[W jakim celu wożono Łukasza cztery godziny po Berlinie? J.B.]
z:http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19376&Itemid=47

Trzeba ustalić z jakiej broni strzelano do naszego kierowcy i z jakiej odległości padły strzały.
Bardzo ważne pytania:
1.Dlaczego zamachowiec (nie koniecznie terrorysta) pozwolił jechać razem wprost na ludzi z żywym ponoć silnym mężczyzną, który mu cały czas przeszkadzał? Mając broń nie skorzystał z niej wcześniej?
2.Dlaczego sam się narażał na szykany i utrudnianie zamachu skoro mógł zamiast ranić go nożem po prostu strzelić w głowę?
3.Dlaczego sekcja zwłok nic nie mówi o tym, czy może nasz kierowca był skrępowany, miał związana ręce czy coś w tym rodzaju?
- Jak to możliwe, że faktyczny sprawca zamachu uciekł z miejsca zbrodni i na dodatek nie jest do końca znana jego tożsamość? Przecież Służby specjalne wiedziały o planowanym zamachu na stragany Bożonarodzeniowe w Berlinie. W dodatku do zamachu doszło w samym centrum miasta.
Dziwnym „zbiegiem okoliczności” pewien niemiecki redaktor sfilmował strzelaninę w Monachium i ten sam redaktor wcześniej dziwnym trafem także sfilmował atak ciężarówki w Marsylii. A tu jakoś wszystko umknęło jego uwadze?
Por.: Dwójka z piekła rodem.Gdzie drogi Richard [Gutjahr] ma zamiar nakręcenia video z przynależną masakrą
- A co z monitoringiem miejskim? Poza tym handlujący też mają smartfony i własny monitoring przy kasach i nikt nie nagrał zbiega??? Mamy XXI wiek i to w sercu europejskiej metropolii.
- Jak podał Cezary Gmyz – berliński korespondent z Polski – początkowa narracja w niemieckich mediach była taka właśnie, że Polak był pasażerem i współuczestnikiem zamachu. Skąd takie informacje, jeśli policja i służby nie chciały ujawniać szczegółów i ustaleń w trakcie prac na miejscu zamachu.
- Najważniejsze: kto miałby na tym zyskać? Odpowiem pytaniem. Pamiętacie „Prowokację Gliwicką”? Wobec obecnej sytuacji w Polsce i zaangażowaniu w kłamliwym przekazie niemieckich mediów w Niemczech i Polsce celem zaogniania sytuacji i eskalowania konfliktu przed zaplanowaną kolejna debatą w Brukseli przeciw Polsce mieliby mocny argument do skorzystania z ustawy 1066 oraz Traktatu Lizbońskiego czyli interwencji zbrojnej w naszym kraju.
z:http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19375&Itemid=47
Zamach w Berlinie to operacja spec-służb.
Planowano wrobić Polaka w zamach!
21 Grudzień 2016 Jarek Kefir https://jarek-kefir.org/2016/12/21/zamach-w-berlinie-to-operacja-spec-sluzb-planowano-wrobic-polaka-w-zamach
Jak podały dziś media, polski kierowca stoczył z islamistą-zamachowcem walkę w kabinie ciężarówki. Miał wyrywać mu kierownicę, i dotkliwie zranić go nożem. Dopiero w szoferce i po dokonaniu zamachu islamista zastrzelił Polaka. Dzięki wyrywaniu kierownicy zamachowcowi i zmianie trasy ciężarówki, ofiar było znacznie mniej.
Cytuję: „Widziałem wszystko na własne oczy, to stało się dosłownie momentalnie. Wyglądało to tak jak by ktoś łapał za kierownice w celu ominięcia ludzi. Kiedy ciężarówka się zatrzymała, tam w środku w kabinie była jeszcze strzelanina.. coś strasznego.”
To jest szokujące bo próbowano Polaka wrobić w zamach. On był żywy w szoferce. Potem zamachowiec uciekłby chroniony przez niemieckie służby – bo to była ich operacja, Psy-Op, False Flag. Winę zwalono by na Polaka. Był to typowy zamach fałszywej flagi zorganizowany przez służby specjalne w celu oczernienia Polaków i rozpętania kampanii nienawiści na ogromną skalę.
