[Islam, masoneria, satanizm i ich wzajemne związki. Przystępne wyjaśnienia. Dla zainteresowanych naszą przyszłością. J.B.]
Część pierwsza: O sufizmie i wahabizmie – w Kościele ??
„Fundamentaliści islamscy są wspaniali. Ani dom, ani religia nie są wystarczająco silne bez solidnych fundamentów. Wszyscy muzułmanie są fundamentalistami”.
Stanisław Krajski
„Masoneria polska 2017 – u progu katastrofy”
Rozdział III – początek
Polski Kościół, został również dotknięty tak jak Kościół na Zachodzie, chociaż może w trochę mniejszym stopniu, przez te osłabiające go i rozmywające doktrynę i praktykę duszpasterską manipulacje i infiltracje. Został dotknięty modernizmem, kultem człowieka, równaniem prawdy z fałszem.
W tym rozdziale dotkniemy tylko tego problemu (więcej uwagi poświęcimy mu w książce pt. „Masoneria polska 2017 – w centrum wydarzeń”) ukazując takie zagadnienia, które związane są wprost z planowanymi przez masonerię wydarzeniami, przede wszystkim z rewoltą islamską w Europie i towarzyszącą jej przyspieszoną islamizację (i masonizację) naszego kontynentu.
- Idealistyczna wizja islamu w Kościele
W dniu 26 stycznia 2017 r. odbył się kolejny, już XVII, „Dzień Islamu” w Kościele katolickim w Polsce. Co ciekawe pierwszy chyba raz nie opublikowano sprawozdania z jego przebiegu. Nie było też żadnej dziennikarskiej relacji. Czy zdarzyło się tam coś o czym nie można było napisać?
Po dłuższym czasie pojawiła się na stronie internetowej biskupa Grzegorza Rysia homilia wygłoszona przez niego w trakcie tego dnia1.
Wysłuchałem jej uważnie. Przeraziła mnie i mną wstrząsnęła. Jak daleko to wszystko zaszło.
Poświecę jej wiele uwagi w książce pt. „Masoneria polska 2017 – w centrum wydarzeń”.
Program i bezpośredni kontekst XVII „Dnia Islamu” najlepiej chyba określić jednym słowem – „groteskowy”. Pozostaje tylko otwarte pytanie: czy to jest efekt oderwania się organizatorów (w tym Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego Konferencji Episkopatu Polski) od rzeczywistości, czy efekt działania masońskiej „V Kolumny”?
Co uzasadnia użycie określenia „groteskowy”?
Zwolennicy dialogu z islamem w Kościele polskim ujmują, formalnie rzecz biorąc, ten dialog w perspektywie nauk soborowych. Podstawowy jest tu następujący fragment Deklaracji Soboru Watykańskiego II o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich „Nostra aetate”:
„Kościół spogląda z szacunkiem również na mahometan, oddających cześć jedynemu Bogu, żywemu i samoistnemu, miłosiernemu i wszechmocnemu, Stwórcy nieba i ziemi, Temu, który przemówił do ludzi; Jego nawet zakrytym postanowieniom całym sercem usiłują się podporządkować, tak jak podporządkował się Bogu Abraham, do którego wiara islamu chętnie nawiązuje. Jezusowi, którego nie uznają wprawdzie za Boga, oddają cześć jako prorokowi i czczą dziewiczą Jego Matkę Maryję, a nieraz pobożnie Ją nawet wzywają. Ponadto oczekują dnia sądu, w którym Bóg będzie wymierzał sprawiedliwość wszystkim ludziom wskrzeszonym z martwych. Z tego powodu cenią życie moralne i oddają Bogu cześć głównie przez modlitwę, jałmużny i post. Jeżeli więc w ciągu wieków wiele powstawało sporów i wrogości między chrześcijanami i mahometanami, święty Sobór wzywa wszystkich, aby wymazując z pamięci przeszłość szczerze pracowali nad zrozumieniem wzajemnym i w interesie całej ludzkości wspólnie strzegli i rozwijali sprawiedliwość społeczną, dobra moralne oraz pokój i wolność” (DRN 3).
Ta idealistyczna wizja islamu niewiele mająca wspólnego z rzeczywistością, oparta, jak można się domyśleć, na zapewnieniach samych wyznawców islamu, że islam tak scharakteryzowany uchwycony jest w swojej istocie i prawdzie, upowszechniała się po Soborze w Kościele.
Jeśli nawet jakiś katolicki uczony próbował ją zweryfikować i podjął badania nad islamem, wyniki tych badań jako „nieekumeniczne” nie przedostawałyby się do szerszego kręgu odbiorców katolickich (w tym biskupów i kardynałów). Obowiązywała bowiem już chyba zaraz po Soborze swego rodzaju posoborowa polityczna poprawność, która zabraniała „jątrzyć”.
-
Islam i szatan
Zauważmy, że odpowiedź na pytanie „Czym jest w istocie islam?” można bardzo łatwo uzyskać zapoznając się nawet pobieżnie z Koranem. Mam na to następującą formułę. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Do księdza egzorcysty przychodzi człowiek i mówi: „Proszę księdza, od 20 lat objawia mi się archanioł Gabriel. Pojawia się jako mężczyzna wielki jak góra. Gdy siada, zasłania horyzont. Przekazuje mi orędzie od Boga. W jego ramach wspomina pozytywnie o Matce Bożej, mówi o Niej z szacunkiem, ale wciąż, co kilka dni powtarza, że Chrystus nie jest ani Bogiem ani synem Bożym, że nie umarł na Krzyżu, nie zmartwychwstał. Często mówi, że Trójca Święta to wymysł ludzki…”.
Egzorcysta bez chwili namysłu stwierdza, oczywiście: „Synu, to z pewnością nie jest archanioł Gabriel. Masz objawienie szatańskie. To tylko szatan może mówić takie rzeczy”.
Oto mamy Mahometa, któremu objawiał się przez 20 lat wielki jak góra duch, który przedstawiał się jako archanioł Gabriel i Koran, który jest zapisem tych objawień. Można tu najwyżej jeszcze dodać, że nie ulega wątpliwości, że bóg islamu nie jest tym samym bogiem, co Bóg chrześcijan. Bóg islamu to Allah, bezosobowe bóstwo księżyca czczone na długo przed Mahometem przez pogaństwo arabskie.
-
Gdzie szukać „prawdziwego” islamu?
Załóżmy jednak, że polscy biskupi (przynajmniej ci, którzy są jakoś związani z „Dniem Islamu”) mają takie właśnie swoiste rozumienie islamu jakie prezentuje dokument soborowy. Jeśli jednak tak by było szukaliby w zróżnicowanym polskim świecie islamu kogoś, kto temu rozumieniu by odpowiadał, kto byłby reprezentantem „islamu jako takiego” czy „prawdziwego islamu”, a nie reprezentantem „agresywnego islamskiego marginesu”.
Załóżmy, że ci wyznawcy islamu, którzy zostali wybrani przez biskupów do uczestniczenia w „Dniu Islamu” to, według tych biskupów, reprezentanci „prawdziwego islamu”. Przecież biskupi nie chcieliby prowadzić dialogu z jakąś mniejszościową, nie do końca „prawdziwie islamską” grupą, od której „prawdziwy” islam się odcina.
Czy można znaleźć w Polsce takich „modelowych” wyznawców islamu?
Kiedyś to byli polscy Tatarzy, którzy nie znali języka arabskiego, nie mieli dostępu do Koranu (bo do 1985 r. był tylko po arabsku) i wierzyli w to, co było im przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie (od wielu pokoleń), to, co było efektem przekształcenia pewnych islamskich idei w zderzeniu z polską kulturą katolicką, co można by nawet nazwać „łagodnym pół-islamem”.
Dziś takich „modelowych” wyznawców islamu można w w Polsce jeszcze zapewne spotkać w związku Tatarów: Polskim Związku Muzułmańskim.
Jak czytamy na oficjalnej stronie internetowej Episkopatu Polski, w materiale pt. „XVII Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce” opublikowanym 25 stycznia 2017 r., referującym program tego „Dnia Islamu”: „Głos zabierze również mufti Polskiego Związku Muzułmańskiego Tomasz Miśkiewicz”2.
Ktoś mógłby wyciągnąć wniosek: „Zaproszono zatem na Dzień Islamu właściwą osobę”.
4. Umiarkowany „polski” islam czy agresywny wahhabizm?
Jest tu jednak kilka „ale”.
Po pierwsze, w 2013 r. można było przeczytać w„Rzeczpospolitej”: „Mufti Tomasz Miśkiewicz z wystawiania religijnych certyfikatów uczynił źródło dochodów swojej rodziny. Oburzeni polscy Tatarzy chcieli go za to pozbawić funkcji. Bezskutecznie. Miśkiewicza poparło ministerstwo”3.
Jak dowiadujemy się z tego samego artykułu w wyborach w Muzułmańskiego Związku Religijnego odwołano Miśkiewicza i wybrano nowego przewodniczącego Tomasza Aleksandrowicza. Powiedział on, między innymi: „Jeśli Miśkiewicz wydaje certyfikaty w imieniu MZR, to opłaty za ich wystawianie powinny być dochodami MZR, a nie prywatnymi – Miśkiewicza i jego żony”4.
Miśkiewicz nie przyjął wyników tych wyborów. „W białostockiej gminie wyznaniowej – czytamy w „Rzeczpospolitej” – powstała dwuwładza. Jednym zarządem kieruje Tomasz Aleksandrowicz, drugim, któremu sprzyja Miśkiewicz – Zofia Józefów. (…) Przewodniczący gminy Bohoniki, w której mufti ma poparcie, nie tylko z powodu zamieszkiwania tam jego krewnych, jest bardziej zdecydowany: – Halal to prywatna sprawa muftiego. To jego dobra wola, że jeszcze dzieli się ze związkiem – uważa Maciej Szczęsnowicz. – Mufti dobrze nas reprezentuje na różnych szczeblach. Według Szczęsnowicza funkcja muftiego jest dożywotnia i tak ma być. – Zresztą Aleksandrowicz nie dostał papierka od ministra Różańskiego (Józef Różański, dyrektor Departamentu Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji za rządów Platformy Obywatelskiej5 – dop S. K.), że go zatwierdza, tylko Miśkiewicz! – argumentuje. Papierek z ministerstwa to zaświadczenie, jakie minister administracji i cyfryzacji wystawił 31 stycznia br. (czyli w 2013 r. – dop. S. K.): ..zaświadczam, że Mufti Tomasz Miśkiewicz, zam… jest jednocześnie Przewodniczącym Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP. Rozsierdziło to Aleksandrowicza i jego zwolenników. – To, co zrobił minister, jest pogwałceniem konstytucji i ingerencją w prawo do wolności religijnej – oburza się”6.
