Uzbrojeni i zamaskowani bojówkarze patrolują granicę bułgarsko-turecką w pasmie górskim Strandża. Milicjanci pilnują aby do Bułgarii nie przechodzili imigranci z Bliskiego Wschodu.

Wedle portalu express.co.uk dowódcą i twórcą niecodziennego „pospolitego ruszenia” o nazwie „Bułgarska Narodowa Obronna” – BNO Shipka jest Władimir Rusev, były pułkownik, który twierdzi, że był ochotnikiem w trakcie wojen w Czeczenii w armii rosyjskiej.
Zdaniem dowódców BNO ilość ochotników oscyluje nawet do 5 0000 wyszkolonych ludzi, pochodzących głównie z wiosek w rejonie przygranicznym. Uważają, że są ostatnim szańcem obronnym południowej Europy.
BNO tropi nielegalnych emigrantów, którzy przechodzą z Turcji do Bułgarii kierując się do raju w Niemczech lub w Szwecji:
– Są to głównie młodzi mężczyźni pomiędzy 17 a 35 rokiem życia. Widać po niektórych doskonałe warunki fizyczne i przeszkolenie paramilitarne – objaśnia dziennikarzom delegowany członek patrolu granicznego.
Grupa odżegnuje się od wszelkich poglądów faszystowskich lub nacjonalistycznych, deklaruje się natomiast jako „bułgarscy patrioci”, którzy nawet dalecy są od islamofobi.
– Problemem nie jest islam. To jest inna cywilizacja, która jest wroga nam i ma inne poglądy na życie i na świat – zaznacza jeden z członków BNO.
Członkowie BNO bardzo sceptycznie odnoszą się do Turcji. Ankara, chociaż jest bardzo ważnym członkiem NATO marzy o restytucji Imperium Osmańskiego z Bułgarią jako jego częścią zaznaczają.
Paweł Rakowski
Źródło/express.co.uk
http://wolnosc24.pl/
Słowo „bojówkarze” jest użyte bezsensownie w danym kontekście. Chodzi raczej o rodzaj ochotniczej milicji.
Admin