za: http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=16337&Itemid=119
Doktryna wojenna USA, a los ludności. Część II.
Z cyklu: ”52 stan z prawami dla ludności w rezerwatach. S-58b”.

dr J. Jaśkowski
„Dla chciwości – bogactwa całego świata za mało” Seneka
Jak opisano to w pierwszej części, zmiana doktryny wojennej USA przekłada się bezpośrednio na np. decyzje czy plany polskiego BBN. Stąd te uchwały i rozporządzenia do ”walki z terroryzmem”.
Stąd uchwały o możliwości wprowadzenia innych wojsk i służb mundurowych do Polski bez zgody sejmu czy nawet rządu. Stąd szukanie wroga np. w internecie.
Dobrze powiedziane.
Przypomina mi się fragment poematu ze sztuki lat 70. pt. „Kolęda Nocka”. List do żony pisany przez nauczyciela z obozu koncentracyjnego tuż przed wykonaniem na nim wyroku śmierci. Nauczyciel pisał, żeby się nie martwiła, ale dla okupanta myśl przeciwna jest największym wrogiem i dlatego on umiera. Myśl jest największym oporem przed okupacją całkowitą.
Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, p. Gen Armii W.Clark nie słuchał Kolędy Nocki, ale działania planuje takie same jak Niemcy w latach 40.
Że dyspozycje już wyszły, może świadczyć opracowana doktryna przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego [znowu zapala mi się czerwone światełko – jakiego narodu? Polska była zawsze wielonarodowościowa i nikomu to nie przeszkadzało], o której informację zamieszczono w internecie.]
Dokument brzmi: Doktryna Bezpieczeństwa Informacyjnego RP”.
Według BBN, zagrożeniem dla bezpieczeństwa jest: ”rozpowszechnianie i powielanie treści propagandowych, mających na celu ukazanie polskiej racji stanu w negatywnym świetle”.
Problem polega na tym, że nie podano, co to jest „polska racja stanu”. Czyli po uważaniu aktualnego urzędnika, można Ciebie Szanowny Czytelniku, zamknąć lub zamordować.
Zagrożeniem jest „pojawianie się i rozwój postaw antypaństwowych”. Na wszelki wypadek nie podano, co to są postawy antypaństwowe, czyli całkowita dowolność interpretacji urzędniczej. Jak to wygląda w praktyce, wiemy z lat 40 – 50. Odwołań do sądów nie przewiduje się.
Do jakich konfliktów może dochodzić, pokazuje obecna sytuacja. Wiadomo, że media w Polsce są własnością niemieckich koncernów Bauera i Springera. Czy w tej sytuacji, dziennikarz krytykujący te media, to już agent wpływu drugiej strony?
Przedstawianie konfliktu na Litwie w wersji odmiennej, aniżeli pokazują to media Strippsa, to jest już agentura wpływów, czy obca propaganda? A samo pokazanie niszczenia polskości na obecnych terenach Ukrainy, to jest podważanie polskiej racji stanu?
Czy takie witryny jak „Kresy”, to obca propaganda, czy jeszcze nie?
Przecież jak wspomniałem, nie wiadomo jaki naród BBN reprezentuje. Tym bardziej, że pojęcie naród, to nacjonalizm, ksenofobia, czyli coś, z czym w Unii Europejskiej walczymy? Jak widać, bardzo wybiórczo!
Tak wiec po pierwsze, wszelkie strony internetowe będą legalnie cenzurowane, co już występuje na licznych forach. Czyli godzina „ZERO” się zbliża!
Trzeba podkreślić, że jak podał kmdr Bilski, armia nasza jest w trzeciej lidze NATO. A więc strach aktorów trzymających władzę jest zdecydowanie większy, aniżeli w pozostałych krajach. Wniosek z tego jest taki, że cenzura prewencyjna będzie zdecydowanie większa, aniżeli w innych krajach. Strach przed utratą władzy zdopinguje do określonych działań. Historia zna takie przypadki doskonale.
I w tym dopiero aspekcie możemy spojrzeć na tzw. zjawisko emigracji, szeroko nagłaśniane w prasie. Jest rzeczą nie podlegającą dyskusji, że ta emigracja jest organizowana przez służby specjalne państw europejskich. Nie ma żadnej możliwości, aby jakiś Sudańczyk posiadający parę dolarów miesięcznie, potrafił przejść, czy przejechać 6 000 km, przez kilka granic i w dodatku wiedzieć, gdzie akurat stoi ta łódź, która zawiezie go do Włoch.
Takie bajki, to tylko agenci wpływów mogą prokurować.
