Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego – reaktywacja


Jarosław Kaczyński

Krzysztof Osiejuk

      Nie bardzo wiem, co jest tego bezpośrednią przyczyną, niemniej coraz wyraźniej ostatnio widać wzrost aktywności tych przeciwników Prawa i Sprawiedliwości, którzy od lat zajmują prawą stronę sceny politycznej, a więc również i niektórych z czytelników tego bloga. I nie chodzi mi tu o zwykłą krytykę zachowań poszczególnych polityków PiS-u, wspierających PiS mediów, czy choćby nawet i oczywistych zaniedbań e strony Prezesa, bo, jak wiemy, na to akurat przez minione lata wystarczająco dużo miejsca poświęciliśmy i na tym blogu. To co mnie natomiast zastanawia i sprawia, że postanowiłem się tu dziś podzielić tymi refleksjami, to fakt, że owa krytyka robi ostatnio wrażenie krytyki systemowej, a więc takiej, której celem nie jest sprawienie, by Prawo i Sprawiedliwość zaczęło rządzić mądrzej, uczciwiej i skuteczniej, lecz doprowadzenie do utraty przez Jarosława Kaczyńskiego władzy.

Napisałem „zastanawia”, a nie „dziwi”, bo w rzeczy samej to nie owa aktywność mnie dziwi, lecz jej intensywność i widoczny w niej poziom agresji. To że niemal od samego początku III RP na tak zwanej „prawicy” działały całe projekty i osoby, które walczyły wzajemnie o to, kto z nich zajmie najlepsze miejsce przy okazji kolejnych wyborów i Bóg im świadkiem, że żaden z nich się w najmniejszej mierze nie oszczędzał, było dla mnie oczywistością, a więc jakiegoś szczególnego zdziwienia nie przeżywam, natomiast faktycznie przyznaję, że w sytuacji, gdy walka nie toczy się o to, kto będzie przywódcą polskiej prawicy – bo ta akurat kwestia wydaje się być ostatecznie rozstrzygnięta – ale kto wygra w globalnej wojnie o kształt przyszłej cywilizacji, wielu z nich zachowuje się, jakby uznali, że skoro nie może być tak, jak oni sobie wymarzyli, to niech owe marzenia trafi szlag, a całość tego interesu przejmą owe pedały w sukienkach, których zdjęcia ostatnio robią tak spektakularną karierę w Internecie.