Nowe władze związku złożyły do prokuratury doniesienie na Miśkiewicza o „uzurpowanie tytułów” i „ukrywanie dokumentów”7.
Po drugie, Miśkiewicza nie można uznać za typowego polskiego Tatara, który reprezentuje polską, „łagodną” wersję islamu.
Miśkiewicz studia z zakresu prawa muzułmańskiego (szariatu), a zatem również studia teologiczne, ukończył w Arabii Saudyjskiej8.
Miskiewicz jest też oficjalnym przedstawicielem w Polsce organizacji o nazwie WAMY. Co to za organizacja?
Na portalu „Euroislam.pl” Jan Wójcik pisze: „To właśnie SSM (Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich – dop. S. K.) wydawało pisma Sajjida Qutba, głównego ideologa Bractwa Muzułmańskiego. To oni wydawali Maududiego, założyciela islamskiego fundamentalizmu w Pakistanie. Tak samo jak Fajsala Mawlawiego, niedawno zmarłego islamskiego uczonego i zastępcy Jusufa al-Karadawiego. Fundatorem tych publikacji jednak nie było Bractwo, a Światowe Zgromadzenie Muzułmańskiej Młodzieży (World Assembly of Muslim Youth – WAMY) oskarżane przez USA o wspieranie islamskiego ekstremizmu na świecie. Przedstawicielem WAMY w Polsce jest mufti Tomasz Miśkiewicz, przewodniczący kojarzonego z Tatarami Muzułmańskiego Związku Religijnego”9.
Z kolei na portalu „E-elita.pl” czytamy: „Prowadzi (Miśkiewicz – dop. S. K.) przedstawicielstwo Światowego Zgromadzenia Młodzieży Muzułmańskiej (WAMY) na Europę Wschodnią, którego celem jest islamizacja wschodniej Europy, oraz fundację na rzecz budowy kompleksu handlowo-meczetowego w Warszawie (Afera Meczetowa)”10.
Imamem Centrum Kultury Islamu w Warszawie należącego do Muzułmańskiego Związku Religijnego jest Nizar Charif (niektórzy piszą to nazwisko tak jak się je wymawia – Szarif) z Syrii. Kto mógł go umieścić na tym stanowisku? Tylko Tomasz Miśkiewicz11.
Charif udzielił w swoim czasie wywiadu dziennikarzowi „Dispatch International”. W wywiadzie tym na pytanie „Czy otrzymujecie wsparcie finansowe z Arabii Saudyjskiej lub innych krajów arabskich?” odpowiedział: „Otrzymujemy, ale tylko z Arabii Saudyjskiej”12.
Odpowiadając na pytanie „Co Pan sądzi o fundamentalistycznych sektach islamskich, takich jak salafici czy wahhabici?” stwierdził: „Fundamentaliści islamscy są wspaniali. Ani dom, ani religia nie są wystarczająco silne bez solidnych fundamentów. Wszyscy muzułmanie są fundamentalistami”13.
Gdy dziennikarz zapytał: „Czy chciałby Pan wprowadzenia prawa szariatu w Polsce?” powiedział: „Ależ oczywiście! Szariat jest taki sam dla wszystkich i dlatego jest lepszy niż polskie i europejskie prawo”14.
Zapytany „Czy chciałby Pan, żeby w Polsce dozwolona była poligamia?” udzielił następującej odpowiedzi: „Tak. Mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł mieć więcej żon”15.
Jedno pytanie na marginesie: w jaki sposób Charif wyobraża sobie wprowadzenie w Polsce szariatu i poligamii? Jedno jest tu oczywiste – na pewno nie na drodze demokratycznej.
Powracając do samego Miśkiewicza. Podane wyżej fakty świadczą, że jest on, bez żadnych wątpliwości, wahabitą. Arabia Saudyjska to kraj wahabicki. Wahabizm jest tam wszechobecny, stanowi jedyną przyjmowaną i realizowaną konsekwentnie doktrynę i ktoś, kto by go nie przyjmował, nie studiowałby tam i nie dostawał pieniędzy od rządu tego kraju.
5. Polska, Arabia Saudyjska, ISIS
Sytuację w Arabii Saudyjskiej scharakteryzowałem w swojej książce pt. „Masoneria, islam, uchodźcy – czy czeka nas wielka apokalipsa?”
napisałem tam: „Arabia Saudyjska to najbardziej, jak się twierdzi, cywilizowany kraj arabski, sojusznik USA. Rząd tego państwa uznaje, w związku z tym, że na terenie Arabii Saudyjskiej znajdują się święte miejsca islamu (Mekka i Medyna), za swój podstawowy obowiązek realizowanie zakazu publicznego i prywatnego praktykowania innych religii niż islam. Czuwa nad tym wszechobecna Policja Religijna. Ten zakaz posunięty jest tak daleko, że ambasady krajów, na których flagach jest krzyż (np. Szwecja, Norwegia, Szwajcaria) mają zakaz ich wywieszania. Nie mogą też pojawiać się emblematy czerwonego krzyża. Gdy Arabia Saudyjska była zagrożona inwazją wojsk irackich i na jej terenie umieszczono dziesiątki tysięcy żołnierzy, głównie z USA i Wielkiej Brytanii, żołnierzom nakazano przed znalezieniem się na terytorium tego państwa zdjęcie krzyżyków i medalików. Nie wpuszczono też na teren Arabii Saudyjskiej kapelanów wojskowych. W państwie tym nie ma ani jednego kościoła chrześcijańskiego”16.
Napisałem tam również: „Nienawiść do chrześcijan jest wpisana w program szkół wszelkiego typu. W podręcznikach szkolnych można przeczytać, że chrześcijanie zostali przeklęci przez Allaha i zamienieni w małpy i świnie, bo przyjęli wielobóstwo. Policja Religijna śledzi cudzoziemskich pracowników zabraniając wspólnych chrześcijańskich modlitw czy nabożeństw nawet w prywatnych domach w największe święta chrześcijaństwa. Jeśli cudzoziemiec zostanie złapany na takich praktykach grozi mu śmierć, a w najlepszym przypadku, wieloletnie więzienie. I tak w 1995 r. np. półtora roku spędził w więzieniu Filipińczyk Donnie Lama. Za udział we Mszy św. groziła mu kara śmierci przez ścięcie. Pod naciskiem międzynarodowej opinii publicznej wymierzono mu „tylko” karę 70 batów (był po niej bliski śmierci) i wydalono go z kraju. W 2001 r. policja aresztowała 14 chrześcijan z Etiopii i Erytrei za to, że modlili się w swoich mieszkaniach. Byli bici rękami, kopani, wieszano ich na łańcuchach, bito stalowym prętem. Po roku takiego traktowania deportowano ich, gdy wstawili się za nimi dyplomaci ich krajów.
Długi czas w więzieniu spędziło w 2010 r. 150 katolików z Filipin za udział we Mszy Św. w prywatnym mieszkaniu. Uwolniono ich pod naciskiem międzynarodowej opinii publicznej”17.
W książce tej opisałem również jeden z wypadków chrześcijańskiego męczeństwa, które miały tam miejsce: „W 2008 r. jeden z funkcjonariuszy Policji Religijnej zamordował bezkarnie swoją córkę za to, że przeszła potajemnie na chrześcijaństwo. Przed śmiercią wyrwano jej język. Fatima Al.-Mutairi została spalona żywcem. Przed śmiercią napisała na swoim blogu, że rodzina proponowało jej darowanie kary i życie za powrót na łono islamu. Nie wyparła się Chrystusa”18.
Jaka jest różnica pomiędzy wahabizmem Arabii Saudyjskiej a doktryną, która zrodziła ISIS, która jest przez Państwo Islamskie głoszona i realizowana?
Odpowiedzi na to pytanie udzielił Alastair Crooke w taki sposób, że nie pozostawia żadnych wątpliwości: „Różnica między ówczesnymi wahhabitami a państwem islamskim jest taka, że Abd al-Wahhab uznawał trzy filary: jednego władcę, jedną władzę, jeden meczet, które odnosiły się do króla Arabii, a ISIS te trzy filary ignoruje. Jednak pod każdym innym względem jest zgodne z wahhabizmem” (wytłuszczenie S. K.)19.
6. Czy wahhabizm uznawany jest w polskim Kościele za „islam jako taki”?
Jeśli Tomasz Miśkiewicz został zaproszony na „Dzień islamu” w Kościele katolickim, po raz zresztą kolejny (był też zaproszony na III, VI, IX i XV „Dzień Islamu”), to zapraszający go tym samym uznali, że ta wersja islamu, którą reprezentuje (a zatem wahabizm) jest jakoś reprezentatywny dla islamu, jest islamem „prawdziwym”, islamem „jako takim”. Wahhabizm zaś nie zawiera w sobie elementów, które mogłyby być podstawą do jakiegokolwiek dialogu z katolikami, wręcz przeciwnie zmierza do intelektualnej, duchowej i fizycznej eliminacji chrześcijaństwa.
XVII Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce, na który zaproszono Miśkiewicza odbył się pod hasłem „Chrześcijanie i muzułmanie: adresaci i narzędzia Bożego miłosierdzia”. Przypisywanie wahabitom miłosierdzia czy doszukiwanie się go w samym Koranie (choć słowo to w tym tekście się pojawia) jest już nie tylko nieporozumieniem, ale ma znamiona dokonywanej z premedytacją manipulacji.