Przemawia za tym obecność polskiego kierowcy w szoferce. Zawsze jest tak ze takiego kierowcy się pozbywa – ogłusza się, wywleka na zewnątrz, zabija, ukrywa gdzieś w krzakach, i porywa ciężarówkę. Nigdy nie bierze się takiego pasażera na gapę na taką mokra robotę.
Przyczyny są logiczne, oczywiste i znane każdemu żołnierzowi, agentowi specjalnemu, policjantowi, czy nawet cywilowi interesującemu się wojskowością i sprawami taktyki, walki. Otóż taki kierowca w szoferce byłby zawalidrogą, utrudnieniem i ogromnym ryzykiem dla zamachowca i jego operacji. Bo może przeszkadzać, popsuć plany, i co najważniejsze – zwrócić uwagę policji na mieście.
Tu jednak kierowca był potrzebny w szoferce i to żywy by zrzucić potem na niego winę. Potem islamista by uciekł (chroniony przez niemieckie spec służby). Policja znalazłaby ogłuszonego i poturbowanego Polaka. Rezultaty śledztwa zostałyby rozmyślnie sfałszowane, Polak okrzyknięty zamachowcem, zadyma na cały świat. Tylko cud sprawił, że nie jesteśmy dziś najbardziej znienawidzonym narodem Europy. Zwróćcie uwagę na jedną, bardzo ważną rzecz – tuż po zamachu w Berlinie wszystkie media świata gruchnęły gotowcem:
-„to była polska ciężarówka, kierowcą (domyślnie: zamachowcem) był POLAK„.
Wersja ta była wałkowana przez wszystkie media świata ponad cztery godziny. Jakie mogły być przyczyny tej operacji? Można zasugerować kilka z nich w podpunktach:
-wybielenie islamistów, których zaprasza pani Merkel, odwrócenie uwagi od hybrydowej wojny domowej jaka toczy się w Europie Zachodniej.
-kampania nienawiści wobec Polaków i ogólnie Słowian – trwa od bardzo dawna;
-wyrzucenie polskich imigrantów z Niemiec;
I jeszcze jedno. Terrorysta zostawił w szoferce dokumenty. Och! Jaki dobry pan terrorysta, specjalnie je zostawił. Lub specjalnie miał je w kieszeni podczas tak skrajnie niebezpiecznej akcji, by narażać się na to, żeby mu wypadły. Po to by go zidentyfikowano – no jakie to logiczne, prawda? Tak samo podczas zamachów 11 września – z samolotu zmienionego w ogień i popiół, jakimś cudem uratował się paszport zamachowca. I jakimś cudem został znaleziony na dole, na chodniku, przez policjanta. No logiczne, nie? Kefir, czego Ty w ogóle chcesz, spiskowy oszołomie?
Pewne jest to, że Niemcy już trzeci raz w ciągu 100 lat urządzają ludobójstwo całej Europy na ogromną skalę. Celem islamskiej inwazji jest wywołanie hybrydowej III wojny światowej. Ona zresztą już trwa. Być może prawdą są niektóry teorie spiskowe…
z: http://trybeus.neon24.pl/post/135845,zamachy-zamachowcy-i-dokumenty-zamachowcow
Zamachy”, „zamachowcy” i dokumenty „zamachowców”…
Czyli zarządzanie chaosem…
Specjalnością współczesnych zamachowców jest zostawianie dokumentów na miejscu zbrodni, a specjalnością współczesnych strzelających do nich jest robienie z nich sieczki, bez pojmania żywcem…to już taki standard bym rzekł…
Bo oto można się dowiedzieć, że w polskiej ciężarówce, która wjechała w berliński jarmark znaleziono dokumenty najprawdziwszego i najautentyczniejszego sprawcy zamachu…to nie pakistańczyk, tylko tunezyjczyk Anis A…
Pod linkiem…
cytuję: „Według niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” pod siedzeniem kierowcy policjanci mieli odnaleźć dokument należący do Anisa A., urodzonego w 1992 roku obywatela Tunezji.”
