za: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=16715&Itemid=100

Mirosław Dakowski
Antysystemowość Pawła Kukiza narodziła się, a może okrzepła w rozmowach z prof. Jerzym Przystawą przed paru laty. Kukiz wtedy zrozumiał, tak mówił i tak się nam wydawało, że fundamentem oraz murem obronnym „systemu” jest podstępnie narzucony Polakom (przez duet Kiszczak -Geremek) mechanizm doboru ludzi do sejmu [ „demokratyczny”, „sprawiedliwy”]:
Starsi i mądrzejsi, posiadający już władzę, pieniądze, media i wsparcie „społeczności międzynarodowej” wybierają sobie chłopców do drużyny, uzgadniają kandydatury między sobą, namaszczają wybrańców czy to w postaci niedźwiedzia (uścisku i foto) z Bolkiem, czy potem innego sposobu – mianowicie kolejności na listach, czyli miejsc mandatowych. Tacy wybrańcy oczywiście znają od razu swoje miejsce w szeregu: BMW [ bierny, mierny ale wierny] , inaczej – będą mieli niebyt polityczny, medialny i finansowy. Kaganiec jest więc mocny . I trwały.
Wyzwanie dla nas było wielkie: Opozycja „antysystemowa” musi go skruszyć, usunąć.
To Kukiz wiedział, gdy zaczynał życie w polityce, gdy stawał do walki przeciw układowi, oszukany przez kłamstwa PO, zmielony czy oburzony wraz z innymi.
Czyli – stawał do walki wraz z doświadczoną w bojach drużyną woJOWników, deklarował walkę o wprowadzenie zamiast ordynacji partyjniackiej – ordynacji, naturalnej, prostej, taniej i przejrzystej –w Jednomandatowych Okręgach Wyborczych (JOW), czyli „jeden poseł z okręgu, jedna tura, dla wszystkich (100%) mandatów ”.
To, poparte wysokim wynikiem w wyborach prezydenckich, wywołało panikę „człowieków układu”. Zaprawieni w intrygach, kłamstwach, posiadający wreszcie ogromne pieniądze i me®dia, zaatakowali najskuteczniej – przez rozbiór, rozbicie grupy od środka.
Pominę etapy, większości zresztą nie znam, patrzę głównie z zewnątrz. Skupię się na wyniku:
– Listy po swarach, rozłamach i intrygach (ta nieszczęsna ordynacja je wymusza !! ), przy wielkim wpływie z zewnątrz, tak zostały ułożone, że Kukiz’15 wprowadził do sejmu 46 osób, od sasa do lasa, w większości niczym nie związanych poza chęcią zaistnienia czy dopadnięcia koryta.
Ludzie ideowi, bo na pewno są tam tacy, będą się tak szarpali, jak mrówki ciągnące do mrowiska truchło żuka: każda ciągnie swoja stronę, o wyniku decyduje suma wektorowa wysiłków. Cóż może połączyć takiego Winnickiego z Morawieckim (starym)??
Reszta – zostanie zaraz zagospodarowana przez „partie wiodące”, walczące o maszynki do głosowań – czyli o bio-roboty.
Ci z widzów, którzy przywykli do oglądania telewizora, zobaczą (usłyszą może??) kłótnie i przerzucanie się pustymi sloganami u Stokrotki czy Lisienko.
Bo z młodym Morawieckim połączą wielu nowych w sejmie zapewne interesy, rady nadzorcze, itp – to zobaczycie niedługo.
Pięknym, finezyjnym posunięciem służb […one przecież nie istnieją!!] było w lecie 2015 umieszczenie Kornela „na jedynce” listy Kukiz’15 we Wrocławiu. Był on przecież od wielu lat znany ze swej niechęci do JOW. Czy Kukiz mógł o tym nie wiedzieć?
Tu muszę (z żalem!) napisać parę zdań o Kornelu Morawieckim. Znałem go dobrze przed półwiekiem, kiedy jeszcze był fizykiem. Potem, w latach 80-tych podziwiałem go za odwagę, i za organizację Solidarności Walczącej; sporo też współpracowałem.
Ale przejście na pozycje działacza podziemia, czy potem polityka spowodowało, że zrezygnował z metod, logiki i ścisłych rozumowań fizyka. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, na ile działania SW są przezroczyste dla służb, szczególnie dla Informacji Wojskowej (to ci lepsi i brutalniejsi fachowcy, od Kiszczaka). [..bo oni, Boguś, się nie opierdalają, uważaj !! – łagodził ok. 1985 roku zapały patriotyczne mego tajnego współpracownika umocowanego wtedy wysoko, w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, zwykły ubek, jego kolega i Opiekun].
W nowej rzeczywistości uzgodnionej i kierowanej przez Kiszczaka i Geremka usiłowania Kornela, np. w kampaniach prezydenckich, by zaistnieć w polityce, to kilkakrotne przewracanie okrągłego stołu w studiach TV, okazywały się coraz bardziej nieskuteczne i groteskowe. A poglądy coraz bardziej chwiejne, socjalizujące, by nie użyć określenia postępackie. Doprowadziło to do tego, że w czasie międzynarodowej konferencji „stałych opozycjonistów” w Głuchołazach, 5-7 grudnia 2008 r., p.n. „Przełamać Zmowę Okrągłego Stołu„, w czasie publicznej debaty zaproponowałem mu (KM), by raczej przerwał swe wystąpienia polityczne, bo są już żenujące – i szkodliwe. Sala w dużej większości raczej się zgodziła. Mieliśmy nadzieję, że weźmie se te rady do serca. Na jakiś czas ucichł.
…W odróżnieniu od błyskotliwej kariery bankowej syna, Mateusza, o którym rychło usłyszymy…. Ale by go uwiarygodnić, należało odpowiednio nagłośnić tatę, jako walczącego, ciągle dotąd spychanego na margines, no, po prostu „legenda podziemia”.
A „legendzie” otworzono więc szeroko drzwi do studia, kamer, mikrofonów, Stokrotek itp. Słyszymy jego ciągłe „wątpliwości” np. na temat „katastrofy” w Smoleńsku, jak obie strony „dialogu” nazywają Zbrodnię. Dokładniej Kornel rozwija swe mniemanie, że to na pewno była nieszczęśliwa katastrofa. Rozpowszechnia to kłamstwo były fizyk, o którym wiemy, że nie tylko sam nie analizował strzępów danych dostępnych nam, w POlsce, ale nawet nie czytał uczciwych, głębokich analiz. Wiem, bom go o to pytał, inni też.
Teraz, z chorobliwie opadającymi powiekami (a może to wstyd??) broni „Adasia” Michnika przed wymyślonymi, nie istniejącymi realnie atakami ”nacjonalistów”. Coś w TV gada o Antku Macierewiczu, a co, trudno z tego bełkotu (przepraszam, ale to fakt!) wywnioskować.
Oficerowie Stokrotki mają z tego wielokrotną korzyść:
– pokazują części widzów, stan umysłu „legendy”.
– innym, biorącym te wypowiedzi serio, robią pianę z mózgu.
– innym uwiarygodniają syna, Mateusza.
Czyli – z truchła nic się nie zmarnuje, wszystko zutylizują…
Co do starej drużyny JOW – zadziwiająca ewolucja Kukiza i jego nowych doradców w ostatnich miesiącach przed wyborami parlamentarnymi wycięła dziesiątki doświadczonych, uczciwych, sprawdzonych w wieloletnich bojach woJOWników. Zdaje się, że do sejmu trafił jeden – ale od paru miesięcy zwany jest w środowisku JOW „pan katastrofa”. Dlatego trafił?
Mechanizm partyjniacki miele systematycznie – i okrutnie.
Cała akcja z rozbijaniem środowisk JOW i z „plasowaniem jedynek” ukazuje wyraźnie, jawnie i poglądowo że systemu partyjniackiego nie da się obalić od środka, przy użyciu tej perfidnej ordynacji, nawet przy wielkim już ciśnieniu okłamanych i rabowanych „wyborców”. W tych regionach, gdzie mam przyjaciół znających wszystkich, kandydaci Kukiza byli zupełnie nieznani. i/lub dobrani przypadkowo. Sporo nierobów, ludzi o wysoce rozwiniętych umiejętnościach dojenia urzędów i stowarzyszeń, zamiast pracy, czy nawet zwykłych alkoholików zostało na szczęście w wielu regionach wyciętych, bo umieszczano ich jako zapchaj –dziurę na dalszych miejscach. Ale czy wszystkich wycięto? Zobaczymy niedługo. Co mogą więc zdziałać spójnie, pożytecznie dla Polski?