Już podane wyżej dane mogłyby wzbudzić w nas uzasadnione podejrzenie, że „coś tu jest nie tak”, że mamy do czynienia z jakąś masońską infiltracją, działaniem masońskich agentów wpływu.
To jednak o czym dotąd pisaliśmy to tylko czubek wielkiej góry lodowej.
Kolejne związane z „Dniem Islamu” w Kościele katolickim informacje, które zresztą bardzo łatwo jest uzyskać, są już porażające.
-
Andrzej Saramowicz – od teozofii do sufizmu
Jeśli przeczytamy „Oświadczenie Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów na XVII Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce 26 stycznia 2017 r.” poznamy również nazwiska jego sygnatariuszy. Pod samym bowiem dokumentem napisano: „W imieniu członków Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów Krzysztof Kraus, współprzewodniczący ze strony katolickiej, Andrzej Saramowicz, współprzewodniczący ze strony muzułmańskiej20.
O Andrzeju Krausie nie można, przynajmniej w internecie znaleźć żadnych informacji (co może przynajmniej budzić zdziwienie). Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów jest zarejestrowana w sądzie jako stowarzyszenie. Stąd można znaleźć podstawowe odnoszące się do niej informacje w KRS-ie. Według KRS-u Kraus nie reprezentuje tej Rady. Reprezentuje ją natomiast, jako jej współprzewodniczący, Saramowicz21.
Na blogu o nazwie „Islam po polsku” znajdujemy wywiad z nim, który jest poprzedzony jego notką biograficzną. Czytamy w niej: „Od roku 1996 po powrocie do Kraju otworzył Szkołę Nauk Sufich i udziela instrukcji praktyk sufickich. Zainteresowany od najmłodszych lat mistycyzmem, bada i studiuje różne systemy rozwoju duchowego. W połowie lat 70-tych utrzymuje kontakty z polskimi kręgami ezoteryków. W roku 1980 wyjeżdża do Anglii, gdzie studiuje Antropozofię i Teozofię. Od roku 1981 mieszka w Australii. Dalsze poszukiwania prowadzą go do Sufizmu, w którym rozpoznaje współczesną formę autentycznych nauk duchowych. W roku 1995 zostaje uczniem Szajcha Hazrata Azad Rasoola z Indii” (wytłuszczenia – S. K.)22.
W wywiadzie tym opowiada jak uznał Szajcha za swojego nauczyciela: „Siedzieliśmy wspólnie w medytacji (muraqaba) i po paru dniach doświadczyłem to, co sufi określają godzina spędzona w obecności duchowo zrealizowanego szajcha, jest cenniejsza niż tysiąc godzin dodatkowych religijnych praktyk. I to nie dlatego, że religia jest czymś mniej ważnym ale chodzi tu raczej o bezpośrednie oddziaływanie ludzi Boga, czy przyjaciół Allacha na innych. Dopiero wtedy uznałem że Szajch jest przyjacielem Boga (wali Allah) a z przyjacielem Boga należy trzymać. Szajch zgodził się przyjąć mnie na swojego ucznia. I tak nasza wspólna podróż się rozpoczęła”23.
Już z tego, co zawierają dwa poprzednie akapity możemy wyciągnąć wniosek,że Saramowiczowi duchowo było zawsze najbliżej do masonerii, dla której przecież ezoteryzm (chodzi o tzw. wiedzę tajemną), antropozofia i teozofia to doktryny, które są wpisane w ich doktrynę.
1http://biskup-rys.pl/index.php/nagrania/455-2017-01-xvii-dzien-islamu-w-kosciele-katolickim-w-polsce
2http://episkopat.pl/26-i-dzien-islamu-w-kosciele-katolickim-w-polsce/
3http://www.rp.pl/artykul/1032929-Tatarzy-chcieli-odwolac-muftiego-Miskiewicza.html#ap-5
4Tamże.
5https://mac.gov.pl/departamenty/departament-wyznan-religijnych-oraz-mniejszosci-narodowych-i-etnicznych
6http://www.rp.pl/artykul/1032929-Tatarzy-chcieli-odwolac-muftiego-Miskiewicza.html#ap-7
7Por. choćby: http://www.poranny.pl/wiadomosci/podlaskie/art/5523678,mufti-tomasz-miskiewicz-skarzy-obecne-wladze-muzulmanskiego-zwiazku-religijnego-w-rp,id,t.html
8Por. choćby: https://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Mi%C5%9Bkiewicz
9http://euroislam.pl/polscy-muzulmanie-nie-chca-szariatu/; pisma Sayyida Qutba ukazały się przy wsparciu finansowym Międzynarodowego Domu Wydawniczego I. I. P. H. z siedzibą w Arabii Saudyjskiej – por. http://natemat.pl/63757,liga-muzulmanska-wydaje-fundamentalistow-oskarza-dziennikarz-euroislam-pl
10http://yelita.pl/artykuly/art/miskiewicz
11https://pl.wikipedia.org/wiki/Muzu%C5%82ma%C5%84ska_Gmina_Wyznaniowa_w_Warszawie; http://www.racjonalista.pl/kk.php?s=8750&PHPSESSID=uphsnobhe3vef2sbq0ef9eec54
12http://www.racjonalista.pl/kk.php?s=8750&PHPSESSID=uphsnobhe3vef2sbq0ef9eec54
13Tamże.
14Tamże.
15Tamże.
16 S. Krajski, Masoneria, islam, uchodźcy, Warszawa 2016, s. 58.
17Tamże, s. 58-59.
18Tamże, s. 59.
19Tamże.
20http://www.radawspolna.pl/index17DzIsl_osw.html
21http://www.krs-online.com.pl/rada-wspolna-katolikow-i-muzulmanow-krs-306932.html
22https://islampopolsku.wordpress.com/2012/07/19/wywiad-z-andrzejem-saramowiczem-zalozycielem-polskiej-fundacjii-sufich-im-dzealaddina-rumiego/
23Tamże.
Rozdział III środek
Cóż to jednak jest sufizm?
Reza Aslan w swojej książce pt. „Nie ma Boga oprócz Allaha. Powstanie, ewolucja i przyszłość islamu” tak charakteryzuje sufizm: „Jako ruch religijny sufizm charakteryzuje pomieszanie różnych motywów filozoficznych i religijnych, jakby był to pusty kocioł, do którego wlano zasady chrześcijańskiego monastycyzmu i hinduskiego ascetyzmu, ze szczyptą myśli buddyjskiej i tantrycznej, odrobiną gnostycyzmu islamskiego i neoplatonizmu i, na koniec, doprawionego szczyptą szyizmu, manicheizmu i szamanizmu rodem z Azji Środkowej”1.
Sufizm, jak stwierdza ten autor, poszukuje „ukrytego znaczenia Koranu” tak jak kabała poszukuje „ukrytego znaczenia Biblii”, jest „ezoteryczny”, a jego liczni i znani przedstawiciele tacy choćby jak Fariduddin Muhammad Ibn Ibrahim Attar byli „alchemikami”2.
Przypomnijmy, że alchemia to postać kabały, którą uprawiali protoplaści masonerii różokrzyżowcy i często sami masoni rytu szkockiego (ci jednak z reguły odwołują się do kabały „czystej” – żydowskiej).
Tak więc wyznawcy sufizmu i masoni są już tak blisko, że trudno często byłoby ich odróżnić tak w perspektywie ideologicznej jak i teologicznej. Jakie wpływy w istocie ma sufizm w islamie, jak oddziałuje na poszczególne jego nurty, a przede wszystkim na jego przywódców? W jakiej mierze będzie oddziaływał jutro i pojutrze?
Na te pytania odpowiada jeden z najbardziej znanym polskich badaczy islamu, autor jedynego tłumaczenia Koranu na język polski Józef Bielawski w swojej wydawanej wielokrotnie od 1980 r. pracy pt. „Islam”.
Pisze on tam: „Na końcu naszego przeglądu różnych prądów i tendencji w islamie, tak ortodoksyjnych sannickich, jak heretyckich w różnych postaciach, pragniemy powiedzieć kilka słów o bardzo ważnym prądzie religijnym w islamie – sufizmie, którego istotnym celem było pogłębienie wiary i poznanie prawdy absolutnej przez intuicję, zjednoczenie się z Bogiem przez ekstazę, poprzez miłość. Bez poznania sufizmu obraz islamu byłby niepełny. Sufizm odegrał bardzo wielką rolę w rozwoju islamu jako doktryny religijnej, przez wzbogacenie jego treści, pierwotnie prawniczej o elementy miłości, intuicji, ekstazy; dał początek i ożywiał niezwykle bogatą twórczość; religijną, filozoficzną i literacką inspirowaną przez idee mistyczne, a szczególnie piękną poezję arabską i perską; ponadto sufizm poprzez bractwa religijne, którym dał początek w XI-XII w., przyczynił się bardzo do dalszego szerzenia się i umacniania islamu na nowych obszarach, w sposób pokojowy. (…) Objął więc obszar Azji Mniejszej, Azji centralnej, rozpowszechnił się w Indiach, umacniając się tam szczególnie od XVI w.; objął też południowo-wschodnią Azję, Archipelag Malajski (dziś Indonezja), jak również sięgnął daleko w głąb Czarnej Afryki…”3.
Andrzej Szyszko-Bohusz, wielki miłośnik islamu i jego obrońca, charakteryzuje sufizm jako najważniejszy nurt w islamie i opisuje jego „Siedmioraką Drogę”, której geneza, jak mówi, „sięga neoplatonizmu i gnostycyzmu, wspólnych źródeł wschodniego mistycyzmu, a nawet panteizmu”. Pisze też: „Siedem Szczebli Drogi pozostaje w ścisłej relacji do Siedmiu Sfer starożytnej kosmologii i astrologii”4.
