„Dostałem oszałamiający cios w głowę i upadłem na ziemię”. Wstrząsająca relacja napadniętego we Francji Polaka


[A gdzie policja znalazła arabski paszport?  J.B.]

z:  http://niezalezna.pl/92882-dostalem-oszalamiajacy-cios-w-glowe-i-upadlem-na-ziemie-wstrzasajaca-relacja-napadnietego-we-f

„Dostałem oszałamiający cios w głowę i upadłem na ziemię”. Wstrząsająca relacja napadniętego we Francji Polaka - niezalezna.plfoto: Gyrostat (Wikimedia, CC-BY-SA 4.0)

Wczoraj informowaliśmy o brutalnym napadzie na polskiego kierowcę we Francji. Pracownik firmy ATS Group z Papowa Toruńskiego-Osieki, który został napadnięty i obrabowany pod Paryżem w wrócił już do Polski. 43-latek otrzymał kilka ciosów kijem baseballowym, ma także ranę na nodze – od noża bądź kastetu zakończonego ostrym szpikulcem. Po powrocie do kraju szczegółowo relacjonował przebieg całego zajścia.

Funkcjonariusz z komisariatu w Mantes-La-Jolie (departament Yvelines), miasta, w pobliżu którego doszło do napadu, poinformował, że na razie nie udało się ująć sprawców. Trwa dochodzenie mające pomóc w ustaleniu ich tożsamości. Polakowi ukradziono m.in. pieniądze, dokumenty, telefon i tablet. Sprawcy ukradli również samochód i podpalili go kilka kilometrów dalej.

– Oglądałem film na tablecie w samochodzie, którym jeżdżę po Europie. Byłem już przygotowany do spania. Podjechał jakiś samochód osobowy na parking, na którym byłem. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn, którzy nie wzbudzili moich podejrzeń. W pobliskiej restauracji panował normalny ruch, bo było jeszcze przed godziną 22. Zapukali i przedstawili się jako policja. Pokazali legitymacje. Po otworzeniu drzwi poproszono mnie o dokumenty i wtedy zobaczyłem trzeciego mężczyznę. Wtedy już wiedziałem, że coś jest nie tak – relacjonuje zdarzenie napadnięty kierowca.

Mężczyznę wyciągnięto z samochodu i pobito.

– Pierwszy cios kijem baseballowym w głowę sparowałem ręką. Do tej pory odczuwam to boleśnie. Później nie byłem już w stanie powstrzymać ich ataku. Dwóch z trzech mężczyzn, moim zdaniem, było pochodzenia arabskiego, trzeci był Europejczykiem. Czwarty mężczyzna z tej grupy nie brał czynnego udziału w zdarzeniu. Stał z boku, ale nie zarejestrowałem, jak dokładnie wyglądał. Upadając na kolana otrzymywałem kolejne ciosy i nie byłem się w stanie podnieść – mówi 43-letni mężczyzna.

Kierowca zwrócił uwagę na fakt, że cały atak był bardzo dobrze zaplanowany, a napastnicy nie odzywali się do niego ani nie rozmawiali ze sobą.

– Nie wiem przez ile czasu leżałem na tym parkingu. Gdy się ocknąłem i odzyskałem zdolność widzenia, to ruszyłem w kierunku McDonalds’a. Tam poprosiłem, żeby dali mi telefon. Na początku nikt nie chciał tego zrobić, więc poprosiłem obsługę o to, żeby zadzwoniła na policję. Złożyłem we Francji zeznania i zostałem opatrzony w szpitalu. Szef firmy wysłał po mnie drugiego kierowcę, który przywiózł mnie do Polski – relacjonuje całe zajście napadnięty Polak.

Właściciel firmy ATS Group, dla której pracuje kierowca zaatakowany we Francji podkreśla, że to nie pierwszy tego typu incydent w ostatnim czasie..

– Straty mojej firmy w ostatnich miesiącach są ogromne. Odkąd wybuchł kryzys imigrancki, to coraz częściej są nam przecinane plandeki na samochodach, a także płacę mandaty za to, że chowają się w nich Arabowie, którzy chcą przedostać się do Anglii. Jest bardzo niebezpiecznie w wielu miejscach w zachodniej Europie i coraz trudniej będzie znaleźć osoby do pracy. Sytuacja jest obecnie gorsza niż kiedyś na wschodzie Europy np. na Białorusi – uważa właściciel firmy ATS Group Filip Rozwadowski.

AddThis Sharing Buttons

, , ,