Andrzej Leja
Nie ma już chyba żadnych złudzeń w kwestii tzw. totalnej opozycji. Jej sposób uprawiania polityki to tak naprawdę nieustanna wojna. I to taka, w której nie bierze się jeńców. Wszystkie chwyty dozwolone, byleby wrócić do władzy i dalej móc robić deale i gigantyczną kasę, pławiąc się w tak krzepiącym o sobie myśleniu, że się należy do uprzywilejowanej elity i nadzwyczajnej kasty.
Taki jest sposób myślenia ludzi ferajny i to ją frustruje, więc rozpaczliwie walczy o utraconą władzę. Wiele ich kosztowało zgromadzenie tak ogromnych majątków (przyjrzyjmy się choćby kasie, którą dysponują byli prezydenci, np. Kwaśniewski i TW „Bolek”, czy włodarze dużych miast, np. Karnowski czy Adamowicz, bonzowie byłych partii biorących udział we władzy po roku 1989, np. Lewandowski czy Bielecki, ale także sędziowie, choćby prezes SN, przyjrzyjmy się ich willom i zgromadzonej na różnych kontach walucie), łatwo więc skóry nie oddadzą. Liczą naiwnie, że Polacy już zapomnieli, jak uczynili z Polski „państwo teoretyczne” (drugiego określenia byłego ministra Sienkiewicza, bardziej dosadnego, już nie zacytuję), z którego rozkradali co się tylko dało i gdzie się tylko dało, a instytucje, które miały chronić i bronić obywateli (policja, prokuratura, sądy) roztaczały nad ferajną parasol ochronny (pytanie: za jaką cenę?). Uwikłali się w coś bardzo brudnego, co się będzie za nimi ciągnąć przez długie lata politycznej czy biznesowej kariery. Czy pojawią się w stosunku do nich karne zarzuty, zależeć będzie od determinacji obecnego obozu rządzącego.
„Oni” się jednak tego panicznie boją i dlatego ogłosili się opozycją totalną. PO stracie władzy wpadli w panikę i od razu zaczął się cyrk z przeróżnymi próbami dezawuowania rządów patriotycznego obozu. To dlatego pod koniec kadencji poprzedniego sejmu pojawili się nielegalnie wybrani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, stąd filozofia odzyskania władzy przez ulicę i zagranicę, straszenie wyprowadzeniem „miliona ludzi” na ulicę, ciągłe próby odwoływania ministrów rządu (także całego rządu), wreszcie grudniowy pucz i wiele innych targowickich wręcz zachowań (to tylko niektóre z najbardziej widocznych prób destrukcji polskiego państwa, które z takim mozołem staramy się postawić na mocnych fundamentach), wszystko po to, by to podnoszące się z kolan państwo osłabić i zdestabilizować.
Ferajna nie cofnie się przed niczym, by odzyskać władzę, nie zawaha się przed wywołaniem zamieszek, w których mogą zginąć ludzie. To jest wkalkulowane w plan ich lipcowego puczu. Na to liczą. Że komuś puszczą nerwy i poleje się krew. Ja z kolei liczę na to, że polskie państwo okaże się wreszcie na tyle sprawne, że zdoła zatrzymać tych niebezpiecznych ludzi przed sprowokowaniem kolejnej politycznej zbrodni. Jedną już mieliśmy z ich inspiracji, wszyscy pamiętamy polityczny mord dokonany przez byłego członka PO, Ryszarda Cybę, który z zimną krwią zamordował działacza PiS-u, Marka Rosiaka, a w planie miał, jak przyznał, zamordowanie Jarosława Kaczyńskiego (usłyszała to cała Polska podczas zatrzymania go przez policję). Pytanie, ilu takich rozgorączkowanych, rozchwianych emocjonalnie cybów (nakręcanych mową nienawiści sączoną przez totalnych) czyha gdzieś teraz za rogiem, by polała się krew rządzących Polską ludzi prawych i sprawiedliwych? Niepanujący nad emocjami TW „Bolek” podsyca jeszcze złe emocje, pisząc na Facebooku już nie o wyskakiwaniu z okien, tylko o tym, że powinno się „aresztować” 15 głównych pisowców.
Kto? Jak? Nieważne, liczy się podtekst (trzeba „usunąć” 15 pisowców). Inny kretyn rozprawiał „teoretycznie” o 50 ofiarach! Jeśli obecny rząd nie chce, by Polacy myśleli, że nadal żyją w państwie teoretycznym, musi teraz, podczas otwarcie zaPOwiedzianego „lipcowego puczu” pokazać determinację i sprawność aparatu państwowego w kwestii zapobieżenia eskalacji konfliktu, do którego otwarcie dąży totalitarna opozycja. Ci, co nieustannie wywołują zamieszki, grożąc działaniami niezgodnymi z prawem (w wielu przypadkach to wciąż te same twarze podstarzałych kasprzaków) powinni wreszcie odpowiedzieć za te groźby przed sądem.
Puenta? Tytuł felietonu i ostry język zaczerpnąłem z filmu reżysera i scenarzysty Paula Thomasa Andersona. Tym się różnimy, że ja opisuję rzeczywistość polską…