Charakteryzując szczebel najwyższy – siódmy stwierdza: „Zostaje osiągnięta Rzeczywistość – aspirant uzyskuje najwyższą samorealizację, samo-urzeczywistnienie. (…) Uwalnia się od wszelkich ceremonii, modlitw, wszelkich postów, jakichkolwiek obrzędów religijnych, gdyż widzi siebie jako lustro, w którym wszelkie rzeczy odbijają się. Poprzedzające hasła religijne, jak Nie ma Boga prócz Allaha lub Nie ma Boga prócz ciebie ustępują miejsca końcowemu sformułowaniu Nie ma Boga poza mną (La illaha illa Ana). (…) Gdy uczyni to co jest zakazane dla innych, nie jest to dla niego grzechem. (…) Ten właśnie czynnik decyduje, nie zaś to, że czyn ten jest grzechem. (…) Dla sufisty nie ma bowiem niczego podległego prawu narzuconemu z zewnątrz, nie ma związku legalnego lub nielegalnego, nie istnieje więc instytucja małżeństwa. Wychodząc z założenia, iż akt seksualny sam w sobie jest dobry, jego stosunek do tego aktu zdeterminowany jest wyłącznie szczęściem własnym oraz partnera. W ten sposób pojęcie cudzołóstwa traci dla sufisty wszelkie znaczenie”5.
Zauważmy, że zaprezentowany powyżej tekst przedstawia tą samą doktrynę, którą głosi szatan, a przyjmuje masoneria.
- Sufizm i doktryna różokrzyżowców
W wydanej w Wieluniu (to obecnie europejskie centrum różokrzyżowców) przez polskich różokrzyżowców w 2010 r. we własnym ich wydawnictwie (Instytut Wydawniczy Rozekruis Pers) pracy autorstwa Jana van Rijckenborgha pt. „Wołanie braterstwa różokrzyża. Ezoteryczna analiza Fama Fraternitatis R.C.” (praca została napisana w 1939 r.) czytamy: „Przyjęło się uważać, że zachodnia ezoteryka wyrosła na obcej glebie. I rzeczywiście, z większym lub mniejszym powodzeniem próbowano i próbuje się nadal hodować na Zachodzie obce rośliny. Znamy przecież teozoficzny buddyzm, niebezpieczne praktyki jogiczne, naukę mazdaizmu oraz orientalny, magiczny humanizm sufich. Jesteśmy jednak przekonani, że cały ten import z czasem zaniknie”6.
Różokrzyżowcy, którzy reprezentują dokładnie tę samą, satanistyczną doktrynę religijną, co masoni, uznają zatem, że sufizm jest tylko obcą kulturowo europejczykom odmianą tej samej doktryny, którą oni wyznają.
Przypomnijmy, dla tych, którzy mają jeszcze jakieś wątpliwości, że wprowadzenie do cytowanego dzieła Rijckenborgha kończy się słowami: „Christus Luciferus verus!”. W przypisie do tych słów napisano: „Chrystus prawdziwym Nosicielem Światła!”.
`Przypomnijmy to, co napisaliśmy w rozdziale I: „Jest to przypis przeznaczony dla czytelnika zewnętrznego (który nie jest różokrzyżowcem). Zakłada się, że ten czytelnik nie zna łaciny. Słowo verus znaczy prawdziwy i jest tutaj w mianowniku. Nie można go zatem przetłumaczyć jako prawdziwym. Określenie to będzie miało sens (i to ten, który wynika z pism różokrzyżowców i z ich doktryny, gdy przetłumaczymy go i zapiszemy w sposób następujący: Mesjasz prawdziwy – Lucyfer (słowo Chrystus znaczy po hebrajsku „mesjasz”).
Przypomnę, że więcej informacji dotyczących ścisłych związków doktrynalnych i organizacyjnych pomiędzy różokrzyżowcami i masonami przedstawiliśmy w rozdziale I .
- Sufizm i doktryna masonerii
Gdyby ktoś jednak nadal miał jakieś wątpliwości to niech zajrzy na internetową masońską stronę o nazwie „Rzeczpospolita Masońska” (http://wolnomularstwo.info.pl) i przeczyta sobie materiał pt. „Muzułmańskie zakony mistyczne a masoneria”7.
Dowiadujemy się bowiem z niego, że: „Jak pisze Thierry Zarcone: nie umknęło historykom, którzy interesowali się historią ottomańskiej Turcji, że bardzo liczni intelektualiści i wojskowi, którzy wzięli udział w rewolucji z 1908 roku związani byli z bractwami religijnymi, przede wszystkim z Bektaszijja i na mniejszą skalę z Melamiyye. Kumulacja przynależności do bractw jest częstym fenomenem w tamtym środowisku i nierzadko spotkać się można było ze stwierdzeniem sufich, iż zostali inicjowani do wielu różnych zakonów. Tak więc odkrycie wolnomularstwa sprawiło, że niektórzy sufi zapragnęli poznać sekrety tej zachodniej tarkat (ścieżka do boga). Jedyna różnica polegała na tym, że sekrety te miały raczej naturę filozoficzną i społeczną niż religijną i mistyczną; były to między innymi sekrety sukcesu politycznego i technologicznego Zachodu. Również wolnomularstwo zachodnie interesowało się sufizmem. Wielki Mistrz masonerii angielskiej John Porter Brown był specjalistą o międzynarodowej renomie w dziedzinie mistycyzmu islamskiego. W swoim dziele na temat derwiszów poruszył on kwestię relacji między tymi dwoma organizacjami mistycznymi. Brown twierdził, że derwisze uważali się niemal za masonów i byli całkowicie otwarci na braterstwo z tymi ostatnimi. Dodał, że bractwo Melami uważane było w 1867 roku, w którym powstała jego książka, za stowarzyszenie muzułmańskich wolnomularzy. W 1883 roku egipski żyd, James Sanua, podkreślił, przy okazji konferencji wygłoszonej dla paryskiej loży Wielkiego Wschodu Francji, na temat wolnomularstwa w Egipcie, że bractwa derwiszów zasługują na głębsze zbadanie. Zauważył on, na przykład, że ich postępowanie jest bardzo interesujące dla masona z powodu jego podobieństwa do naszego. Sama nazwa najważniejszego rytu masońskiego stosowanego przez wolnomularzy tak na Zachodzie, jak i na Wschodzie – Ryt Szkocki Dawny i Uznany – została przetłumaczona na ottomański turecki Iskocaya tarikat, co wskazuje na to, że w pojęciu wolnomularskich tłumaczy, ryt ten odpowiadał rytowi bractwa. Podobieństwa między wolnomularstwem i bractwami islamskimi mogą być sprowadzone do dwóch zasadniczych punktów:
– wymiar strukturalny, to znaczy ceremoniał, praktyki, spuścizna kulturowa, być może pogańska w przypadku bektaszyzmu.
- otwarcie społeczno-religijne, rezultat tradycji filozoficznej w sufizmie w islamie oraz tradycji hermetyczno-alchemicznej i wspólnotowej w chrześcijaństwie”8.
W tekście tym [masońskim – md] czytamy również: „Posłużmy się dwoma charakterystycznymi przykładami zbliżenia dokonanego przez derwiszów i masonów między ich stowarzyszeniami. Pierwszy miał miejsce na początku XVIII wieku i dotyczył wprowadzenia zakonu la Grappe (kiść winogron) w Istambule. (…) W grudniu 1702, brat Lamobaraquen, wysoki dygnitarz w zakonie la Grappe, piastujący godność wielkiego przeora Galaty przyjął na odbywających się w Konstantynopolu zebraniach zakonu, jednego z seiyh, który odkrył liczne elementy wspólne dla jego bractwa i tego zachodniego zakonu. Lamobaraquen złożył w siedzibie zakonu la Grappe w Marsylii raport następującej treści: Wiedzcie zatem, i wszyscy bracia z Galii z wami, że nasz zakon jest wielce poważany dzięki gorliwości jednego szejka, który zamieszkał od trzech miesięcy niedaleko nas, aby móc częściej uczestniczyć w naszej kapitule, która tak go poruszyła, że głosi obecnie w najważniejszych meczetach Konstantynopola, iż bracia z la Grappe, rezydujący od niedawna w Galata (mieście założonym przez starożytnych Galów), są prawdziwymi druidami od których wywodzą się tureccy derwisze i należy uważać ich za ludzi nieskazitelnych, tym bardziej godnych chwały, że, wypełniwszy za dnia obowiązki życia społecznego, spotykają się nocą, by pracować pod przewodnictwem Wielkiego Mistrza (Biblioteka Miejska w Arles)”9.
Nie tylko zatem różokrzyżowcy i masoni uznają „za swoich” sufistów, ale i sufiści uznają „za swoich” masonów i różokrzyżowców. Potwierdzenie tego znajdujemy na stronie internetowej Mistrza Sufich, Pir Ofiel Chishty, który naucza sufizmu w Polsce od 1981 roku. Na stronie tej jest dział o nazwie „Różokrzyż”.
- Sufizm o doktrynie różokrzyżowców
Czytamy w nim: „Różokrzyż to termin odnoszący się do ruchu i nauki głoszonej przez kontynuatorów starożytnych szkół misteryjnych, jacy pojawili się na przestrzeni XV wieku, a którzy nawiązywali do idei zawartych w tradycjach gnostyckich, hermetycznych i sufickich głoszonych wcześniej m. in. przez esseńczyków, manichejczyków, katarów oraz sufich. Pierwsze poważne dokumenty związane z tym ruchem pochodzą jednak dopiero z XVII wieku. Różokrzyżowcy jako mistyczne bractwa o sufickim charakterze działali w XV-XVII wieku na terenie Europy głównie w Niemczech, Niderlandach, Francji oraz Anglii, upatrując swe dzieło we wcześniejszych dokonaniach m.in. Henocha, Hermesa Trismegistosa, Abrahama, Mojżesza, Pitagorasa, Orfeusza, Apoloniusza z Tiany, Jezusa, Jana Chrzciciela, Hazrat Ali, Awicenny (Ibn Sina), Ibn Arabi. Nauki różokrzyża głosili m. in. Robert Fludd, Michael Maier, Thomas Vaugham, John Heydon. Związany z tym ruchem był również m.in. Stanisław August Poniatowski, Johann Wolfgang Goethe, Victor Hugo i Teofil Ociepka. Różokrzyż zaznacza w swej filozofii hermetycznej czy gnostyckiej boskie pochodzenie człowieka rozpatrywane przez upadek duszy w grzech oraz możliwość ponownego zjednoczenia z boskim polem życia, ze Stwórcą jako ze źródłem. Nauka ta powiązana jest silnie z suficką alchemią, postrzegając możliwość zbawienia w przemianie ołowiu symbolizującego naturę człowieka ziemskiego w złoto (czyste czy białe złoto) prawdziwego boskiego człowieka, który niczym Feniks z popiołów musi wznieść się z grobu natury”10.
