W rozmowie z PAP ambasador przyznał, że nie istnieją pełne dane dotyczące obywateli Ukrainy mieszkających obecnie na terenie Polski. Ocenił równocześnie, że liczba ta przekracza obecnie milion, z czego około stu tysięcy może mieszkać na terenie województwa opolskiego.
– To nie są już czasy Związku Radzieckiego, kiedy prowadzono szczegółowe wykazy osób opuszczających nasz kraj. Możemy jedynie szacować liczbę osób, które przebywają na danym terenie. W województwie opolskim jest naszych obywateli stosunkowo dużo. Widocznie macie tu dobry klimat – dodał.
Według urzędu miasta Opole, w samej stolicy regionu uczy się tysiąc studentów, a dziesięć tysięcy posiada pozwolenie na pracę. Na początku pojawili się studenci. – Teraz mamy już tysiące Ukraińców, z których część wiąże swoją przyszłość z naszym miastem i regionem na dłużej. Wnoszą swój wkład w rozwój miasta i regionu, podejmując pracę, płacąc podatki i budując wielokulturowość naszego miasta – powiedział Wiśniewski.
PAP, oprac. WuEs
2 odpowiedzi do “Opole: otwarto konsulat honorowy Ukrainy”
Panie Jacku, tyle są warci współcześni nauczyciele.
Idiotki to zbyt pobłażliwie….
Wylać babsztyla na zbitą twarz!
„dyrektor placówki dla klas I-III odpowiedziała na jedno z pytań i tłumaczyła, że nie zna sprawy tzw. rzezi wołyńskiej.”
„W środę Sąd Rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej rozpoczął rozpatrywanie aktu oskarżenia wobec Krzysztofa Madeja, któremu zarzucono publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i etnicznych.
W listopadzie zeszłego roku jedna z wrocławskich szkół w ramach programu edukacyjnego pt. „Tolerancyjny Europejczyk” obchodziła dzień ukraiński. Oskarżony Krzysztof Madej, odbierając swoją córkę ze szkoły, zerwał zawieszonych w oknach i przed biblioteką plakaty, na których pojawiła się flaga i godło Ukrainy. Za czyn ten grozi mu kara do dwóch lat więzienia.
Mężczyzna, który zgodził się na publikację swoich danych, przyznał się, do zerwania plakatów, które zaniósł później do szkolnej biblioteki, gdzie rzucił je na stół. Krzysztof Madej twierdzi także, że nie nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych czy etnicznych.
Podczas składania wyjaśnień w sądzie Madej oświadczył, że na jednym z plakatów zauważył symbol zbrodniczej organizacji UON-UPA. To wzbudziło moje wzburzenie. Dlatego zapytałem nauczycielki w bibliotece, kto jest za to odpowiedzialny i czego jeszcze one uczą w tej szkole – tłumaczył.
Podczas rozprawy, jako świadkowie zeznawały też nauczycielki oraz dyrektor szkoły. Oświadczyły, że na plakatach pojawił się symbol zbrodniczej organizacji. Jedna z nauczycielek zeznała: Dzień ukraiński miał charakter kulturowo-edukacyjny. Nie chodziło o edukację na tematy historyczne, ale bardziej o promowanie tolerancji wobec wszystkich obcokrajowców. Robiliśmy też dzień niemiecki w ramach projektu ‚Tolerancyjny Europejczyk’.
Sąd nie pozwolił także na zadawanie pytań świadkom przez oskarżonego i jego adwokata Stanisława Zapotocznego na temat ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich, stwierdzając, że nie są one związane ze sprawą. Pomimo to, dyrektor placówki dla klas I-III odpowiedziała na jedno z pytań i tłumaczyła, że nie zna sprawy tzw. rzezi wołyńskiej.
https://kresy.pl
Miła Pani to jest taka specyficzna kategoria ludzi, dla których na przykład rotmistrz Pilecki jest postacią KONTROWERSYJNĄ!!!
A wielu z nich wcale nie zna takiego człowieka.
Dobrowolnie się tego wszystkiego nie nauczą. Trzeba czekać, aż powymierają?