Właśnie przeżyliśmy wybory w ordynacji JOW.


za:   http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15561&Itemid=100

 dakowskif

 Mirosław Dakowski

Jednym z głównych argumentów przeciwników JOW jest:

– jakiż to NIESPRAWIEDLIWE !  – Czasem prawie połowa wyborców mogłaby być „niereprezentowana”..

A wczoraj – piszę tuż po oficjalnym ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich – w okręgu jednomandatowym wybraliśmy prezydenta. Przeciw było 48,45 % wyborców.

Nikt nie domaga się (poza autorami MEM-ów), by zszyto połówki kandydatów – i kazano hybrydzie rządzić .
Na pewno zresztą zawrzałaby dyskusja. Wobec diagnoz neurologów co do jednego z kandydatów : „Osiowe objawy ociężałości umysłowej ( uszkodzenie płatów czołowych)” spierano by się, czy może połączyć w odpowiednich proporcjach – górę od jednego, a dół od drugiego. Szczegóły ewentualnych dyskusji skromnie przemilczę.

Niektórzy guru są bardzo niezadowoleni – ale chcieliby Swego Pajaca, a nie – np. jego lewą połówkę.

Dyskusji” o JOW nie ma, bo media i eksperci są zawsze po właściwej stronie, tj. po stronie cieniutkiej warstewki od dawna przyssanych do koryta. Czy trzeba aż tak drastycznych konstatacji?

Jak argumentowaliśmy od ćwierćwiecza – wybory w ordynacji JOW są proporcjonalne, bo zachowują podstawową proporcjonalność  – między ilością wyborców i mandatów.

W 460-ciu okręgach będą wielokrotnie tańsze, niż w jednym okręgu prezydenckim:

– Zbędne będą reklamy TV (spoty), a i lokalni żurnaliści/propagandyści są o niebo tańsi, niż w „centrali”. Tam obowiązują inne cenniki..

Pozatem kandydaci, znani przecież w okolicy, wsiądą na rowery i bez zmęczenia objadą cały okręg. Z korzyścią dla zdrowia i kondycji.

– Słyszymy: JOW to nie byłoby panaceum.. A któż przekonuje, że byłby?? Tylko – że będzie o niebo skuteczniejszy.

– Większość wrogów czy wątpiących ucieka od poznania faktów, a zwykle pisze: „Tak sobie myślę, że JOW miałby wiele wad”….

Poza rozbrajającą śmiesznością tej logiki – można jednak zadać pytanie: A czy możesz porównać z obecną, partyjniacką ordynacją, prowadzącą do mafijnych układów, której skutki przecież widzisz, bo je krytykujesz? Widzisz przecież chyba to, co TERAZ mamy w POlsce?

Rozczulający w swej naiwności czy cynizmie ( to zwykle występuje rozdzielnie, choć nie zawsze) jest argument:

„JOW – może tak, ale dopiero w dobrze rządzonej Polsce”.

Panowie! Przecież proponujemy od ćwierćwiecza JOW właśnie po to, by wywalczyć wolną dobrze rządzoną Polskę!

W krajach stabilnych, uczciwie rządzonych, przedsiębiorca czy rolnik na prowincji nie wie, nie musi wiedzieć, kto „został wynajęty” do pracy jako premier czy prezydent.

Czego i Polsce życzę!

,