczcie o czym piszemy i kupcie nowy numer!
1. Jesteśmy przedmurzem?
Tegoroczny Marsz Niepodległości przebiegał pod hasłem „Polska bastionem Europy”. W połączeniu z wizerunkiem husarza na promującym wydarzenie plakacie ma nam to uzmysłowić, że dziś, tak jak przed wiekami, łacińska cywilizacja trzeszczy pod naporem islamu, zaś Polska po staremu pełni rolę przedmurza chroniącego kontynent przed zalewem barbarii. Przy czym, dodajmy, owo barbarzyństwo atakuje zarówno z zewnątrz w postaci hord migrantów, jak i od wewnątrz poprzez rozliczne tendencje rozkładowe forsowane przez lewicowo-liberalny establishment realizujący rewolucyjną strategię Antonia Gramsciego.
Powstaje jednak pytanie, czy owo hasło nie jest przypadkiem na wyrost, czy polski naród dorósł do tak odpowiedzialnej roli? I tutaj, nieco paradoksalnie, warto się przejrzeć w lustrze podtykanym nam przez drugą stronę światopoglądowego sporu.
Jak być może niektórzy z Państwa pamiętają z moich wcześniejszych tekstów, zaglądam czasem na stronę Centrum Badań nad Uprzedzeniami działającego przy Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Gwoli przypomnienia – to Centrum jest mocno zideologizowaną komórką, realizującą lewacką agendę ubraną w szaty badań socjologicznych, których efekty zamieszcza na swej stronie w kolejnych raportach. Afiliowanie przy UW ma ten walor, że jako instytucja nominalnie naukowo-badawcza musi trzymać się odpowiednich metodologicznych kanonów, zaś jawną propagandę ograniczyć do komentarzy i didaskaliów – z tym że owa „metodologia” jest również dość specyficzna i najeżona licznymi manipulacjami, o czym szerzej za chwilę. Wychodzi z tego ciekawy miszmasz wystawiający Polakom, mimo wysiłków autorów, bardzo pochlebne i budujące świadectwo. Krótko mówiąc, to, co w zamyśle ma przedstawić nasze społeczeństwo jako zacofany, ciemny motłoch odstający od postępowej Europy, staje się mimowolnym panegirykiem, hymnem pochwalnym na cześć polskiego zdrowego rozsądku. Jest to o tyle interesujące, że stereotyp Polaka kojarzy się raczej z niepoprawnym romantykiem ignorującym realia, mierzącym siły na zamiary – tymczasem to komentarze lewicowych badaczy sytuują ich jako utopijnych inżynierów dusz uparcie borykających się z oporną, konserwatywną materią społeczną.
2. „Islamonegatywność”
Spójrzmy zresztą. Na potrzeby tego artykułu wziąłem sobie na warsztat dwa raporty: „Postawy wobec mniejszości muzułmańskiej w Polsce: raport z badań sondażowych dotyczących mowy nienawiści” oraz „Polska dla Polaków, Polacy dla Polski. Przekonania i preferencje uczestników Marszu Niepodległości 2015”. W pierwszym dokumencie autorzy ze zgrozą konstatują, że Polacy są wobec muzułmanów nastawieni skrajnie nieprzychylnie i są oni najmniej lubianą grupą religijną. Dzieje się tak, mimo że przytłaczająca większość respondentów nie miała bezpośredniej styczności z wyznawcami islamu. Co ciekawe, niemal połowa z nas była w stanie zaakceptować muzułmanina jako współpracownika czy sąsiada – zmiana następuje dopiero przy pytaniu o małżeństwo członka rodziny. Tu wskaźnik akceptacji znacząco się obniża.
Dalej przystąpiono do badania „islamonegatywności” (okazuje się, że jest takie pojęcie). Poproszono uczestników badania o ustosunkowanie się do siedmiu stwierdzeń dotyczących archaiczności islamu, jego relacji z państwem i fundamentalizmu. Lecz tu – uwaga – z końcowych analiz wykluczono odpowiedzi na zdanie: „Islam wraz ze swoimi ekstremistycznymi odłamami sprzyja terroryzmowi”. Dlaczego pominięto ten punkt i jakie były opinie wobec „wygumkowanego” stwierdzenia? Czyżby reakcje respondentów okazały się nie do zaakceptowania? Tego autorzy nie wyjaśniają – ot, prawem kaduka badacze postanowili go nie uwzględniać, dopuszczając się tym samym grubymi nićmi szytej manipulacji. Niemniej jednak mimo to poziom „islamonegatywności” okazał się „relatywnie wysoki”, co przypisywane jest tendencjom do „prawicowego autorytaryzmu” i „orientacji na dominację społeczną” – czyli, najogólniej rzecz ujmując, przywiązaniu do tradycyjnych społecznych hierarchii, zakorzenionych wartości i norm, tudzież podporządkowania silnej władzy państwowej i autorytetom, co przejawiać się ma m.in. w przywiązaniu do prawa i porządku publicznego.
Proszę zwrócić uwagę, z jak silnym nacechowaniem ideologicznym mamy do czynienia już na poziomie metodologii i jak, siłą rzeczy, tendencyjne muszą być interpretacje tak ustawionych badań. Po pierwsze, jeśli „autorytaryzm”, to wyłącznie „prawicowy” (o lewicowym autorytaryzmie, jak się zdaje, nie słyszano). Po drugie, by otrzymać taką łatkę, wystarczy zgadzać się z twierdzeniami typu „odwracanie się od tradycji okaże się pewnego dnia fatalne w skutkach”. Zdawałoby się, oczywistość, ale nie – to twierdzenie „autorytarne”. Po trzecie, „orientacja na dominację społeczną” zakładająca hierarchiczność społeczeństwa o wiele silniej reprezentowana jest w myśleniu lewackich „elit” czujących się w prawie do uprawiania społecznej inżynierii wysadzającej w powietrze tradycyjny kanon wartości w imię postępowego obłędu – ale tego również „badacze” nie raczą zauważyć. No i po czwarte wreszcie, naukowcy przypatrujący się przez lupę „islamonegatywności” jakoś nie wpadną na to, by wyjechać np. do Niemiec i tam zbadać „chrystianonegatywność” wśród społeczności muzułmańskiej.
Nawet jednak z tak zmanipulowanych na poziomie elementarnej siatki pojęciowej badań wyłania się obraz Polaków nie tyle jako dyszących nienawiścią „islamofobów”, ile po prostu utrzymujących bezpieczny dystans do grup skrajnie odmiennych od nas kulturowo. Wyniki ankiet świadczą o tym, że Polacy mają oczy i uszy otwarte, śledzą i znają problemy innych krajów z napływowymi migrantami i nie chcą tego samego testować na własnej skórze. Niech żyje więc polski zdrowy rozsądek.