Wystarczy zapoznać się z pamiętnikami z XIX wieku o emigracji, czyli deportacji do Ameryki. Pisze ksiądz proboszcz ze Śląska: ”We wsi pojawiają się dziwni osobnicy rozpijający chłopa i wygadujący takie bzdury, że nawet dobry gospodarz sprzedaje ziemię za pół ceny i jedzie za swoim przewodnikiem do Hamburga, gdzie specjalne linie przewożą go do Ameryki”. Jak wiemy, pośrednik zarabiał potrójnie. Po pierwsze, płacili im właściciele latyfundiów, na przykład w Teksasie, za przywóz taniej siły roboczej oraz płaciły kampanie żeglugowe za dostarczanych pasażerów, nie wspominając o biednych chłopach, których przecież ogołacano. To wyludnianie miało takie tempo, że dopiero protesty junkrów pruskich, ogałacanych z pracowników, powstrzymały ten proceder.
Proszę zauważyć: od co najmniej 4 lat Polska masowo przyjmuje tzw. emigrantów. W 2012 roku Wojewoda śląski podał, że wystawił 2000 paszportów. Mamy 20 województw [ z miastami wyłączonymi], czyli średnio rocznie do Polski przybywało koło 50 000 tzw. emigrantów. W Polsce działa od 2008 roku Ustawa o przymusie szczepień, na podstawie której Główny Inspektor Sanitarny ściga rodziców za nieszczepienie i karze mandatami. W sumie, nieszczepionych jest obecnie około 15 000 dzieci.
A tutaj rocznie przyjeżdża 50 000 ludzi nieszczepionych rocznie czyli ok 200 000 już, nie badanych, z chorobami pasożytniczymi, o których tylko niebo wie i Główny Inspektor Sanitarny nie ordynuje przymusu szczepień! Mało tego, oddaje im się mieszkania w centrach miast, co ostatnio uchwalił Gdańsk, bez obawy o epidemię, którą tak straszą rodziców wakcynolodzy. Dlaczego taki prof. porf. Jacek Wysocki, L. Szenborn, cale to Towarzystwo Wakcynologiczne nie zabierają głosu i nie protestują?
Widzisz więc, że przymus szczepień obywateli polskich ma tylko i wyłącznie znaczenie depopulacyjne i nie ma żadnego związku z epidemiami.
Policzmy: obowiązuje 16 szczepionek, niektóre po kilka razy, to jest średnio ponad 5000 złotych na osobę. Pomnożone przez 50 000 i przez te lata – wychodzi całkiem ładna sumka. Skąd ją Główny Inspektor Sanitarny otrzymał? Nie ma takiej pozycji w budżecie uchwalanym przez Sejm. Czyli jest to kolejny dowód, że istnieją dwa budżety: jeden uchwalany na Wiejskiej do wiadomości społeczeństwa i drugi prawdziwy, znany na przykład obywatelowi Wicentemu R., obecnie szefowi doradców p. Kopacz.
Przecież na jednego tzw. emigranta państwo oficjalnie przeznacza koło 1400 złotych, jest to i tak o ponad 50 % więcej, aniżeli otrzymuje emeryt w Polsce.
Przecież nie słyszymy o braku pieniędzy w GIS -ie. I w ogóle nie dopuszczam myśli, że ten zasłużony urzędnik lekceważy ustawę i zwalnia masowo emigrantów ze szczepień. Policzmy: 4 lata po 10 000 rocznie to już 160 000 nieszczepionych i całkowita cisza.
A przecież do tego powinny dojść badania laboratoryjne, szczególnie przeciw-pasożytnicze. Przecież w tamtych krajach pasożyty są codziennością. A wiadomo, że jaja pasożytów mogą być rozprowadzane na klamkach, w szkołach itd. Szczególnie, że jak pokazuje to dokumentacja fotograficzna tzw. emigrantów, są to głównie młodzi mężczyźni. A więc i choroby weneryczne, często spotykane w tamtych rejonach. Nie wspominając o polio, które nawet w zdyscyplinowanym Izraelu często się pojawia.
I kolejny problem: po zaszczepieniu powinna być, według współczesnej wiedzy medycznej, co najmniej 8-tygodniowa kwarantanna zaszczepionych. Kto to robi, w jaki sposób, jeżeli osiedla ich się w miastach?
Kto będzie pilnował dzieci tych emigrantów nieszczepionych albo po szczepieniu, jak rozsiewają wirusy?
I zauważyć proszę, że nie ma żadnych głosów ekspertów rządowych o tych problemach. Od razu widać fachowość i celowość działań ludzi sprawujących władzę. Czyli potwierdza to moją tezę o gazetowości tych ludzi.
Dlatego nie uczy się w Polsce historii.
www.washingtonsBlog z 27.08.2015www.alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka z 27 sierpnia 2015.
www.waidomości.wp.pl/kat,1041267 z dnia 17.08.2015.
Gdańsk 21.09.2015r.
kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl