za: http://wirtualnapolonia.com/2015/10/23/szwecja-przystan-dla-ludobojcow/
6 września rozpoczął się proces (na prawo) rwandyjskiego imigranta w Szwecji. Mężczyzna jest oskarżony o ludobójstwo, za zamordowanie tysięcy osób w swojej ojczyźnie. Jest drugą osobą postawioną w stan oskarżenia w Szwecji w przeciągu trzech lat za masakrę w trakcie Rwandyjskiego Ludobójstwa.
-
Władze doskonale zdają sobie sprawę, że w tym roku do Szwecji mogło przybyć kilku zbrodniarzy wojennych i policyjna Komisja ds. Zbrodni Wojennych została wzmocniona.
-
„Uchodźcy” splądrowali wagon restauracyjny i wygrażali obsłudze pociągu. Pracownicy kolei zapewnili, że wszyscy „uchodźcy z Syrii”, którzy nie mają ważnych biletów, nie będą wyrzucani z pociągu. To doprowadziło so sytuacji, w której tysiące osób twierdzi, że pochodzi Syrii, aby przejechać się na gapę.
-
Policja ma zgromadzonych około 17 tysięcy przypadków deportacji. Pomimo niedawnej prośby rządu o wprowadzenie ściślejszej kontroli osób pozostających w Szwecji po tym, jak otrzymały one dokumenty deportacyjne, coraz więcej uchodźców decyduje się na nielegalne pozostanie w kraju. 54 tysiące osób odmówiło opuszczenia kraju po tym, jak odmówiono im azylu od 2011 r.
-
Per Gudmundson z dziennika „Svenska Dagbladet” porusza pytanie o repatriację kombatantów ISIS do Szwecji. „Kto jest odpowiedzialny za kwestie bezpieczeństwa? Każdy może udać, że jest dezerterem.”
3 września, 37-letni mężczyzna, wielokrotnie karany za popełnienie ciężkich przestępstw, został zastrzelony w samochodzie na przedmieściu Sztokholmu, Hässelby Gård. Jego dwoje dzieci siedziało wówczas na tylnym siedzeniu samochodu, ale nie odniosło żadnych fizycznych obrażeń.
Świadek powiedział policji, że młodsze dziecko krzyczało „Pomocy, pomocy, zabili mojego tatusia!” 23-latek, podejrzany o to morderstwo, przebywa w areszcie, ale zacięcie zaprzecza oskarżeniom. W Hässelby Gård nasila się niepokój o bezpieczeństwo wśród mieszkańców, ponieważ w czerwcu doszło do innej strzelaniny w tej dzielnicy. Podczas wymiany ognia, dwie dziewczynki przechodzące przez rynek odniosły obrażenia.
4 września media doniosły, że 17-letni śpiewak nasheed [hymnów pochwalnych] z Lund, który uciekł poprzedniej wiosny, by dołączyć do Państwa Islamskiego (IS), wrócił do Szwecji. Młody człowiek rzekomo otrzymał pomoc od Mony Sahlin, Krajowej Koordynator Przeciw Brutalnemu Ekstremizmowi, blisko współpracującej z jego rodziną. Gdy chłopak dotarł do Syrii, wydawało się, że zaakceptował tamtejszy styl życia. W klipie wideo, opublikowanym na Facebooku 10 maja, stoi z kałasznikowem na ramieniu i śpiewa nasheed poświęcony ISIS. Zachęca także innych do pójścia w jego ślady: „Pragnę powiedzieć, że chciałbym, żebyście tu ze mną wszyscy byli. Jest tu tak doskonale i cudownie, jak się spodziewałem.”
Dziś śpiewa na inną nutę. Gdy wrócił do domu, napisał na Facebooku, że nie wspiera już działań ISIS. „Ich przekonania są ekstremistyczne…i (oni) wyśmiewają szlachetnych ulama(uczonych)…Nie popieram ISIS między innymi z powodu ich zachowań w stosunku zarówno do muzułmanów, jak i niewinnych nie-muzułmanów.”
Nie wszyscy odnoszą się jednak entuzjastycznie do nawrócenia 17-latka. Dziennikarz Per Gudmundson, z gazety „Svenska Dagbladet”, porusza problem tego, czy rzeczywiście zadaniem Krajowej Koordynator ma być pomoc przy repatriacji kombatantów ISIS do Szwecji. „Kto jest odpowiedzialny za kwestię bezpieczeństwa? Każdy może udać, że jest dezerterem.” Gudmundson podkreśla, że 17-latek nadal jest fundamentalistą i że jego nastawienie wobec ISIS wiąże się głównie z tym, że jej członkowie powodują zamęt w społeczności muzułmańskiej i używają przemocy wobec innych muzułmanów.
9 września, pracownicy lokalnej gazety „Gefle Dagblad” kontynuowali swoje dziennikarskie śledztwo odnośnie ekstremistycznych muzułmanów w mieście Gävle i odkryli, że Ali Al-Ganas, przywódca grupy dawah (grupy misjonarskiej) w meczecie w Gävle, ma nadzieję, że pewnego dnia otrzyma paszport Państwa Islamskiego i uda się do Kalifatu. Wcześniej Al-Ganas uczcił pamięć dwóch mężczyzn, którzy zginęli walcząc dla ISIS. Wydarzenie to spowodowało, że meczet wyrzekł się go publicznie i wydał oświadczenie, że nie będzie utrzymywać z nim żadnych stosunków. Jednakże jest on teraz ewidentnie odpowiedzialny za pracę misjonarską meczetu poprzez Szwedzkie Zjednoczone Centrum Dawah (SUDC).