Czytamy tam również: „Gnoza (…) u sufich Marefa – forma świadomości mistyczno-duchowej, system poznania mądrości i prawdy, wyjście poza granice uznawanego porządku. Gnoza to wiedza przynosząca zbawienie (soteria) za życia. Gnostycy jako mędrcy (sufi) głoszą istnienie prawdy hermetycznej, ukrytej. Człowieka przedstawiają jako istotę uśpioną pogrążoną w odrętwieniu. Wiedza boska oznacza przebudzenie duchowe, iluminację, oświecenie. Gnoza odwołuje się do mistycznych obrazów, a jej żywiołem są symbole. W swej istocie Gnoza (Marefa) to czwarty etap duchowego wzniesienia dla adeptów sufickich, etap od którego nikt nie może rozpoczynać duchowej podróży, ale który każdy adept z czasem może osiągnąć. Zasadniczą cechą światopoglądu gnostycznego (różnych proweniencji) jest przekonanie o upadku Ducha i uwięzieniu w świecie.(…) Gnostycy arabscy i tureccy zwani sufimi mówią o tym samym dualizmie jako o walce złych duchów oraz szatanów przeciwko Jedynemu Bogu i jego aniołom”11.
Czytamy tam wreszcie: „Rozkwit kwiatu róży, otwieranie płatków kwiatu uzmysławianego i wyobrażanego wewnątrz piersi, w ośrodku serca, emenowanie zapachu i nastroju kwiatu róży, odczuwanie serca jako różanego kwiatu – to praktyka suficka pokazująca jak wiele wspólnego u swych podstaw ma Różokrzyż oraz Gnoza z Sufizmem i Sufimi. (…) Szkoły Różokrzyża oraz Gnozy na Zachodzie w zasadzie upadły z początkiem XX wieku, a to głównie z powodu nieporozumień i rozłamów jakie miały miejsce w tych ruchach, kiedy zostały przeniesione do USA. Współcześnie z początkiem XXI wieku, główną ostoją gnostyków i różokrzyża są bractwa sufickie o otwartym charakterze, gdyż wszelkie praktyki duchowe oraz mistyczna wiedza zachowały się najlepiej pośród Sufich”12.
- Czy Saramowicz jest masonem?
Saramowicz współpracuje z pismem „Gnosis”, którego redaktorem naczelnym jest znany gnostyk i antropozof Jerzy Prokopiuk. W internetowym wydaniu tego pisma opublikowano notkę biograficzną Saramowicza. Oto jej fragment: „Zainteresowany od najmłodszych lat mistycyzmem, zostaje najpierw ministrantem, potem studiuje hagiografię świętych, filozofię i jogę. W połowie lat 70-tych utrzymuje kontakty z polskimi kręgami ezoteryków (A. Teslar, R. Walter). W roku 1980 wyjeżdża do Anglii, gdzie studiuje nauki R. Steinera, oraz Teozofię. Zostaje studentem Arcane School. Od roku 1981 mieszka w Australii. Tu kontynuuje swoje poszukiwania, w trakcie których bada kręgi ezoteryczne, ruch New Age, zostaje teozofem, mistrzem masońskim, taoistą” (wytłuszczenie – S. K.)13.
Wynikałoby zatem z tego, że w firmowanej przez Episkopat Polski Radzie Wspólnej Katolików i Muzułmanów, współprzewodniczącym „ze strony muzułmańskiej” jest mason – wyznawca islamu, reprezentujący taki nurt w islamie, którego doktryna i „praktyka duchowa” niczym nie różni się od doktryny i „praktyki duchowej” masonerii.
Kto i kiedy wybrał go do tej Rady?
W 2013 r. tygodnik „Gość Niedzielny” podał, za KAI, następującą informację: „Andrzej Saramowicz został wybrany współprzewodniczącym ze strony muzułmańskiej Rady Wspólnej Katolików Muzułmanów na nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Rady 28 września. Poprzedni współprzewodniczący, Musa Czachorowski, zrezygnował z tej funkcji w lipcu b. r. z przyczyn rodzinnych”14.
- Polska Fundacja Sufich, Unia Europejska i Teatr Powszechny w Warszawie
Andrzej Saramowicz jest też, między innymi, prezesem Polskiej Fundacji Sufich im. Dżelaladdina Rumiego.
W dokumencie programowym tej fundacji czytamy: „Po wydarzeniach 11 września 2001, które spowodowały bezprecedensową falę nietolerancji religijnej w świecie zachodnim skierowanej przeciwko islamowi, zaistniała potrzeba przeciwstawienia się fałszywym stereotypom związanym z religią islamu i jej wyznawcami. Wychodząc naprzeciw tym problemom, Szkoła Nauk Sufich rozszerzając formułę i zakres swojego działania, oraz przenosząc wartości duchowe na grunt społeczny, powołała Polską Fundację Sufich im. Dżelaladdina Rumiego. Fundacja wyrosła z 15 letnich doświadczeń Szkoły w Polsce i odnosząc się do najwyższych ludzkich wartości, wzajemnego poszanowania, miłości, zrozumienia i tolerancji, bezpośrednio nawiązuje do tradycji, doświadczeń, oraz dziedzictwa duchowego sufich. Celem Fundacji nie jest promowanie konkretnej religii, ale umożliwienie dialogu między-religijnego, kierując się zasadą pokojowego współistnienia, tolerancji i szacunku dla odmiennych wyznań i światopoglądu, pluralizmu, oraz tworzenia społeczeństwa obywatelskiego. Innym ważnym wydarzeniem ostatniej dekady, było wejście naszego Kraju do Unii Europejskiej. Polska w nadchodzących latach będzie musiała w większym niż do tej pory stopniu zmierzyć się z zagadnieniem migracji społeczności pochodzącej z innych kultur i wyznań. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej, w ramach implementacji dyrektyw antydyskryminacyjnych Unii, Polska przyjęła Krajowy Program Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i Związanej z Nimi Nietolerancji 2004-2009. Polska Fundacja Sufich im. Dżelaladdina Rumiego pragnie aktywnie partycypować w zmianach zachodzących w naszym Kraju i realizować swoje zamierzenia poprzez propagowania myśli i sztuki związanej z obszarem kulturowym świata islamu, oraz na drodze wymiany intelektualnej i artystycznej, realizować ideę polskiej kultury ponad podziałami. W swoich działaniach i pracy Fundacja odwołuje się do konstytucyjnego prawa wolności obywatelskich i Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej”15.
Fundacja prowadzi działalność w różnych sferach, w tym bierze udział we wszystkich inicjatywach związanych z „przestępstwami na tle rasowym, etnicznym lub wyznaniowym”. Podpisała między innymi w 2016 r „Apel przeciwko rasizmowi i przemocy”. Sygnatariuszami tego apelu są między innymi: Fundacja Batorego, Centrum im. prof. Bronisława Geremka, Centrum Żydowskie w Oświęcimiu, Codziennik Feministyczny, Fundacja Edukacyjna Jacka Kuronia, Inicjatywa Feministyczna, Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”, Otwarta Rzeczpospolita – Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hubnera w Warszawie (czy w wypadku tego teatru nie jest to groteskowe; nie można obrażać wyznawców islamu, ale można dokonywać czynów, które godzą w największe wartości chrześcijaństwa i obrażać chrześcijan)16.
- Sufi, Żydzi, masoneria
Przewodniczącym Rady Polskiej Fundacji Sufich im. Dżelaladdina Rumiego jest Bogdan Białek, współtwórca Unii Demokratycznej, od 1989 r. dziennikarz „Gazety Wyborczej”,współprzewodniczący „ze strony chrześcijańskiej” Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, autor wielu inicjatyw dotyczących Żydów, w tym obchodów rocznicy pogromu Żydów w Kielcach oraz autor „ekspiacyjnej odezwy do Żydów w Polsce i na świecie”. Z jego inicjatywy, od 2000 roku w rocznicę pogromu odbywają się w Kielcach marsze pamięci i pojednania. W 2005 r. założył Stowarzyszenie im. Jana Karskiego, którego podstawowym celem jest „aktywne włączenie mieszkańców Kielc w dialog polsko-żydowski”. Jedną z pierwszych inicjatyw Stowarzyszenia było doprowadzenie do tego, by na głównej ulicy miasta, nieopodal miejsca, w którym dokonano pogromu, stanęła „ławeczka Karskiego”. Białek jest inicjatorem i fundatorem pomnika Menora, upamiętniającego życie i zagładę Żydów kieleckich, pomnika Brama na cmentarzu żydowskim w Bodzentynie oraz, wspólnie z Yacovem Kotlickim, pomnika nagrobnego ofiar pogromu kieleckiego znajdującego się na Pakoszu. Propagował antypolskie i kłamliwe, oskarżające Polaków o antysemityzm książki Jana Tomasza Grossa (przede wszystkim jego „Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści”) i organizował z nim spotkania. Robert Jerzy Nowak nazywa go „skrajnym prożydowskim i antypolskim kłamcą”17.
Jest jeden ważny epizod w życiu Białka. Jak czytamy w „Wikipedii” i dowiadujemy się z innych źródeł: „W 1994 był stypendystą German Marshall Found na uniwersytecie Duke”18.
Prezesem honorowym i założycielem Marshall Found jest niejaki Guido Goldman. Jego ojcem był Nahum Goldman słynny „Żyd bez granic” – założyciel i długoletni prezes Światowego Kongresu Żydów, a w latach 1956-1969 prezydent Światowej Organizacji Syjonistycznej, człowiek, który zrobił bardzo dużo, by powstało państwo Izrael. Guido Goldman w wielu tekstach identyfikował się z ojcem19.
