wPolityce.pl: Tomasz Lis utrzymuje, że w jego programieprzez przypadek cytowano fałszywekontoKingi Dudy, wykorzystując je do ataków na Andrzeja Dudę. Czy w Panaocenierzeczywiście mogło dojść do pomyłki?
Wojciech Reszczyński:Po raz nie wiadomo który widzimy łamanie przepisów ustawy o radiu i telewizji w części dotyczącej mediów publicznych. Przepisy nakładają nakaz zachowania obiektywizmu i bezstronności. To jest podstawowy obowiązek każdego dziennikarza, wmediachpublicznych szczególnie. W wykonaniu pana Lisa widać niestety permanentne łamanie tych podstawowych zasad, a także przepisówprawa. To jest robione z premedytacją, za przyzwoleniem KRRiT i prezesaTVPJuliusza Brauna.
Dziwić może również, że w programie Lisa zaproszono trzech gości, z których każdy był zwolennikiem tego samego kandydata. Czy to również wbrew zasadom?
Składgości rzeczywiście nie jest reprezentatywny, co uniemożliwia wymianę poglądów ipoznanierzeczywistości z różnychstron i opcji. Widać, że dziennikarz zamiast być moderatorem zajmuje siędziałalnościąpropagandową w interesie obecnie urzędującego prezydenta. Obserwując karierę tego człowieka uważam, że przekazując treść rzekomego wpisu Kingi Dudy, co miało kompromitować jej ojca, kandydata PiS na prezydenta, Tomasz Lis działał z premedytacją i świadomie.Sprawdzenieautentyczności konta jest banalnie proste i należy do oczywistych obowiązków dziennikarza. On nie może się tłumaczyć popełnieniem błędu. To było celowe działanie.
Sztab PiS zapowiada reakcję na ten program. Czy w Pana ocenie należy w ogóle reagować?
Oczywiście. Mam wręcz nadzieje, że sztab PiSu założy w tej sprawie proces w trybie wyborczym. Jeśli do tego nie dojdzie to będzie błąd. To jestokazja, by przymusić Tomasza Lisa do przyznania się do błędu wobec tej widowni, którą się manipulowało, na oczach której się kłamało na temat poglądów i zapatrywań kandydata na prezydenta. Tomasz Lis jest skompromitowany jak najgorsi propagandziści z lat komuny, z czasów stanu wojennego. Dla tego człowieka nigdy nie powinno być miejsca w telewizji publicznej.