Następnego dnia, „Gefle Dagblad” ujawniła, że imam Gävle, Abo Raad, jest przywódcą wojowniczego Islamu w Szwecji. Już w 2005 r., kiedy to dwóch Szwedów zostało skazanych za finansowanie aktów terrorystycznych w północnym Iraku, w orzeczeniu sądu wymieniono nazwisko Abo Raada. Świadkowie zeznali, że Raad zachęcał osoby odwiedzające meczet do przekazywania pieniędzy dla rodzin zamachowców-samobójców. Orzeczenie sądu brzmiało następująco:
„Imam modlił się za tych, którzy mieli wysadzić się w powietrze podczas ataku na żołnierzy amerykańskich. Położono modlitewnik, gdzie osoby przychodzące do meczetu mogły kłaść pieniądze, które, według imama, miały zostać przekazane zamachowcom-samobójcom i osieroconym dzieciom.”
Tego samego dnia, gdy został opublikowany artykuł o Abo Raadzie, gazeta otrzymała groźbę opodłożeniu bomby. Na policję zadzwoniła młoda kobieta, żądając, aby Gefle Dagblad usunęła ze swojej strony internetowej wszystkie artykuły o meczecie, zwłaszcza te, w których opisano imama. Jednakże nie znaleziono żadnej bomby, a meczet w Gävle błyskawicznie potępił groźbę ataku.
10 września, po zapoznaniu się z aktami dotyczącymi mordercy z IKEI, Służba Imigracyjna oświadczyła, że mężczyzna nie przejawiał żadnych symptomów zaburzeń psychiatrycznych przed popełnieniem podwójnego morderstwa. Obywatel Erytrei wiedział od dawna, że nie otrzyma pozwolenia na pobyt w Szwecji, ponieważ posiadał już status stałego rezydenta we Włoszech. Na spotkanie ze Służbą Imigracyjną przybył na godzinę przed zabójstwami. „Opuścił budynek nie wykazując żadnej agresji” powiedziała Kicki Kjämpe, Kierownik Jednostki Służby Imigracyjnej w Västerås.
Postawienie mężczyzny w stan oskarżenia odłożono na 16 października, do otrzymania wyników badania przez psychiatów, biegłych sądowych.
14 września, dwudziestokilkuletnia kobieta została przejechana przez samochód w pobliżu szkoły w centrum Malmö. Wskutek tego odniosła poważne obrażenia, łącznie z krwawieniem śródczaszkowym. Kierowcą pojazdu okazał się 20-letni syryjski uchodźca, który był już kilkakrotnie skazywany. Przed wypadkiem jeździł z dużą szybkością tam i z powrotem po ścieżkach rowerowych w pobliżu szkoły. Podejrzany uciekł z miejsca wypadku, ale został niedługo potem aresztowany przez policję i przebywa w areszcie. Policja nie chciała ujawnić, czy między podejrzanym a ofiarą istniały jakieś powiązania. Syryjczyk był w Szwecji zaledwie od dwóch i pół roku, ale już czterokrotnie był oskarżony: o kradzież, prowadzenie samochodu bez prawa jazdy i pogwałcenie „prawa noża”.
16 września rozpoczął się w Sztokholmie proces 60-letniego mężczyzny z Rwandy, oskarżonego o ludobójstwo za zamordowanie tysięcy osób w swoim kraju. Proces toczy się w Szwecji, ponieważ mężczyzna mieszka tu od wielu lat i jest teraz obywatelem szwedzkim. Prokurator okręgowy i śledczy kilkakrotnie udawali się do Rwandy i przesłuchiwali tam świadków. Mężczyzna, którego nazwisko nie było ujawnione przez szwedzkie władze, został już skazany in absentia w Rwandzie.
W akcie oskarżenia jest wymienionych pięć miejsc popełnienia przestępstwa, m.in. budynek gminy w Muyira, gdzie dokonano masakry na setkach osób, a także góra Nyamure, gdzie zginęły tysiące ludzi, gdy etniczna grupa Hutu próbowała zlikwidować mniejszość Tutsich. 60-latek został zidentyfikowany podczas ludobójstwa jako miejscowy przywódca.
„Wydał im rozkaz „zabijać” i on sam też zabijał ludzi, jak każdy inny” powiedział jeden ze świadków, mężczyzna, który też brał udział w masakrze i dlatego przebywa w więzieniu.
Świadek zeznał, że około 2 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci myślało, że będą bezpieczni w budynku gminy. Po trzech dniach bez jedzenia i wody do picia, pojawili się zabójcy, na których czele stał 60-latek. „Powiedzieli: wchodźcie do środka i zabierajcie się do pracy.”
„Praca” oznaczała mordowanie Tutsich. Gdy jedna grupa zabójców była już zbyt zmęczona, wypuszczano ich i na ich miejsce wchodziła kolejna. Aby przez pomyłkę nie zabijać „swoich”, mordercy mieli poprzypinane do ubrań kwiaty. W rozmowach na podsłuchu, 60- latek nazywa Tutsich „karaluchami”.
Jest to drugi proces o ludobójstwo w Szwecji, gdzie oskarżonym jest Rwandyjczyk. W 2013 r. inny mężczyzna został skazany na dożywocie za ludobójstwo. Pomimo, że obaj mężczyźni byli w Szwecji przez wiele lat na wolności, Prokurator Generalny Tora Holst powiedziała, że obecne władze chcą pokazać, że „Szwecja nie jest „bezpieczną przystanią” dla podejrzanych zbrodniarzy wojennych i ludobójców.”
|
16 września rozpoczął się proces (na prawo) rwandyjskiego imigranta w Szwecji. Mężczyzna jest oskarżony o ludobójstwo, za zamordowanie tysięcy osób w swojej ojczyźnie. Jest drugą osobą postawioną w stan oskarżenia w Szwecji w przeciągu trzech lat za masakrę w trakcie Rwandyjskiego Ludobójstwa.