W radzie nadzorczej Marshall Fund jest między innymi: Greg Craig (doradca Clintona, człowiek Obamy, adwokat banku Goldman Sachs)20.
Założyciel tej Fundacji generał George Catlett Marschal był znanym masonem, członkiem CFR. Sam „plan Marshalla był dziełem członka CFR Deana Achesona. Realizowali go wybitni masoni w taki sposób, że krocie zarabiali na tym planie masoni-bankierzy i koncerny należące do masonów21.
- Sufi, Żydzi, Pallotyni
Drogi Saramowicza i Białka krzyżują się również, od 2015 roku, w klasztorze Pallotynów na Karczówce w Kielcach. Jak czytamy w Tygodniku „Idziemy”, z lipca tego roku: „Trwają sześciodniowe medytacje chrześcijan i muzułmanów, zorganizowane w intencji pokoju na świecie. Rozpoczęły się w klasztorze pallotynów na Karczówce w Kielcach 27 lipca, a zakończą 1 sierpnia. Wprowadzenie do medytacji prowadzą: ze strony chrześcijańskiej – ojciec Maksymilian Nawara OSB, a ze strony muzułmańskiej – szajch Hazrat Hamid Hasan. Ostatniego dnia, 1 sierpnia, medytację chrześcijan i muzułmanów zakończy przed południem wspólny krąg. Organizatorami medytacji przebiegających pod hasłem W stronę serca są: Instytut Spotkania i Dialogu Stowarzyszenia im. Jana Karskiego oraz Szkoła Nauk Sufich. Organizacje te reprezentują: Andrzej Ahmed Saramowicz – dyrektor Szkoły Nauk Sufich, współprzewodniczący Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów oraz Bogdan Białek – prezes Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, dyrektor Ośrodka Medytacji i Spotkań Między Religiami, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Ich zdaniem, jest to pierwsza taka inicjatywa w Polsce, mająca na celu przyczynienia się do tworzenia kultury pokoju, której podstawą jest nasz wewnętrzny wysiłek, by stać się ludźmi lepszymi dla siebie i innych”22.
Bogdan Białek organizuje w kieleckim klasztorze Pallotynów także spotkania „medytacyjne” buddystów i chrześcijan (choćby w 2016 r.)23.
1R. Aslan, Nie ma Boga oprócz Allaha. Powstanie, ewolucja i przyszłość islamu. Przeł. P. Gołębiowski, Burda Publishing Polska, Warszawa 2014, s. 310.
2Tamże, s. 311, 312, 321, 323.
3J. Bielawski, Islam, KAW, Warszawa 1980, s. 164 i 168.
4A. Szyszko-Bohusz, Hinduizm, buddyzm, islam, Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków 1990, s. 192.
5Tamże, s. 195.
6 J. van Rijckenborgh, Wołanie braterstwa różokrzyża. Ezoteryczna analiza Fama Fraternitatis R.C., (brak nazwiska tłumacza), Instytut Wydawniczy Rozekruis Pers, Wieluń 2010, s. 7.
7Materiał ten to „Deska wygłoszona w Sofii, w listopadzie 2006. Tłum. T. Mondan – http://wolnomularstwo.info.pl/index.php/masoneria-a-religia/item/316-muzulmanskie-zakony-mistyczne-a-masoneria („Deska” to inaczej referat programowy wygłaszany na posiedzeniu lozy masońskiej) .
8http://wolnomularstwo.info.pl/index.php/masoneria-a-religia/item/316-muzulmanskie-zakony-mistyczne-a-masoneria
9Tamże.
10http://zakon-sufi.blogspot.com/p/rozokrzyz.html
11Tamże.
12Tamże.
13http://www.gnosis.art.pl/osoby/Andrzej_Saramowicz.htm
14http://gosc.pl/doc/1724002.Zmiana-w-RWKiM
15http://www.sufi.org.pl/fundacja/preambula.html
16http://wyborcza.pl/1,95891,20763984,dzien-solidarnosci-z-uchodzcami-polska-przeciwko-rasizmowi.html
17 hhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Bia%C5%82ek;http://www.krakowniezalezny.pl/tag/antypolonizm-wewnetrzny/page/2/
18 hhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Bia%C5%82ek; por. też: http://www.sufi.org.pl/fundacja/ludzie-fundacji.html
19http://www.eilatgordinlevitan.com/vishnevo/v_pages/vstories_nahum_goldman.html; http://pl.wikipedia.org/wiki/Nahum_Goldmann
20http://en.wikipedia.org/wiki/Greg_Craig
21Por. choćby: Epiphanius, Ukryta strona dziejów. Nowy Porządek Świata. Nowy Ład Ekonomiczny. Globalizm. Masoneria i tajne sekty. Tłumaczenie J. W., Wydawnictwo Antyk, Komorów 2009, 286, 392-393.
22http://idziemy.pl/kosciol/chrzescijanie-i-muzulmanie-razem-dla-pokoju
23Por. choćby: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,19390037,zwolnij-smakuj-otworz-umysl.html;http://www.jankarski.org.pl/aktualnoci/item/623-spotkania-medytacyjne-chrzescijan-i-buddystow
Rozdział III ZAKOŃCZENIE
Sufi, biskup katolicki i astrologia.
W cytowany tu materiale z tygodnika „Idziemy” czytamy również:
– „Biskup kielecki Jan Piotrowski w liście do organizatorów wyraził głębokie przekonanie o potrzebie szukania tego co nas łączy w realizowaniu drogi pokoju i pojednania. Sięgając do Nostra aetate – Deklaracji Soboru Watykańskiego II o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich – wyrażam głębokie przekonanie o potrzebie szukania tego co nas łączy w realizowaniu drogi pokoju i pojednania. Ufam, że każde spotkanie ludzi dobrej woli przynosi oczekiwane owoce pozwalające patrzeć z nadzieją w przyszłość – podkreślił hierarcha. Niech dobry Bóg obdarza swoim błogosławieństwem, a Matka Boża wyprasza potrzebne łaski – napisał bp Jan Piotrowski z wyrazami szacunku i darem modlitwy”1.
Saramowicz prowadzi również, razem z szajchem Hazratem Hamidem Hasanem, (takie same jak u Pallotynów w Kielcach?) medytacje, które zamawiają dla swoich członków Stowarzyszenie „U źródła” oraz Ośrodek Rozwoju Osobistego i Duchowego „Tu i teraz” w Nowym Kawkowie2.
Te dwie organizacje zajmują się „pogłębieniem duchowości przez: szamanizm, uwalnianie od uwikłań karmicznych (karma – przeznaczenie), jogę, tantryzm, tai-chi, ajurwedy, indiańskie ceremonie pełni, warsztaty „Świętej ladacznicy” („połączenie seksualności z duchowością”), tańce sufickie, techniki Gurdżijewa, astrologię, homeopatię3.
Co ciekawe Stowarzyszenie „U źródła” założyła Katarzyna Grochola (czy to jest ta znana pisarka, która wciąż informuje o swoi przywiązaniu do katolicyzmu?), Agnieszka Kręglicka (czy to jest ta znana postać z telewizji publikująca swoje książki w wydawnictwie „Znak”?), Andrzej Żbikowski (czy to jest ten słynny profesor zatrudniony w Żydowskim Instytucie Historycznym, który pisał o „ideologii antysemickiej” w Polsce, o Jedwabnym?), Joanna Eichelberger (na swojej stronie internetowej napisała: „Jestem razem ze wszystkimi kobietami, które walczą o Polskę dla kobiet. Wielki pokłon dla Magdaleny Środy, Kazimiery Szczuki, Kasi Bratkowskiej, Elżbiety Korolczuk”),
Wojciech Eichelberger, znany psycholog, psychoterapeuta i pisarz, zawieszony w swoim czasie w prawach członka Polskiego Towarzystwa Psychologicznego za naruszenie Kodeksu Etyczno-Zawodowego Psychologa, współautor wraz z Tadeuszem Bartosiem, kiedyś księdzem, książki pt. „W poszukiwaniu mistrzów życia. Rozmowy o duchowości”)4.
Czy nie należałoby się zastanowić, co Saramowicz i Hasan rozumieją przez medytację i dokąd (oraz do kogo) taka „medytacja” prowadzi?
Jeśli uznają ją „za swoją” ci, którzy odrzucając Chrystusa wybrali drogi pogaństwa, drogi, na których drogowskazy stawia szatan, drogi astrologii, magii, szamanizmu, jogi, tantryzmu to czy katolicy, którzy biorą w nich udział nie są na nie przekierowywani?
- Pallotyni, rabin, hinduizm i Karol Marks
Na naszą szczególną uwagę zasługują zorganizowane przez niego spotkania „medytacyjne” żydów i chrześcijan w klasztorze Pallotynów, które poprowadził rabin Rami M. Shapiro ( „Wprowadzenie ze strony chrześcijańskiej – ks. dr Jacek Prusak SJ” – jezuita, psycholog i psychoterapeuta)5.
Shapiro rozpoczął swoją karierę od „studiów” nad hinduizmem intensywnie wgłębiając się w „Bhagavadgitę” (jedna ze „świętych” ksiąg hinduizmu). Następnie „studiował” buddyzm i „współpracował” z Mount Baldy Zen Center – klasztorem sekty nyorai-nyokyo, znajdujym się się w San Gabriel Mountains w USA. Pobierał nauki u rabina Mordechaja Menachema Kaplana, który był twórcą nowej, panteistycznej wersji judaizmu. Wreszcie w 1984 roku został członkiem-założycielem Grupy Snowmass „corocznego zebrania kontemplacyjnego różnych religi”. Tam jego „głównym” (primary) nauczycielem hinduizmu został Swami Atmarupananda6.
Na oficjalnej stronie prowadzonego przez Białka Stowarzyszenia im. Jana Karskiego w materiale dotyczącym tych spotkań „medytacyjnych” pojawiła się następująca informacja: „Spotkania są dofinansowywane przez Fundację Róży Luksemburg w Polsce”7.
