Łukasz Pawelski
Afera w sieci sklepów Lidl. Jak się okazało, niemiecka sieć sklepów usunęła z opakowania greckiego sera wizerunek krzyża. Opakowanie zawierało zdjęcie kościoła Anastasis na greckiej wyspie Santorini.
Gdy sprawa wyszła na jaw, firma wydała oświadczenie, że usunęła wizerunek krzyża z kościoła, gdyż nie chce wykluczać żadnych wierzeń religijnych i szanuje różnorodność. Na znak protestu klienci sieci w całej Europie mieli ruszyć do sklepów sieci i niezmywalnymi flamastrami dorysowywać na dachu kościoła usunięty wcześniej krzyż.
Sprawa na tyle oburzyła konsumentów, że firma szybko wycofała się z wcześniejszego stanowiska i stwierdziła, że naprawi popełniony błąd. Oświadczenie kończy się słowami, że firma będzie brała pod uwagę wszystkie zastrzeżenia, które nadeślą jej klienci w przyszłości.
Wstydliwy symbol chrześcijaństwa…
Właśnie tak traktują krzyż korporacje i politycy o „poprawnych politycznie” poglądach. Chodzi o eliminowanie wszystkiego, co może kojarzyć się z chrześcijaństwem. I nie chodzi już o usuwanie krzyży z urzędów czy szpitali. Na początku br. z logo hiszpańskiego klubu piłkarskiego Real Madryt usunięto krzyż. Nie zajmował on centralnego miejsca w logo Królewskich. Był jedynie zwieńczeniem korony na tarczy klubu i znajdował się na niej od 1920 r. Po co Hiszpanie usunęli krzyż? Oficjalnie chodzi o pieniądze i władze klubu wprost się do tego przyznają. Wizerunek krzyża negatywnie wpływał na sprzedaż gadżetów klubu w krajach muzułmańskich. Dzięki usunięciu krzyża klub ma zarobić grube miliony na otwarciu sprzedaży na Bliskim Wschodzie czy wśród muzułmańskich mieszkańców Europy.
Kolejnym głośnym skandalem jest usuwanie przez aplikację Google Earth krzyży z wizerunków kościołów w Niemczech. Aplikacja pozwala zwiedzać cały świat za pomocą komputera z domowego zacisza. Okazuje się, że w trosce o uczucia religijne muzułmanów usuwa też krzyże znajdujące się w miejscach publicznych. I ponownie sprawa wywołała olbrzymi skandal, tym razem u naszych zachodnich sąsiadów. Niektórzy z nich twierdzą, że jest to tylko wstęp do faktycznego usuwania krzyży z kościołów już w realnym życiu.
Marzenie lewicy
To szeroko rozumiana lewica na kanwie jednej z najgroźniejszych ideologii świata, czyli „poprawności politycznej” od dekad stara się usunąć krzyż z miejsc publicznych. Obecnie ma nowych sojuszników – muzułmanów, którzy chętnie zamieniliby krzyż na bazylice Świętego Piotra na półksiężyc. Co gorsza wtórują im niektórzy duchowni podający się za chrześcijańskich. Gdy do Szwecji zjechali muzułmanie vel uchodźccy, to Eva Brunne, luterańska biskup Sztokholmu, prywatnie będąca lesbijką, nakazała usunąć wszystkie krzyże, zastępując je drogowskazami do Mekki. Oczywiście wszystko po to, żeby nie obrazić wyznawców islamu, którzy chcieliby przyjść do protestanckich kościołów pomodlić się do Allaha…
Nowych muzułmańskich wiernych biskup Sztokholmu nazwała aniołami i liczy na ich modlitwy w kościołach na terenie całego Sztokholmu. Stanowisko Brunne wywołało oburzenia nawet u postępowej części szwedzkich luteran. Jej słowa nazwano bezmyślnymi. Pani biskup nie wiedziała też, jak odpowiedzieć na pytanie postawione przez jednego z duchownych, co zrobić z przytwierdzonymi na stałe krzyżami, które są elementem konstrukcji świątyni.
Dwa lata temu podobny krok poczyniły władze Chin, które nakazały usunięcie symbolu chrześcijaństwa nawet z kościołów. Pytanie, dlaczego niektórzy politycy i możni tego świata, niczym opętani, po prostu nie są w stanie znieść wizerunku krzyża, jest retoryczne.
Polska nie jest wyjątkiem
Mogłoby się wydawać, że takie rzeczy nie mogą mieć miejsca u nas w kraju. Nic bardziej mylnego. Od najazdu Sowietów w 1939 r. walczono u nas z krzyżem. Władze sowieckie po 1945 r. robiły, co mogły, aby usunąć krzyże wieszane przez nauczycieli w szkołach. W kilkanaście lat uporały się z tym problemem.
Odzyskaniu niepodległości w 1989 r. nie towarzyszył powrót do normalności. Szczytem wszystkiego były próby usunięcia krzyża z Sali Plenarnej polskiego sejmu. Warto też wspomnieć kompromitujące dla ówczesnej władzy PO usuwanie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu po katastrofie smoleńskiej.
Ostatnio polską opinią publiczną wstrząsnęła sprawa podobnego do niemieckiego cenzurowania, polegającego na usunięciu z dachu tego samego kościoła wizerunku krzyża na opakowaniu jogurtu greckiego. Temat szybko podchwycili internauci, którzy zasypali Okręgową Spółdzielnię Mleczarską w Łowiczu mailami o tym, że cenzuruje ona opakowania swoich produktów. Spółdzielnia zapewniła, że nie jest to działanie celowe i nie chodziło o urażenie uczuć wyznawców jakiejkolwiek religii lub jakiejkolwiek grupy społecznej [ciekawe jakiej – przyp. red.]. Spółdzielnia wycofała się z cenzury i zapowiedziała, że opakowania, z których usunięto krzyż, trafią do kosza. Cała sytuacja została uznana za niestosowną.
Unia delegalizuje krzyż
Wszystko na to wskazuje, że Unia Europejska przymierza się do eliminacji wizerunku krzyża z życia społecznego. Najpierw będzie go usuwać w miarę możliwości, po czym zabroni jego publicznego pokazywania. Zgodnie z orzecznictwem unijnego trybunału pracodawca może zakazać swoim pracownikom noszenia w miejscach publicznych symbolu religijnego, jakim jest niewątpliwie krzyż. Również na początku br. głośna była sprawa niemieckiej nauczycielki, której władze jednej z berlińskich szkół zabroniły noszenia krzyża. Wykorzystano w tym przypadku przepisy ustawy o neutralności religijnej państwa, które do tej pory były wymierzone w muzułmanki noszące burki. Te same przepisy posłużyły do ustanowienia odpowiedniego zakazu wobec chrześcijan. Pojawiają się głosy, aby uregulować kwestie światopoglądowe i możliwość noszenia krzyża na łańcuszku w ramach regulacji ogólnoeuropejskich.
Okazuje się, że hordy eurokratów zrobią wszystko, żeby zniszczyć chrześcijańskie korzenie Europy i całkowicie pozbawić Europejczyków wartości chrześcijańskich.
