Schorowany przywódca co jakiś czas bywa „stawiany na nogi” w szpitalu…


za:   http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15294&Itemid=100

Od: info@warszawskagazeta.pl

Dlaczego otoczenie polityczne Komorowskiego ukrywa powody jego częstych wizyt oraz zabiegów w Instytucie Kardiologii w Aninie, Szpitalu Klinicznym MSWiA i Wojskowym Instytucie Medycznym  przy ul. Szaserów? Jeśli dodamy do tego, że w styczniu 2014r. w kręgach polityków PO zaczęła krążyć informacja, że u Komorowskiego zdiagnozowano nowotwór, której nie zdementowano, wszystko to stawia pytanie o zdolność obecnego prezydenta do kontynuowania następnej kadencji „pod żyrandolem” – pisze w najnowszym numerze tygodnika Warszawska Gazeta dr Leszek Pietrzak.

Sztab wyborczy Bronisława Komorowskiego boi się jak ognia tematu jego zdrowia. Ujawnienie bowiem prawdy jak faktycznie wygląda zdrowie prezydenta, mogłoby pozbawić go szansy na reelekcję.

Dr Leszek Pietrzak – Oby nie było tak, jak kiedyś w Związku Sowieckim, którego schorowany przywódca co jakiś czas był „stawiany na nogi” w szpitalu, aby tylko pokazać zwykłym zjadaczom chleba, że żyje. W rzeczywistości jednak rządy sprawowała kryjąca się za jego osobą partyjna klika. Jak bowiem tłumaczyć ukrywanie przez Komorowskiego i jego polityczne otoczenie powodów częstych wizyt oraz zabiegów w Instytucie Kardiologii w Aninie, Szpitalu Klinicznym MSWiA i Wojskowym Instytucie Medycznym  przy ul. Szaserów? Jeśli dodać do tego, że w styczniu 2014r. w kręgach polityków PO zaczęła krążyć informacja, że u Komorowskiego zdiagnozowano nowotwór, której nie zdementowano, wszystko to stawia pytanie o zdolność obecnego prezydenta do kontynuowania następnej kadencji „pod żyrandolem”.

(…)

Kadencja na chorobowym

Bronisław Komorowski jeszcze zanim został prezydentem miał spore problemy ze zdrowiem. Po raz pierwszy było to w lecie 2008r., gdy okazało się, że tak
naprawdę jest kluczową postacią rozpętanej kilka miesięcy wcześniej afery
aneksowej i w związku z tym musiała go przesłuchać prowadząca śledztwo w tej
sprawie Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Gdy ten fakt przedostał się do
opinii publicznej Komorowski zaczął poważnie obawiać się o swoją polityczną
przyszłość. Do tego stopnia, że znalazł się w Instytucie Kardiologii w Aninie z
objawami zaburzeń pracy serca. Potem był pod stałą kontrolą kardiologów,
aplikujących mu leki na tą przypadłość. Ale problemy związane z funkcjonowaniem jego serca się dalej pogłębiały.

(…)

Czytajcie cały tekst Leszka Pietrzaka w najnowszym numerze tygodnika Warszawska Gazeta!

http://www.warszawskagazeta.pl/wydarzenia/item/1341-najnowszy-numer-tygodnika-warszawska-gazeta

, ,