[Coraz szybszy jest rozpad Kościoła. J.B.]

Proboszcz parafii San Defendente w Cossato we włoskim Piemoncie zaprosił do kościoła… prominentną włoską i europejską działaczkę proaborcyjną, która chwali się, że osobiście przeprowadziła tysiące aborcji, Emmę Bonino. Do kościoła policja nie wpuściła… obrońców życia.
Emma Bonino to była europejska komisarz ds. zdrowia oraz była włoska minister spraw zagranicznych, wieloletnia deputowana do parlamentu Włoch i Parlamentu Europejskiego. W ostatnich latach angażuje się przede wszystkim na rzecz popierania masowej imigracji, ale w przeszłości wykonała olbrzymią pracę dla legalizacji procederu mordowania nienarodzonych. Od kilkunastu lat należy do ugrupowania Włoscy Radykałowie, skrajnie libertyńskiej i antyklerykalnej partii wywodzącej się z Włoskiej Partii Liberalnej mającej jeszcze przedwojenne korzenie.
Gdy aborcja była we Włoszech jeszcze nielegalna, Bonino opublikowała zdjęcia ukazujące ją w trakcie przeprowadzania procedury mordowania dziecka. W latach 70. założyła Centrum Informacji o Sterylizacji i Aborcji. Kobieta twierdzi dziś, że podczas swojej pracy w klinice aborcyjnej zabiła 10 tys. dzieci. Od lat agresywnie walczy z Kościołem katolickim – za pontyfikatu św. Jana Pawła II wznosiła publicznie okrzyki „Przecz z Wojtyłą!”, a za pontyfikatu Benedykta XVI występowała w Watykanie z transparentem „No Taliban, No Vatican”.
Bonino to zarazem dobra znajoma żydowsko-amerykańskiego finansisty urodzonego na Węgrzech, Georga Sorosa. W 2011 roku polityk podpisała jego apel wzywający do utworzenia wspólnego państwa europejskiego; cztery lata później odebrała z jego rąk nagrodę Freda Cuny’ego.
Światem katolickim w maju 2015 roku wstrząsnęła wiadomość o telefonie, jaki wykonał do Bonino sam… papież Franciszek. Ojciec Święty miał rozmawiać z aborcjonistką, by zachęcać ją do kontynuowania jej dzieła na rzecz przyjmowania uchodźców w Europie. Później w jednym z wywiadów prasowych papież wychwalał ją za jej dokonania na tym polu.
26. lipca na zaproszenie proboszcza kościoła San Defendente w Cosseto w diecezji Bellia (Piemont) Bonino opowiadała o swojej wizji polityki imigracyjnej. Przekonywała, że „nie ma alternatywy” dla przyjmowania afrykańskich przybyszów, bo skoro w Europie nie rodzą się dzieci, to jest „racjonalne”, by przyjąć do siebie „nadmiar” ludności z innych kontynentów. – Taki jest los Europy – powiedziała Bonino.
Przed jej występem pobożni katolicy zorganizowali protest w biurze prasowym kurii diecezjalnej. Jednak nie odniósł skutku. W trakcie samej obecności Bonino w kościele, przed świątynią zgromadzili się obrońcy życia. Nie zostali wpuszczeni do środka, a policja spisała ich dane osobowe. Wewnątrz znalazł się tylko jeden pro-lifer, Leandro Aletti; zapytał, jak można zabiegać o kulturę „otwarcia” na migrantów, podczas gdy nie akceptuje się nawet swoich własnych dzieci. Został wybuczany przez zgromadzonych, a Bonino nazwała jego pytanie dziecięcą polemiką. Tłumaczyła, że jest za wolnością jednostki, której nikt nie może mówić, co ma robić. Otrzymała duże brawa.
– W takich przypadkach modlitwa i adoracja eucharystyczna jest najlepszą bronią – powiedział później Giovanni Ceroni, przewodniczący Ruchu na rzecz Życia z Bielli. – W naszej modlitwie myśleliśmy o Bonino i innych ideologicznie zaślepionych osobach, ale także o kapłanie, który marnuje tyle cennej energii, by denerwować ludzi i siać zamęt. Modliliśmy się o nawrócenie ich wszystkich do Jezusa Chrystusa i Jego prawdziwego Kościoła – dodał.
Źródło: Katholisches.info
Pach