Wielką tragedią jest, że dotknęło to zupełnie przypadkowo naszego Rodaka…
Czyli…w zamachu w Paryżu znajdują się dokumenty, w zamachu w Nicei dokumenty, w Nowym Jorku znajdują się dokumenty…funkiel nówki pod gruzami WTC…i w Berlinie dokumenty:))…cóż za wspaniali ci zamachowcy, że nigdy do akcji nie idą bez zabrania dowodów tożsamości…przecież popełniliby oczywiste wykroczenie…
W Ankarze nie było podrzuconych dokumentów, bo gość który strzelał do rosyjskiegop ambasadora był ogólnie znany…no bez jaj, żeby dokumenty podrzucać…głupi lud by się zara kapnął…
No ale co wiemy? Ten mój poprzedni post (link) był trochę prowokacyjny, ale powiem szczerze na tyle lat pisania w sieci należy mi się odrobina awangardy…
Więc co wiemy? Taurecki policjant, były ochroniarz Erdogana fiksuje, nagle poczuł przypływ religijności, czy zachciało mu sie hurys i pakuje około 8 strzałów w korpus amabasadora rosyjskiego wykrzykując słynne już „allach akbar” i przez kilkadziesiąt sekund nawija o Aleppo. Na sali nie ma ruskiej ochrony, praktycznie nie ma żadnej ochrony, jedyną ochroną jest zamachowiec…sytuacja kuriozalna…jak mogło do takiego czegość dojść? Nie podejrzewam, że ludzie Putina to debile. Po zestrzeleniu SU-24 przez Turków, gdzie giną rosyjscy lotnicy ja przynajmniej nigdy bym nie ufał już Turkom…Putin jest bardziej cwany ode mnie, więc myślę, że środki ostrożności wobec swoich dyplomatów byłyby postawione na ostrzu noża.
Ja nigdy bym nie zaufał muzułmanowi, nawet jakbym się z nim znał od urodzenia. Czy można podejrzewać, że Rosjanie mogliby być tak naiwni? Nie sądzę…
No i tak…faktycznie, zdjęcie zabitego zamachowca jest, jest krew, której brakło przy postrzeleniu amabasadora (czy być może miał kamizelkę?). Zamachowiec kamizelki nie miał, czyli był przygotowany na pewną śmierć, czyli typowy scenariusz „zamachów”, gdzie „zamachowiec” nie jest w stanie już zeznawać…porównać proszę do zamachów w Bostonie (Dżochar Carnajew)
Jeśli byłaby to śmierć Karłowa, to byłaby to bardzo głupia śmierć, chyba najgłupsza, jaka mogłaby się przydarzyć rosyjskiemu dyplomacie…dlatego uważam, że mogło to być zainscenizowane…
Nikt nie musi się ze mną zgadzać, na dzień dzisiejszy mało jest informacji, aby jednoznacznie stwierdzić , czy Mevlut Mert Aydintas działał sam, czy sfiksował mu nagle beret, czy zachciało mu się hurys… i kto był jego mocodawcą jeśli nie działał sam. Ważne będą teraz posunięcia Putina, ale najważniejsze będzie teraz wytypowanie tych, którzy skorzystali na tym zamachu (cui bono?)…
Film z Ankary jest „bardzo autentyczny”, czyli być może ma uwiarygadniać śmierć, podobnie jak filmik Koli (na którym było słychać strzały), a który tak de facto miał uwiarygadniać miejsce „katastrofy”…
A gdyby stało się tak…(to już moja awangarda)…Karłow ubiera kamizelkę kuloodporną, a „zamachowiec” wali w korpus, (wie, że Karłow ma kamizelkę) po czym „zamachowiec” zaczyna uciekać, ale dopadają go tureccy komandosi i robią z niego „sito” z autentyczną, sztuczna krwią i wychodzi straszna scena zbrodni na oczach milionów widzów z wielką ilością odsłon na You Tubie…po czym Crisis Actors wstają i zostają wywiezieni busami z miejsca spektaklu…
A czy Karłow trafia na wyspę Vipów i pije z Kulczykiem szampana, to czas pokaże…w każdym bądź razie jestem pewien, że szpece od zarządzania chaosem pracują na najwyższych obrotach…
Tekst ukazał się w Kurniku Politycznym…
trybeus.blogspot.com/2016/12/zamachy-zamachowcy-i-dokumenty.html