Ale jest jeszcze coś, co mnie ostatnio dość mocno poruszyło. Otóż odniosłem wrażenie, że doszło do swego rodzaju sojuszu między wspomnianą częścią prawicowej opinii, a czymś co przywykliśmy nazywać „totalną opozycją”. Może jeszcze nie sojuszu realizującego się na poziomie wspólnych działań, mających doprowadzić do upadku rządu – tu akurat póki co obie strony zachowują pełną autonomię – ale w stosunku do tej części społeczeństwa, która, często nawet i bezkrytycznie, wspiera rząd, prezydenta i autoryzujące ów układ Prawo i Sprawiedliwość. Otóż można ostatnio odnieść wrażenie, że i jedni i drudzy, w równym stopniu co przeciwko pisowskiej władzy – a kto wie, czy nie bardziej jeszcze – swoją złość kierują przeciwko ludziom, dzięki którym, jak wiele wskazuje, ma ona przed sobą wiele lat bezpiecznego rządzenia. Owo podejście można było chyba najwyraźniej zauważyć tuż po wizycie Donalda Trumpa w Polsce,  a zwłaszcza po jego warszawskim wystąpieniu, które wśród zwolenników Prawa i Sprawiedliwości wzbudziło tak wielki entuzjazm. I znów, nie chodzi o wszystkie te komentarze, gdzie kwestionuje się intencje Stanów Zjednoczonych wobec Polski, dyskutuje się skuteczność tych czy innych sojuszy i w ogóle debatuje się na temat naszego miejsca w globalnych układach. Rzecz w tym, w jaki sposób obie, pozornie tak bardzo skonfliktowane, strony traktują tych wszystkich ludzi, którzy dali PiS-owi zwycięstwo w ostatnich wyborach, a dziś nie widzą powodu, by swojego wyboru żałować. To co mnie tu nieustannie zdumiewa, to owa bezwzględna i niewzruszona pogarda, jaka ich wszystkich łączy. Jedni i drudzy, cokolwiek by ich różniło, jakiekolwiek by jedni i drudzy kierowali do siebie pretensje, na tę część Polaków, która jest bardzo zadowolona z tego, że PiS rządzi solidarnie patrzą jak na kupioną programem 500+ tłuszczę. Jak motłoch, który oszalał na widok paciorków przywiezionych przez dobrego bwana z Hameryki. Jak wreszcie na bandę bezmyślnych konsumentów, którym wystarczy galeria, telewizor i owa symboliczna już kupa na wydmach. Osobiście nie mogłem się nadziwić, kiedy na jednym z prawicowych blogów znalazłem analizę, gdzie wspierający Prawo i Sprawiedliwość ludzie zostali określeni słowem „tłuszcza”, a więc tym samym dokładnie terminem, którego w stosunku do nich chwilę wcześniej na swoim Twitterze użyła Hanna Lis. Nie mogłem pojąć, ja to się dzieje, że, zaledwie wczoraj, uznany prawicowy bloger, reagując na naprawdę lekką złośliwość pod swoim adresem, użył określenia „pisowscy pałkarze, jak zomowcy…”. Przyznaję wreszcie, że autentycznie mnie zatkało, kiedy były już dziś ksiądz, Jacek Międlar, reagując na zaadresowany do niego komentarz, w którym zapytałem go czy interesuje go wciąż zbawienie nasze i całego świata, rzucił w moją stronę zdanie: „Won, farbowany lisie”.

Jak mówię, to już niemal 30 lat, jak po tej naszej narodowo-patriotycznej stronie co jakiś czas aktywizują się ludzie, którzy uważają, że gdyby tylko im dać władzę, lub przynajmniej pozwolić we władzy bezpośrednio uczestniczyć, oni by wszystkim pokazali, jak wygląda uczciwe i skuteczne rządzenie, i owo przekonanie gotowi są wprowadzać w życie nawet za cenę oddania Polski w ręce owych herbertowskich „katów i tchórzy”. Znamy ich twarze i ich nazwiska. Niektórzy z nich zniknęli w zakamarkach historii, niektórzy wciąż jeszcze się to tu to tam kręcą, jednak wciąż też widać kolejnych, młodszych i może jeszcze bardziej agresywnych w swoim przekonaniu, że to do nich należy przyszłość i że w końcu ją zdobędą. Jeśli nie tym razem, to przy następnej okazji. Tu akurat się nic nie zmieniło. Jedno jest za to nowe, a mianowicie nasz świat. Świat, który jest jak zawsze otwarty na wszelkie propozycje, jednak ostatnio się mocno zradykalizował i jest pewne, że kiedy już się na coś zdecyduje, to na dobre i wtedy już nie będzie litości. Również dla nich. W pierwszej kolejności dla nich.

 

Tekst  wzięty  z  http://krzysztof-osiejuk.szkolanawigatorow.pl/patriotyczny-ruch-odrodzenia-narodowego-reaktywacja


Jedna odpowiedź do “Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego – reaktywacja”

  1. No cóż…
    Pan Osiejuk nie zauważa słów, które z upodobaniem powtarzają politycy partii miłości i solidarności społecznej, czyli PIS.
    Pan Kaczyński wrzeszczy coś o zamordowaniu jego brata, pani Pawłowicz o zdradzieckich mordach…itp..itd…
    Ktoś bardzo chce rozhuśtać naród, tak żebyśmy stanęli z kijami naprzeciwko siebie..?!

    Panie Osiejuk pokory więcej życzę, nie jest pan znowu aż takim znanym i uznanym blogerem, przed którym pan Międlar musiałby się tłumaczyć?
    Poza tym, straszni są ludzie, którzy pragną ” zbawiać cały świat”
    Zbawienie zaczyna się od siebie…