
Nie ma już chyba granic, których nie przekroczą w walce o to, by było tak jak było.
Cielecka opowiedziała w Newsweeku o swojej traumie. Co się stało? Jechała tramwajem ze znaczkiem KOD-u wpiętym w ubranie.
Pamiętam, jak raz wracałam wieczorem tramwajem po manifestacji z przypiętym znaczkiem KOD. I siedział tam facet, czułam że mnie rozpoznał. **I on jakimiś dźwiękami, onomatopejami zwierzęcymi, próbował dać mi do zrozumienia, że mu śmierdzę. Poczułam się jak – przepraszam za porównanie – żydowskie dziecko w tramwaju w czasie okupacji
—powiedziała w rozmowie z tygodnikiem Lisa i trzeba przyznać, że jej wiedza na temat II wojny światowej i sytuacji żydowskich dzieci jest, delikatnie mówiąc, znikoma.
Na brednie aktorki opowiedział David Wildstein.
Spieszę Pani wytłumaczyć. W przeciwieństwie do Pani…
—zaczął swój wpis na Facebooku.
Żydowskie dziecko w trakcie okupacji nie jeździło komunikacją miejską. Nie grało w teatrze i filmie. Nie jadło sushi, nie jeździło na wczasy na Maderę czy do Tajlandii. Nie biegali po balach i imprezach, nie robiło sobie kretyńskich sesji zdjęciowych ani nie udzielało jeszcze durniejszych wywiadów do poczytnych gazet. Nie zarabiało też ani nie żyło w sympatycznych warunkach lokalowych…
—napisał obnażając demagogię uprawianą przez aktorkę.
Dziecko żydowskie było wtedy mordowane, torturowane, gwałcone, gazowane, zagładzane. Żyło w koszmarze i piekle, którego, na szczęście, Pani nie zrozumie
—przypomniał.
David Wildstein odniósł się także do innych bredni opowiadanych przez aktorów i celebrytów wystąpujących pod sztandarami KOD.
A do reszty opozycji totalnej- róbcie co chce ta. Tańczcie i wyjcie szlagiery w sejmie. Jedzcie tam pizze i sushi, róbcie sobie przerwy w walce o wolność jadąc na wczasy do Portugalii, dawajcie się bić przez niewidzialnych policjantów. Spoko. Może macie rację. Ale przestańcie sobie wycierać buźki milionami niewinnie pomordowanych. Tyle możecie?
—napisał.
ann