Fundacja im. Róży Luksemburg to lewacka, proabrocyjna fundacja współpracująca ścisłe z takimi organizacjami jak Polskie Towarzystwo Hegla i Marksa, Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii („jest obecnie główną organizacją społeczną środowisk LGBT w Polsce. Celem stowarzyszenia jest przeciwdziałanie dyskryminacji lesbijek, gejów, osób biseksualnych i osób trans”), Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny („powstała w 1991r. z inicjatywy pięciu stowarzyszeń o charakterze feministycznym”)8.
Fundacja im. Róży Luksemburg „ideowo jest związana z partią Die Linke”. Jest to niemiecka partia socjalistyczna, mająca reprezentację w Bundestagu, która w swoim programie odwołuje się do „nauki” Karola Marksa9.
Dlaczego ta antyklerykalna i antykatolicka instytucja finansuje „pobożne” inicjatywy w klasztorze Pallotynów w Kielcach? Czy nie dlatego, że takiego typu „pobożność” jest antyklerykalna i antykatolicka?
- Sufizm jako światowa „nadreligia”
Pozostaje nam jeszcze jeden ważny problem: czy sufizm reprezentując doktrynę, którą przyjmują (w nieco innej postaci) różokrzyżowcy i masoneria, stawia przed sobą te same cele co różokrzyżowcy i masoneria?
Jednym z czołowych centrów światowego sufizmu jest Centrum Sufizmu w Ajmer w Indiach, które prowadzi Szkołę Sufi Chishty. Szkoła ta posiada swoją polskojęzyczną stronę o nazwie „Mistyka Sufi Chishty z Ajmer”. Na stronie tej znajdujemy materiał pt. „Sufizm – wyzwanie współczesności” autorstwa Hazrat Inayat Khan (1882-1927), założyciela Międzynarodowego Zakonu Sufi.
W materiale tym czytamy: „W człowieku kryje się skarb, który musi zostać odnaleziony. Religia powinna była pomóc człowiekowi, ale autorytetom religijnym bardzo często nie udawało się podtrzymać duchowych zalet i wartości ich religii. Problem nie polega na tym, jaką religię wyznajemy, lecz na tym, jak żyć naszą religią. Z chwilą gdy religia przestała trzymać się życia wewnętrznego i wiary, nie pozostało już nic. (…) Potrzeba nam dziś religii tolerancji. W codziennym życiu będąc tak różni, mając tak różne zdolności, stopnie ewolucji i zadania nie możemy wszyscy spotkać się na wspólnym gruncie. Tak więc gdybyśmy nie posiadali tolerancji, gdyby nie było w nas pragnienia przebaczenia, to nigdy nie moglibyśmy wnieść do swej duszy harmonii. (…) Postawę ludzkości można zmienić poprzez rozwój i postęp moralny, duchowy i religijny. Praca jaką przesłanie Sufi ma do wykonania leży właśnie w tym szczególnym kierunku. Stanowi to bowiem, ów rozwój i postęp, pewnego rodzaju metodę, która umożliwia człowiekowi uzyskanie innego poglądu na życie. Główną rzeczą jakiej Ruch Sufi stara się uniknąć jest sekciarstwo, które dzieliło, i nadal dzieli, ludzi we wszystkich okresach historii świata. Przesłanie Sufi nie sprzeciwia się żadnej religii, wierze czy wierzeniu. Stanowi raczej pewnego rodzaju wsparcie, podporę wszystkich religii, jest obroną religii atakowanych przez wyznawców innych religii. Równocześnie Ruch Sufi dostarcza ludzkości religię będącą w rzeczywistości wszystkimi religiami naraz. Ruch Sufi nie ma brać w swe ręce całej ludzkości, mimo to właśnie w służbie dla całej ludzkości kryje się spełnienie posłania Sufi. Dlatego też Ruch Sufi jawi się nie jako bariera, przeszkoda między jego członkiem, a własną religijną wiarą tego człowieka, lecz jako otwarte drzwi prowadzące do serca tej wiary. Członek Ruchu jest zwiastunem boskiego posłania dla wyznawców każdego kościoła czy sekty, do której może należeć”10.
Czytamy tam również: „Ci, którzy przybyli na ten świat w różnych czasach, by oświecić ludzkość i zbudzić dusze ze snu niewiedzy, przybyli z jednego i tego samego źródła. I choć są one różnymi duszami, to jest w nich obecny tylko jeden duch i w ten sposób to, co dali ludzkości jest w swej istocie takie same. Dzięki głębokim i dokonywanym ze zrozumieniem badaniom pisma świętego, nie zaś tylko intelektualnie, odkryjemy w chrześcijaństwie, islamie, zoroastrianizmie, judaizmie, hinduizmie i buddyzmie, we wszystkich tych religiach, które są wyznawane od wieków przez miliony ludzi, że mimo różnych form zewnętrznych posiadają jeden i ten sam wewnętrzny, duchowy sens. Duchowe nauki Buddy są takie same jak nauki Kriszny, chociaż ich wyznawcy mogą temu zaprzeczać. Tak samo będzie w przypadku innych religii. Każdy powie, że wiara drugiego człowieka różni się od jego własnej. Ten rozdział, owa separacja, istniały zawsze i istnieją nadal i można usunąć je tylko przez zrozumienie istoty obecnej we wszystkich religiach. Można jednak postawić sobie pytanie: A jak wyjaśnić różne historie o wielkich postaciach, opowieści o życiu Jezusa Chrystusa, historię Mohammada, życie i opowieść o Krysznie, legendę o Buddzie? One wszystkie całkowicie, ale to całkowicie różnią się od siebie! Owszem, na pozór wydają się różne, ponieważ ich bohaterowie pojawili się w różnych czasach i trafili do różnych ludzi. Mohammad przybył do Arabii, Jezus do Palestyny, Zoroaster do Persji, Budda do Indii. Ponieważ musieli oni przekazać posłanie Boga różnym ludziom, przeto byli zmuszeni użyć różnej terminologii i posłużyć się różnymi wyrażeniami. Jeśli mamy do czynienia z jakąś różnicą, to dotyczy ona zaledwie sposobu przedstawienia boskiej mądrości, a nie istoty samej boskiej mądrości”11.
Czytamy tam: „Ludzie mówią: Tak, mogę zrozumieć, że różne religie posiadają taką samą istotę. Zarazem jednak uważam, że jeden prorok jest większy i wspanialszy od innego. Powiedz mi proszę, który z nich jest największy. Lecz kto może odpowiedzieć na pytanie który jest większy? Pomijając już proroków, jakże nawet możemy osądzać wielkość muzyków tej miary, co Beethoven czy Wagner. Czy równi jesteśmy któremuś z nich? Kiedy tylko lepiej rozumiemy ich muzykę, milczą nasze usta, Ponieważ jest tylko jedna prawda, przeto mamy tylko jedną religię, a różne wyznania, które dziś objawiają się w postaci wielu różnych religii czy kościołów stanowią tylko specjalnego rodzaju maski, parawany skrywające tę jedną prawdę, która, i jedynie ona, jest właśnie tą religią”12.
Czytamy tam wreszcie: „Wszystkie religie są niczym nuty. Mamy jednak również muzykę i właśnie ona jest tą religią. Każda religia uderza w jakąś nutę, nutę, która odpowiada wymaganiom ludzkości w określonej epoce. Jednak źródłem każdej z nut jest ta sama muzyka, która przejawia się, kiedy nuty zostaną harmonijnie razem ustawione. Wszystkie przeróżne religie są różnymi nutami i kiedy ułożymy je razem w taki właśnie harmonijny sposób, wtedy tworzą muzykę. Oczywiście można postawić pytanie, dlaczego w każdej z epok nie dano ludzkości od razu całej muzyki, a tylko pojedynczą nutę. No cóż, w życiu niemowlęcia mamy taki okres, kiedy wystarczy mu grzechotka. Jeśli chodzi o skrzypce, to bardziej odpowiedni jest inny okres w życiu człowieka. (…) Ale cóż można zrobić, kiedy nawet w religii chrześcijańskiej mamy tak wiele sekt, przeciwstawiających się sobie i zwalczających jedna drugą? Cóż począć, kiedy wyznawcy religii muzułmańskiej, buddyjskiej, żydowskiej oraz wielu innych także uważają, że żadna inna religia, za wyjątkiem ich własnej, niewarta jest zawracania sobie głowy? Mnie wszystkie te rozmaite religie przypominają różne części ciała porąbane i rozrzucone. Wygląda to wszystko tak, jakby jedna odcięta ręka człowieka stawała do walki z drugą ręką tego samego człowieka. Obie są rękoma jednego człowieka, i kiedy człowiek ten jest cały, kiedy wszystkie części zostaną połączone, wtedy mamy do czynienia z tą religią. Jaki zatem jest cel Ruchu Sufi? Stworzenie nowej religii? Nie, celem Ruchu Sufi jest połączenie różnych organów jednego ciała, które, z założenia, mają być zjednoczone, a nie rozrzucone osobno. (…) Ruch Sufi skierował wszystkie swe wysiłki w stronę tego celu, by Wschód potrafił docenić wszystko, co na Zachodzie jest dobre i o co warto się potrudzić, oraz by Zachód mógł zrozumieć i podzielać solidaryzować się, sympatyzować, wszystko to, co warte jest zrozumienia na Wschodzie. Słowa nie mogą oddać jak wielką korzyść świat mógłby odnieść z realizacji tego ideału. W tej chwili Wschód i Zachód działają każde na własną rękę. Przypomina to trochę pracę z jednym okiem otwartym, a drugim zamkniętym. To właśnie w jedności Wschodu i Zachodu owa zdolność widzenia stanie się pełna i doskonała. Właśnie w oparciu o tę koncepcję wykorzenione zostaną wielkie katastrofy, nieszczęścia i kłopoty, które utrzymują świat w takim stanie niepokoju. (…) Braterstwo stwarza szczęście, natomiast duch przeciwny braterstwu wytwarza smutek i żal. Kiedy zagłębiamy się w święte księgi wielkich religii świata, czy będzie to Biblia, Kabała, Koran, Gita czy księgi buddyjskie, to dojdziemy do wniosku, że w tej czy innej postaci, w sposób najbardziej odpowiedni dla ludzi, którym dano religię, występowała ta sama nauka moralna, ta sama symfonia, odgrywano przed wszystkimi ludźmi tę samą muzykę. (…) Chrystus zwoływał do siebie rybaków, by się przysiedli i z nim porozmawiali. Mistrz nigdy nie czuł się za dobrze, kiedy nazywali go dobrym. Powiedział: Nie zwijcie mnie dobrym. Miał na myśli: Nie uważajcie mnie za kogoś lepszego (wyższego), jestem jednym z was. Pomyśl sobie teraz o tym, jak Mistrz mył stopy swych uczniów. Czego nas to uczy? Uczy nas braterstwa. żaden cud, żadna wielka moc, żadna wielka inspiracja, tak tajemna czy mistyczna nie może dorównać fenomenowi tej pokory, tego braterstwa, braterstwa poprzez które wielkie istoty połączyły się ze wszystkim ludźmi. (…) Kiedy szukamy przyczyny wszystkich katastrof, nieszczęść i klęsk, to będziemy umieli znaleźć ich może z tysiąc, ale zasadnicza przyczyna jest jedna i jest nią brak braterstwa. Można by wytrzymać brak czegoś innego, ale świat nigdy nie będzie ani szczęśliwy, ani też nie będzie w ogóle mógł być utrzymany ład czy pokój, jeśli zabraknie braterstwa”13.
- Sufizm i masońska „prareligia” to jedno
Pod powyższą charakterystyką podpisałby się każdy mason. W książce pt. „Masoneria polska 1999” przytoczyłem wypowiedź jednego z masonów polskich, w której opisywał on religię masońską: „To udzielone przez Boga Adamowi objawienie, o którym mówią różokrzyżowcy jest, według masonów, źródłem jedynej prawdziwej religii – prareligii, religii naturalnej, prawdziwego kultu niebiańskiego, religii, co do której zgadzają się wszyscy ludzie, czy religii wszechświatowej. Religia ta jest prareligią, bo z niej zrodziły się znacznie mniej doskonałe religie historyczne (judaizm, chrześcijaństwo, islam itd.), bo była wcześniejsza (i dlatego lepsza) od judaizmu i chrześcijaństwa; stanowiła wspólny pień dla obu (żydowskiej i chrześcijańskiej) części Biblii – Starego i Nowego Testamentu. Religia ta jest naturalna, bo zgodne z naturą jest to, co do czego zgadzają się wszyscy ludzie. Wszyscy ludzie zgadzają się zaś, według masonów, na to, co jest wspólne wszystkim religiom. Cóż to takiego? Jak wynika z masońskich tekstów jest to właśnie doktryna masońska. Religia Chrystusowa to, w tym ujęciu, podobnie jak wszystkie inne religie – zaledwie zdegenerowane szczątki prawdziwego kultu niebiańskiego”14.
Czy ta masońska religia i sufizm to nie dwie gałęzie wyrastające z tego samego pnia?
- Czy w polskim Kościele działa masońska V Kolumna?
Materiał zgromadzony w tym rozdziale stanowi podstawę do tego, by skłaniać się do pozytywnej odpowiedzi na to pytanie.
Sprawa nie jest jednak łatwa i prosta. Kim są bowiem ci, którzy tę V Kolumnę stanowią? Masoni zawsze kryją się w cieniu, działają z „tylnego fotela”, tylko podszeptują, manipulują ludźmi w sposób tak profesjonalny i wyrafinowany tak, że manipulowani nie zdają sobie nawet z tego sprawy.
Dlaczego Episkopat zgadza się, choćby milcząco, na to, by w Kościele polskim i pod jego auspicjami działy się takie rzeczy? Jaka jest tu rola Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego Konferencji Episkopatu Polski? Jaką rolę pełni tu działający przy tej Radzie Komitet ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi?
Saramowicza uwiarygadnia członkostwo w Radzie Wspólnej Katolików i Muzułmanów, fakt, że podpisuje się w jej imieniu, jako reprezentant „strony muzułmańskiej”. Tę Radę uwiarygadnia Komitet ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi działający przy Radzie ds. Dialogu Międzyreligijnego Konferencji Episkopatu Polski. Komitet ten jest uwiarygodniony przez tę Radę, a ta Rada przez Episkopat Polski. Kto tu decyduje? Dlaczego wszyscy są bierni? Dlaczego nikt nie reaguje? Jaki czynnik powoduje paraliż tych wszystkich ciał?
W składa tej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego Konferencji Episkopatu Polski. wchodzą: bp Rafał Markowski (przewodniczący), bp Romuald Kamiński, bp Wiesław Mering (członkowie), ks. Waldemar Chrostowski, ks. Łukasz Kamykowski, ks. Grzegorz Pawłowski, Eugeniusz Sakowicz, ks. Marek Szymański (konsultorzy)15.
W skład Komitet ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi wchodzą: bp Henryk Ciereszko (przewodniczący), ks. Marek Danielewski, o. Wojciech Kluj OMI, o. Ireneusz Sławomir Ledwoń OFM, bp Rafał Markowski, o. Jacek Pawlik sSVD, Aldona Maria Piwko, o. Jarosław Różański OMI, Eugeniusz Sakowicz, o. Adam Wąs SVD16.
Jeśli przyjrzymy się bliżej tym osobom okazuje się, że większość z nich jest w sposób wyjątkowy „otwarta” na islam. Przykładem może tu być prof. Eugeniusz Sakowicz, który publikuje w czasopiśmie „Al Salam”, i w pracach zbiorowych wydawanych przez to czasopismo, będące oficjalnym organem Ligii Muzułmańskiej w Polsce (ABW informuje o związkach tej organizacji z Bractwem Muzułmańskim, które oskarża się o terroryzm), który publicznie wybiela wyznawców islamu, dowodzi, że nie stanowią (w zdecydowanej większości) zagrożenia dla nikogo, który polemizuje z przeciwnikami budowy kolejnego meczetu w Warszawie. W jego tekstach pojawiają się wyłącznie wypowiedzi typu: „Chrześcijanie i muzułmanie powinni sobie okazywać miłosierdzie oraz czynić dobro ze względu na swoją wiarę (wyrażaną wprawdzie na różny sposób) w jedynego Boga. Grzegorz VII nazwał sułtana swoim bratem w Abrahamie. W duchu św. Grzegorza VII postępował św. Franciszek z Asyżu (zm. 1226 r.), którego „synowie” – bracia mniejsi – od początku istnienia zakonu są kustoszami miejsc świętych w Ziemi Izraela. Biedaczyna z Asyżu był bratem wszystkich ludzi, a zatem i muzułmanów”17.
A więc i my wszyscy polscy katolicy, biskupi, kapłani i świeccy, jesteśmy braćmi muzułmanów? Jesteśmy braćmi Saramowicza, „bo on jest muzułmaninem”? Jesteśmy braćmi sufistów, „bo sufiści to muzułmanie”, „bo Saramowicz to sufista”? Jesteśmy zatem braćmi masonów, „bo ci nie różnią się wiele od sufistów”, „bo Saramowicz to mason”?
Czy niedługo powstanie Rada Wspólna Katolików i Masonów i Komitet ds. Dialogu z Masonami przy Radzie ds. Dialogu Międzyreligijnego Konferencji Episkopatu Polski? Czy niedługo będziemy obchodzili w Kościele polskim „Dzień masonerii”?
Kto jeszcze pamięta, że zbawienie jest tylko przez Chrystusa, że nie ma zbawienia poza Kościołem, że szatan to ktoś, kogo możemy tylko zdecydowanie zanegować?
=====================
Wydawnictwo św. Tomasza z Akwinu
02-764 Warszawa ul. Egejska 5/24
Tel., 22 651-88-17; 601-519-847
e-mail: savoir@savoir-vivre.com.p1
www.kukonfederacjibarskiej.wordpress.com
1Tamże.
2http://www.tuiteraz.eu/pl/warsztaty/prowadzacy//event/521-sufizm–w-stron-serca-szajh-hazrad-hamil-hasan-i-a-saramonowicz–kawkowo
3http://www.tuiteraz.eu/pl/warsztaty;http://www.u-zrodla.pl/html/harmonogram.php;
4http://www.u-zrodla.pl/html/czlonkowie.htm;http://labrys-nova.pl/;https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Eichelberger#cite_note-3
5http://charaktery.eu/psychowiesci/spotkania-medytacyjne
6https://en.wikipedia.org/wiki/Rami_M._Shapiro;https://en.wikipedia.org/wiki/Mount_Baldy_Zen_Center
7http://www.jankarski.org.pl/aktualnoci/item/657-spotkania-chrzescijan-i-zydow
8http://www.rls.pl/partnerzy-polska
9http://www.rls.pl/o-fundacji;https://pl.wikipedia.org/wiki/Lewica_(Niemcy)
10http://sufi-chishty.blogspot.com/2015/03/sufizm-wyzwania-wspolczesnosci-hazrat.html
11Tamże.
12Tamże.
13Tamże.
14 S. Krajski, Masoneria Polska 1999, Wydawnictwo św. Tomasza z Akwinu, Warszawa 1999, s. 20: por. choćby: T. Cegielski, Sekrety masonów. Pierwszy stopień wtajemniczenia, Agencja Omnipress, Warszawa 1992, s. 36-37 i 69; T. Cegielski, Ordo in Chao. Wolnomularstwo wobec kryzysów doby oświecenia, Ars Regia nr 1-1992, s. 10-14.
15http://episkopat.pl/rady-3/#1455604133816-bc5727f6-c91b
16Tamże.
17Por. S. Krajski, Masoneria, islam, uchodźcy, Warszawa 2016, s. 12-23; http://niedziela.pl/artykul/55462/nd/Przeblyski-dialogu; http://www.as-salam.pl/archiwum/25-spis-treci-nr-2-3-2010; http://www.niedziela.pl/wydruk/15809/nd; http://isni.pl/teologia-blizniego/; http://isni.pl/nowoczesnosc-europa-islam/https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2015/Przewodnik-Katolicki-46-2015/Wiara-i-Kosciol/Islam-religia-terrorystow;
Tekst wzięty z http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=20326&Itemid=80
